Prosze o pomoc!!!

  • Autor wątku Autor wątku Andreas30
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

Andreas30

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2009
Odpowiedzi
15
Pracowalismy w Niemczech półtora miesiąca.Firmy mielismy jednoosobowe i wykonywalismy prace budowlane.Co tydzien byly pieniązki az do momentu kiedy niby to umowa(przez caly ten okres po próbach uzyskania umowy niedostalismy jej) sie skonczyla mielismy wyjechac i za tydzien wrócic znowu do pracy w tej firmie.Rachunki byly wystawiane na jedną osobe z naszej czwórki.Na rachunku widnaly potrącenia za mieszkanie,naliczony podatek oraz tak zwane do oddania zadatek 15%(poprostu polacy kradli sprzet i uciekali) dlatego niemiec cos takiego wprowadzil.Bylo to pobierane i wrzeczywistosci oddawane na koniec miesiąca.Minelo juz 5 tygodni a pieniązki za ostatni tydzien nie wplynely na nasze konta.Pisalismy emeile nikt nie odpowiadal dzwonilismy to stwierdzono ze zniszczylismy mieszkanie.Najlepsze jest to ze przez ostatnie 3 tygodnie zalatwilismy sobie mieszkanie na wlasną reke, a mieszkanie które wczesniej nam zalatwila firma zostalo oddane w idealnym stanie.(kontakt z tymi wlascicielami mamy do dzis)wiec jest to kłamstwo.Jak odzyskac wlasne pieniązki.Posiadamy rachunki filmiki z poteznej budowy z tych dni w których robilismy oraz zdjecia>
 
Andreas30 napisał:
Pracowalismy w Niemczech półtora miesiąca.Firmy mielismy jednoosobowe i wykonywalismy prace budowlane.Co tydzien byly pieniązki az do momentu kiedy niby to umowa(przez caly ten okres po próbach uzyskania umowy niedostalismy jej) sie skonczyla mielismy wyjechac i za tydzien wrócic znowu do pracy w tej firmie.Rachunki byly wystawiane na jedną osobe z naszej czwórki.Na rachunku widnaly potrącenia za mieszkanie,naliczony podatek oraz tak zwane do oddania zadatek 15%(poprostu polacy kradli sprzet i uciekali) dlatego niemiec cos takiego wprowadzil.Bylo to pobierane i wrzeczywistosci oddawane na koniec miesiąca.Minelo juz 5 tygodni a pieniązki za ostatni tydzien nie wplynely na nasze konta.Pisalismy emeile nikt nie odpowiadal dzwonilismy to stwierdzono ze zniszczylismy mieszkanie.Najlepsze jest to ze przez ostatnie 3 tygodnie zalatwilismy sobie mieszkanie na wlasną reke, a mieszkanie które wczesniej nam zalatwila firma zostalo oddane w idealnym stanie.(kontakt z tymi wlascicielami mamy do dzis)wiec jest to kłamstwo.Jak odzyskac wlasne pieniązki.Posiadamy rachunki filmiki z poteznej budowy z tych dni w których robilismy oraz zdjecia>

Obojętnie, czy umowa została zawarta na piśmie, czy też pozostało przy ustnym uzgodnieniu tych prac budowlanych i wynagrodzeniu za nie, możecie żądać zapłaty zgodnie z zawartą umową (także tą ustną umową). Zanim ktoś dla Was przygotuje pozew do sądu, powinno się jeszcze raz, pisemnie, poleconym, wezwać dłużnika do zapłaty w wyznaczonym w piśmie terminie.
Za mało tu faktów, aby powiedzieć który sąd byłby w sprawie właściwy, ile wynosiłaby opłata sądowa, którą w kasie sądu trzeba uiścić. Zakładam, że niemiecki zleceniodawca nie ma żadnych roszczeń wzajemnych, i że jego twierdzenie o zniszczeniach w mieszkaniu jest nieprawdziwe.
 
Problem w tym, że nie chodzi o roszczenie z umowy o pracę. Andreas30 pisze, że z kolegami mieli "firmy jednoosobowe", a zatem nie pracowali na umowie o pracę, na co potrzebowaliby zezwolenie.
Ponieważ - jak przypuszczam - zgłosili działalność gospodarczą (Gewerbe) umawiali się z Niemcem jako firma(y). A zatem zawarli umowę od roboty budowlane, cywilnoprawnie: umowę o dzieło. Oczywiście, że należy przypuszczać, że rozliczali się "godzinowo", a zatem tak może wchodzić zwykła umowa o pracę, ale ta byłaby z braku zezwolenia na pracę nieważna. Występując do sądu pracy powód musi podać istnienie conajmniej ustnej umowy o pracę.
Andreas30 podał w swoim poście, że miał zameldowaną firmę, z czego neleży wnioskować (sam tego nie napisał), że świadczył swoje usługi jako "firma", nie zaś jako pracownik.
 
Dokładnie, i mamy dlatego szeroko w prawniczej literaturze niemieckiej dyskutowany temat, czy pracownik zatrudniony na czarno może domagać się wynagrodzenia z tytułu tej właśnie niezgodnej z prawem (i dlatego nieważnej) umowy o pracę. O ile ze studiów pamiętam, to chyba tak, ale nie jestem pewny. Polecam zlecić sprawę adwokatowi w Niemczech, większe problemy będzie miał zleceniodawca, jeżeli wyjdzie na jaw, że zatrudniał na czarno pracowników. Jeżeli dostanie odpowiednio sformułowane wezwanie od adwokata, zapłaci może dobrowolnie.
 
Ta sugestia o wezwaniu do zapłaty przez adwokata zanim zostanie złożony pozew do sądu, jest bardzo trafna; faktycznie wiele roszczeń można właśnie w ten sposób załatwić. Jeśli jednak ma być sąd pracy, to trzeba pamiętać, że jest § 12 a ustawy o sądach pracy, wg. którego nie przysługuje zwrot kosztów, nawet jeśli się sprawę wygra. Ta wyjątkowa regulacja dotyczy tylko sądu pracy w pierwszej instancji.
Adwokat obowiązany jest pouczyć klienta o tym, że nawet jeśli wygra, nie otrzyma zwrotu kosztów od strony przeciwnej; chyba że dobrowolnie, np. w ugodzie. Dlatego może się zdarzyć, że rachunek adowkacki jest niewspółmiernie wysoki do wysokości dochodzonej przed sądem pracy kwoty, i że "zje" dużą część wyprocesowanego wynagrodzenia za pracę.

Roszczenie o wynagrodzenie za pracę na czarno? W pewnych sytuacjach i przy dobrym uzasadnieniu pozwu takie powództwo nie jest bez szans.

Jeśli jednak - a tak pisze Andreas30 - była to umowa o wykonanie konkretnych robót, za konkretne pieniądze, i Andreas te roboty zgodnie z umową wykonał, to powinien być złożony pozew w sądzie powszechnym; bez adwokata lub z adwokatem do sądu powszechnego (Amtsgericht-u); jeśli roszczenie jest wyższe niż 5.000,- Euro, to do Landgericht-u, ale już z adwokatem, ponieważ obowiązuje przymus adwokacki. Możliwe jest zwolnienie od kosztów i przydzielenie adwokata z urzędu, jeśli są uzna, że powództwo ma widoki na powodzenie, a skarżący w sprawie do sądu nie jest w stanie ponieść wydatków na dochodzenie swego prawa.
 
Powrót
Góra