Proszę o pomoc !Bardzo pilne

  • Autor wątku Autor wątku kamila1558
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

kamila1558

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2011
Odpowiedzi
3
Witam jakiś czas temu miałam sprawę o podwyższenie alimentów .Synek ma 6 lat i od września poszedł do szkoły co wiąże się z dodatkowymi kosztami których sam nie jestem w stanie pokryć ( a wogóle jestem tego zdania że dziecko jest obojga rodziców i powinni dokładać się po tyle samo na dziecko).Były mąż do tej pory płacił 300zł co miesiąc - oczywiśćcie na 3letnie dziecko bo akurat tyle miał synek lat było to za mało, ale przed rozprawą powiedział że zgodzi się na 300zł i co miesiąc będzie coś kupował małemu i będzie się do wszystkiego dokładał,Ja oczywiśćie się zgodziłam ( byłam młoda i naiwna) Bardzo szybko przekonałam się że nie dotrzymał swojej obietnicy i dostawałam tylko 300zł a gdy tylko upominałam się o więcej mówił że nie ma że może w następnym miesiącu i tak trwało to około4 lata.Postanowiłam to przerwać i gdy tylko synek udał się do szkoły złożyłam wniosek do sądu- i tu właśnie zaczęła się dziwna jak dla mnie sprawa, Na rozprawie każdy z nas miał przedstawić zarobki ( ojciec dziecka - ok. 1900zł miesięcznie ja pracuję na 1/3 etatu i zarabiam ok.600zł ) Ciężko jest mi znaleść prace tym bardziej że nie mam z kim dziecka zostawiać a taka praca mi najbardziej odpowiada, wspomnę że mieszkam z moją babcią która ma już swoje lat i czasami gdy jest taka potrzeba to oczywiście przypilnuje dziecka ale gdybym miała pracę inną przypuszczam że było by to dla niej za duże obciążenie tak więc puki co cieszę się że wogólę mam jakieś swoje pieniądze :)Ale wracając do tematu w sądzie mąż oświadczył że moje zarobki są sfałszowane że zarabiam o wiele więcej (oczywiście to kompletna bzdura) ku mojemu zdziwieniu sędzia stwierdził i powiedział do mnie takie słowa: A wie pani że to można bardzo łatwo sprawdzić że wezwą mojego szefa i będzie składał zeznania pod przysięgą - takie oto słowa padły do mnie od sędziego. Ja oczywiście potwierdziłam i powiedziałam że nie ma problemu bo nie mam nic do ukrycia (tylko już tu sie przestraszyłam bo poco ciągnąć mojego szefa do sprawy o alimenty )Mąż oświadczył jeszcze że ma spore kredyty (które zaciągną jak już byliśmy po rozwodzie ) i że na dzień dzisiejszy nie ma na podniesienie alimentów . W końcu ja już zmieszana tą całą sytułacją i tymi wszystkimi kłamstwami chciałam zakończyć to jak najszybciej i zgodziłam się aby ojciec pokrył połowę szkolnej wyprawki dziecka około 600zł .Miał na to 1,5 miesiąca upływa już 3 miesiąc a ja dalej nie widzę pieniędzy co mam robić ? sprawa zakończyła się tak że zgodziłam się i on potwierdził przed sądem że będzie co miesiąc kupował coś dziecku w kwocie około 150zł lub dokładał się .Gdy przyszło do domu postanowienie sądowe we wniosku było tylko napisane że pozwany zobowiązuje się do jednorazowego wyrównania kosztów szkolnych i podana kwota 600zł ale nie było nic wspomniane o tym że deklaruje się kupować coś dziecku .i moje pytanie co mam teraz zrobić ? Nie widzę ani tych 600zł ani tych 150zł co miesiąc .Wspomnę jeszcze że każdą zakupioną rzecz jaką ojciec dziecka miał kupować w kwocie 150zł miał przedstawiać i robić kopie rachunków które miałam ja dostawać- oczywiśćie od tego czasu nie otrzymałam nic. Jutro zamierzam iść do komornika i tu mam pytanie co robić dalej ? Jakich argumentów użyć aby dostać to co się należy i czy za to że mąż mnie oskarżył w sądzie że zarabiam więcej niż przedstawiłam mogę założyć mu jakąś sprawę w sądzię proszę o bardzo szybką odpowiedz bo jutro mam zamiar iść i z tym coś zrobić .Pozdrawiam
 
moim zdaniem powinna Pani przedstawic umowe o prace komornikowi o ile takowa Pani posiada. napisac oswiadczenie o swojej sytuacji zyciowej, przedstawic miesieczne koszty utrzymania dziecka jak i koszt wyprawki szkolnej.. mysle ze to moze pomoc chociaz troche..
 
A ja po raz kolejny wnioslabym o podwyzszenie alimentow o 150 +600/12(50),czyli 200 zl/miesiac,uzasadniajac,ze ojciec dziecka nie wywiazuje sie z zobowiazan(jak sie wywiazuje,to moze to udowodnic).
 
Powrót
Góra