Proszę o pomoc ?

  • Autor wątku Autor wątku dragon1983
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

dragon1983

Użytkownik
Dołączył
10.2008
Odpowiedzi
38
Mam trudną sytułacje w domu kazdy na mnie opowiada rózne rzeczy, nazwali mnie gwałciecielem ale to nie jest prawda jak sie przed tym bronić. dodam ze nie mniałem jeszczezadnej sprawy ani postępowania ( nic mi nie udowodniono ) a ludzie oskarzaja mnie o to. Co mam robić w takiej sytułacji nie wiem czy dam sobie z nia radę proszę o odpowiedz Jeszce dodam ze wszyszczy mnie tak nazywają> Zglosilem ten fakt na policji ale oni kazali mi czekac jak sie cos wydarzy. Co robić.
 
Jeszcze dodam że bez udowodnienia mojej winy ta dziewczyna chce mnie zamordować i spalic mi dom.
 
sle o co dokładnie chodzi - bo z tego chaotycznego pana postu to nic nie wynika ...kto pana oskarża i o co...? kto panu grozi i czym? czy jest prowadzone postępowanie policyjne/prokuratorskie w tej sprawie... ? itp. itd... -proszę napisać (opisać ) całą sytuację jeszcze raz tym razem bardziej rzeczowo i mniej chaotycznie...
 
Post jest napisany tak chaotycznie, z nieograniczoną ignorancją wobec zasad stylistycznych, gramatycznych interpunkcyjnych, jednym słowem - dno. Ale z tego, co byłem w stanie się doczytać, to mam kilka wniosków, a mianowicie domyślne tłumaczenie tego, co napisano w pierwszym poście na język polski:

Dragon1983 rzekomo zgwałcił jakąś dziewczynę. Całe środowisko, jego otoczenie jest pewne jego winy, wszyscy nazywają go gwałcicielem. Zapewne toczy się w Prokuraturze lub jeszcze na Policji postępowanie wyjaśniające, jednak jeszcze nic mu nie udowodniono. Podejrzany frustruje się, bo ludzie go nazywają gwałcicielem, więc zgłosił na Policję, że go przezywają, ale ta kazała mu czekać na rozwój sytuacji. Do tego rzekomo zgwałcona przez niego grozi mu morderstwem i spaleniem domu.


Co można poradzić - złóż w Prokuraturze zaznania zgodne z prawdą, nie przejmowałbym się tak tym jeszcze, skoro - jak ci nic nie udowodnili, to w końcu przerwą...
 
znaczy nie toczy sie postepowanie tamta dziewczyna była tylko zaczepiona w buta na wykładzie na uczelni. Nie ma ona zadnych dowodów tylko w mojm środowisku rozeszła sie taka opinia. ze chcialem ta dziewczyne zgwalcić ale to nie prawda.
 
Skoro nie toczy się postępowanie, to czym się martwisz? Skoro zgłosiłeś na Policję, że ci grozi, no to więcej nie zrobisz. A to że wszyscy sądzą, że zgwałciłeś - za wyśmiewanie isę nikt nikogo nie skaże...
 
martwie się bo moje najblizsze środowisko juz mnie skazało i chcą mnie zamordować
 
i spalić mi dom ja wogule tam nie byłem gdzie ona mieszka od 2 lat a ona mysli ze na nia czatuję
 
I co robic nie mogę z nimi sprawy wyjasnić bo nie mam pojęcia kto to jest jak się nazywa normalnie nic a ona mi teraz grozi a ja nic na to nie moge poradzić
 
Naprawdę, jedyne co możesz zrobić, to zgłosić, że ci grożą. Ale mówią ci wprost, że cie zamordują, czy jakoś tam do ciebie doszło, ze tak sądzą. I jeszcze jedno - co ci przeszkadza, że ona 'myśli', że na nią czatujesz? Ja mam wrażenie, że to nie problem prawny, tylko społeczny - społeczeństwo cie wykluczyło.
 
i co ja mam teraz robic jak ona sie pojawi umnie>
 
Ale prawnie, czy życiowo? - co powinieneś, czy co ci radzę?
 
Nie rozumiem tylko jednego: czemu ONA tak Cię męczy, straszy, skoro jako jedyna z twojego otoczenia wie co się NAPRAWDĘ stało? Mogę się mylić, ale mam nieodparte wrażenie, że coś jednak zrobiłeś, a problem jest z klasyfikacją prawną - ona uważa to za gwałt, ty - nie. W zasadzie nie musisz jej do siebie wpuszczać, nie musisz z nią gadać, odzywać się, możesz kompletnie ją ignorować. Lepiej jednak zapytaj sie po prostu, o co jej chodzi, przecież nic nie zrobiłeś...
 
Tak naprawde ten gwałt polegał na kopnięciu w nogę, znaczy w buta. I tyle co ja mam robić.
 
Ja jej sie nie spytam bo ja nie mam pojęcia kto to jest i skąd pochodzi.
 
Powrót
Góra