K
kleryk
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2008
- Odpowiedzi
- 4
znalazłem sie w sytuacji głupiej i podbramkowej. Otóz zostałem oskarżony o cos czego nie popełnilem. Jestem osoba nieśmiała i brak mi argumentów by przekonać pokrzywdzonego o swej niewinnosści. Sprawa wygląda tak. Jestem studentem teologii i animatorem przy Kosciele na placu narutowicza. Do swojego akademika przyjechałem późną porą. Gdy weszłem do pokoju zobaczyłem współlokatora w łóżku z obcą kobieta. Ponieważ wydawało mi się to zbyt beszczelne z jego strony postanowilem że tej noc poświęce i nie usnę by rano porozmawiać z lokatorem o zaisniałej sytuacji. Niestety usnąlem nad książkami. Przygotowywalem bowiem konspekt do zajęć w szkole. Najgorsze że usnąlem w ubraniu. Jak się później okazało zapomniałem zamknąć drzwi do pokoju. W pewnej chwili usłyszalem coś i sie zbudziłem. Wydawało mi się że widze jakiegoś mężczyzne który chodzi po pokoju. Myślałem ze to sen i chyba dalej sie położylem. ale zorientowałem sie Ze istotnie ktos mogł być w tym pokoju. Wstałem i zobaczyłem ze drzwi do pokoju nie są zamkniete na klucz zamknąłem je wygladając na korytarz i korzystając z łazienki. Znów zacząlem czytać ksiżke a potem usnąlem. Okazało sie ze mojemu mieszkańcowi w nocy zginąl portfel z zawartością zegarek i papierosy. On oskarża mnie ze to ja tego dokonalem. Sprawe zglosił do sadu. Co prawda nie otrzymałem żadnego pisma do ręki ale mówi sie w akademiku ze przyszlo do mnie pismo z sądu. Nie wiem co robić i proszę o porade. Ja już od półtora miesiąca sięz tym problemem męcze nikt mi nie może pomóc. Czy ja zasłużylem na kare??