S
sparkle
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2009
- Odpowiedzi
- 3
Witam serdecznie.
Znam oczywiście zasadę Pacta sunt servanda, ale w związku z zaistniałą sytuację postanowiłam skorzystać z Państwa porady prawnej i jeśli od Państwa uzyskam jednoznaczną odpowiedź nie zamierzam uchylać się od płatności.
Sprawa jest tak stara, że nawet nie jestem w stanie odszukać wszystkich dokumentów.
W maju 2003 roku otrzymałam z firmy windykacyjnej Intrum Justitia Propozycje Ugody. Chodziło o rzekomo niespłacony kredyt w banku WBK. Prawdę mówiąc byłam, że kredyt był spłacony, ale wystraszona ich pismem wpłaciłam kwotę I raty (mam ten dokument do dzisiaj). Jednak potem tak się poukładało w życiu, że nie mogłam spłacać tego dalej. Długo w ogóle się nie odzywali, aż zaczęły przychodzić wezwania do zapłaty:, np.
listopad 2010 - Przedsądowe Wezwanie do zapłaty
marzec 2011 - Przedsądowe Wezwanie do zapłaty (tej samej treści tyle, że odsetki już większe)
wrzesień 2011 - Ostateczne wezwanie do zapłaty
maj 2012 - Zawiadomienie o rozpoczęciu procedury przedsądowej (podkreślają tutaj, że na tym etapie możliwe jest zawarcie porozumienie)
Jak Państwo widzą sprawa ciągnie się niemiłosierniedługo. Zdaję sobie sprawę z dużej tu mojej winy.
Żadne z tych pism nie przyszło listem poleconym.
Czy w tym przypadku nie ma już mowy o przedawnieniu??
Boję się jednego, że oni skierują sprawę do sądu, a ja nawet nie dostanę z tego sądu żadnej informacji i możliwośći odwołania czy choćby podniesienia biegu przedawnienia i zaskoczy mnie zajęcie komornicze.
Może lepiej pójść z nimi na ugodę, zaproponować spałatę i spłacać choć po 100 zł miesięcznie.
Jakie jest Państwa zanie na ten temat. Będę wdzięcza za każdą opinię.
Znam oczywiście zasadę Pacta sunt servanda, ale w związku z zaistniałą sytuację postanowiłam skorzystać z Państwa porady prawnej i jeśli od Państwa uzyskam jednoznaczną odpowiedź nie zamierzam uchylać się od płatności.
Sprawa jest tak stara, że nawet nie jestem w stanie odszukać wszystkich dokumentów.
W maju 2003 roku otrzymałam z firmy windykacyjnej Intrum Justitia Propozycje Ugody. Chodziło o rzekomo niespłacony kredyt w banku WBK. Prawdę mówiąc byłam, że kredyt był spłacony, ale wystraszona ich pismem wpłaciłam kwotę I raty (mam ten dokument do dzisiaj). Jednak potem tak się poukładało w życiu, że nie mogłam spłacać tego dalej. Długo w ogóle się nie odzywali, aż zaczęły przychodzić wezwania do zapłaty:, np.
listopad 2010 - Przedsądowe Wezwanie do zapłaty
marzec 2011 - Przedsądowe Wezwanie do zapłaty (tej samej treści tyle, że odsetki już większe)
wrzesień 2011 - Ostateczne wezwanie do zapłaty
maj 2012 - Zawiadomienie o rozpoczęciu procedury przedsądowej (podkreślają tutaj, że na tym etapie możliwe jest zawarcie porozumienie)
Jak Państwo widzą sprawa ciągnie się niemiłosierniedługo. Zdaję sobie sprawę z dużej tu mojej winy.
Żadne z tych pism nie przyszło listem poleconym.
Czy w tym przypadku nie ma już mowy o przedawnieniu??
Boję się jednego, że oni skierują sprawę do sądu, a ja nawet nie dostanę z tego sądu żadnej informacji i możliwośći odwołania czy choćby podniesienia biegu przedawnienia i zaskoczy mnie zajęcie komornicze.
Może lepiej pójść z nimi na ugodę, zaproponować spałatę i spłacać choć po 100 zł miesięcznie.
Jakie jest Państwa zanie na ten temat. Będę wdzięcza za każdą opinię.