C
chudzina
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2014
- Odpowiedzi
- 2
Witam serdecznie, bardzo proszę o pomoc. Poniżej naświetlę mój problem:
Jestem klientem Providenta od połowy zeszłego roku. Potrzebowałam pilnie pieniędzy, uległam ogólnej opinii o rzetelności tej firmy.
Podczas wizyty przedstawiciela zostałam poinformowana o tym, że kierownik zgodził się tylko na pożyczkę z wariantem obsługi domowej, mimo że w umowie jeden punkt zawiera informację o tym, że to klient dokonuje wyboru opcji przelewu bądź obsługi domowej. Umowę podpisałam po zapewnieniu przestawiciela, że będzie przychodził regularnie, nie pogwałcając mojej prywatności poprzez nachodzenie w nieumówionym terminie.
Przez jakiś czas wszystko szło sprawnie. Po kilku miesiącach zaczął lekceważyć umówione terminy odbioru rat, czasem nie było go 2 tygodnie i pojawiała się zaległość. Bywało, że umawiał się na wtorek, nie przychodził, albo zjawiał się w niedzielę wbrew ustaleniom. Nigdy nie dał znać, że nie może przyjść. Było to dla mnie krępujące, ponieważ nie mogłam nic zaplanować, zaproszenie gości wiązało się z ryzykiem nalotu przedstawiciela. Pewnego razu naszedł mnie podczas rodzinnej uroczystości i musiałam przyjąć go na korytarzu. Nie wydał mi odcinka wpłaty, zorientowałam się dopiero w domu. Do dziś, a minęło kilka miesięcy, nie mogę doprosić się tego kwitka, choć proszę o to na każdym spotkaniu. Dałabym sobie z tym spokój gdyby nie fakt, że po tamtej 100-złotowej wpłacie pojawiła się zaległość 50 zł. Przedstawiciel kręcił, że nie podpisałam kwitka i dlatego nie wydał mi odcinka, następnie zaczął się wypierać tamtej wizyty u mnie i wpłaty. Podczas kolejnej wizyty skrupulatnie wszystko mu przedstawiłam, przyznał mi rację i winę zrzucił na kierownika lokalnego biura, obiecał sprawę wyjaśnić. Przy okazji okazał mi nożyk kuchenny, który nosi w torbie „wa wszelki wypadek”, co mnie zniesmaczyło, bo nie życzę sobie, by ktoś wchodził do mojego domu z nożem, zwłaszcza że mam dzieci. Dodam, że tę rozmowę nagrałam potajemnie, by mieć dowód rozmowy przy ew. konfrontacji z kierownikiem biura. Pomimo „wyzerowania” domniemanej zaległości niestety nieregularne odbiory rat się powtarzały i z czasem stały się bardziej rażące. Postanowiłam położyć temu kres, poinformowałam o tym kategorycznie przedstawiciela, tu też użyłam dyktafonu, żeby nie było, że np. zwyzywałam go lub użyłam gróźb karalnych. Nieładnie nagrywać ludzi- wiem, ale zrobiłam to w moim domu z obawy przed kolejnym krętactwem przedstawiciela i aby posiadać dowód na jego nierzetelność. Podczas tej rozmowy obnażył całą swoją niekompetencję.
Moje pytanie brzmi: czy mogę zareklamować pożyczkę, choćby tę część obsługi domowej, z powodu nierzetelności w wykonywaniu tej usługi? Sama zmiana przedstawiciela w zaistniałej sytuacji mnie nie satysfakcjonuje. Czy kierownik ma prawo narzucić mi opcję obsługi domowej? Zaznaczam, że nie jestem bezrobotną z menelowni, mam umowę o pracę na czas nieokreślony, konto w banku. Jaka jest perspektywa przy ew. dochodzeniu moich racji w sądzie?
Jestem klientem Providenta od połowy zeszłego roku. Potrzebowałam pilnie pieniędzy, uległam ogólnej opinii o rzetelności tej firmy.
Podczas wizyty przedstawiciela zostałam poinformowana o tym, że kierownik zgodził się tylko na pożyczkę z wariantem obsługi domowej, mimo że w umowie jeden punkt zawiera informację o tym, że to klient dokonuje wyboru opcji przelewu bądź obsługi domowej. Umowę podpisałam po zapewnieniu przestawiciela, że będzie przychodził regularnie, nie pogwałcając mojej prywatności poprzez nachodzenie w nieumówionym terminie.
Przez jakiś czas wszystko szło sprawnie. Po kilku miesiącach zaczął lekceważyć umówione terminy odbioru rat, czasem nie było go 2 tygodnie i pojawiała się zaległość. Bywało, że umawiał się na wtorek, nie przychodził, albo zjawiał się w niedzielę wbrew ustaleniom. Nigdy nie dał znać, że nie może przyjść. Było to dla mnie krępujące, ponieważ nie mogłam nic zaplanować, zaproszenie gości wiązało się z ryzykiem nalotu przedstawiciela. Pewnego razu naszedł mnie podczas rodzinnej uroczystości i musiałam przyjąć go na korytarzu. Nie wydał mi odcinka wpłaty, zorientowałam się dopiero w domu. Do dziś, a minęło kilka miesięcy, nie mogę doprosić się tego kwitka, choć proszę o to na każdym spotkaniu. Dałabym sobie z tym spokój gdyby nie fakt, że po tamtej 100-złotowej wpłacie pojawiła się zaległość 50 zł. Przedstawiciel kręcił, że nie podpisałam kwitka i dlatego nie wydał mi odcinka, następnie zaczął się wypierać tamtej wizyty u mnie i wpłaty. Podczas kolejnej wizyty skrupulatnie wszystko mu przedstawiłam, przyznał mi rację i winę zrzucił na kierownika lokalnego biura, obiecał sprawę wyjaśnić. Przy okazji okazał mi nożyk kuchenny, który nosi w torbie „wa wszelki wypadek”, co mnie zniesmaczyło, bo nie życzę sobie, by ktoś wchodził do mojego domu z nożem, zwłaszcza że mam dzieci. Dodam, że tę rozmowę nagrałam potajemnie, by mieć dowód rozmowy przy ew. konfrontacji z kierownikiem biura. Pomimo „wyzerowania” domniemanej zaległości niestety nieregularne odbiory rat się powtarzały i z czasem stały się bardziej rażące. Postanowiłam położyć temu kres, poinformowałam o tym kategorycznie przedstawiciela, tu też użyłam dyktafonu, żeby nie było, że np. zwyzywałam go lub użyłam gróźb karalnych. Nieładnie nagrywać ludzi- wiem, ale zrobiłam to w moim domu z obawy przed kolejnym krętactwem przedstawiciela i aby posiadać dowód na jego nierzetelność. Podczas tej rozmowy obnażył całą swoją niekompetencję.
Moje pytanie brzmi: czy mogę zareklamować pożyczkę, choćby tę część obsługi domowej, z powodu nierzetelności w wykonywaniu tej usługi? Sama zmiana przedstawiciela w zaistniałej sytuacji mnie nie satysfakcjonuje. Czy kierownik ma prawo narzucić mi opcję obsługi domowej? Zaznaczam, że nie jestem bezrobotną z menelowni, mam umowę o pracę na czas nieokreślony, konto w banku. Jaka jest perspektywa przy ew. dochodzeniu moich racji w sądzie?