K
Kaczorrr
Użytkownik
- Dołączył
- 06.2015
- Odpowiedzi
- 30
Dzień dobry,
Mam następujący problem - Urząd Dzielnicy wysłał do mnie wezwanie do zapłaty należności z tytułu użytkowania wieczystego gruntu. Należności dotyczą w gruncie rzeczy spadku i dotyczą lat 2017 i 2018.
Z tego, co zdążyłem się dowiedzieć tego typu opłaty mają charakter okresowy, a co za tym idzie ich przedawnienie następuje po trzech latach.
Co więcej, mieszkanie jeszcze za życia spadkodawcy zostało zlicytowane i otrzymałem w ramach spadku kwotę pozostałą z licytacji. Spadek przyjąłem w 2019 roku.
W związku z tym, dla zasady, zadzwoniłem do Urzędu z informacją, że wezwanie dotyczy przedawnionych roszczeń i że nie miałem nawet pojęcia o zaległościach, a także, że w gruncie rzeczy nigdy nie byłem właścicielem mieszkania.
Urzędniczka poinformowała mnie, że odziedziczyłem także długi (co oczywiste, i te o których wiedziałem uregulowałem - jakieś rachunki itp.), poinformowała mnie także, że w sprawie zaległości został też złożony wniosek o nadanie klauzuli (jak rozumiem jeszcze za życia spadkodawcy, czyli maksymalnie w roku 2019), jednak sprawa się nie rozpoczęła ze względu na śmierć dłużnika. Dodała też, że powinienem poinformować Urząd Dzielnicy, że odziedziczyłem mieszkanie. Wspomniała też, że wysyłano do mnie zawiadomienie także w zeszłym roku (awizo nie otrzymałem, więc nie wiem czy to prawda).
Ja poinformowałem, że dzwonię tylko informacyjnie zgłosić, że dochodzą przedawnionych należności i że mieszkania faktycznie nigdy nie otrzymałem, a jedynie środki pieniężne (zgłoszone do US), na co Pani stwierdziła, że oni pójdą do Sądu.
I o ile perspektywa pójścia do Sądu, ani kwota roszczeń mnie nie przerażają, gdyż uważam, że mam rację, a kwota to niespełna 300 złotych, to jednak dla zasady chciałbym dowiedzieć się, kto w gruncie rzeczy ma rację.
Z wielu artykułów wywnioskowałem, że jest to dość powszechna praktyka w Urzędach, że zgłaszają się po przeterminowane należności, a prawdę mówiąc mając cztery lata od odziedziczenia przeze mnie spadku Urząd mógł wcześniej mnie o tym poinformować i wówczas nie miałbym nic przeciwko zapłacie, ale takie podejście uważam za dosyć nie w porządku.
Moje pytania:
1. Czy wniosek o nadanie klauzuli sprawie (załóżmy, że został złozony w 2019 roku) zatrzymuje bieg przedawnienia?
2. Czy jeśli należności dotyczą lat 2017 i 2018 to istnieje prawdopodobieństwo, że faktycznie Urząd złoży wniosek do Sądu (tzn. czy prawnicy Urzędu pozywają ludzi mimo dość oczywistego braku racji)?
3. Czy w przypadku otrzymania wezwania do Sądu muszę się tam stawić i czy w przypadku mojej nieobecności Sąd rozstrzygnie sprawę?
4. Jaka mogłaby być sumaryczna kara gdyby (chociaż wydaje mi się to niemożliwe) okazało się, że jednak Sąd nakaże mi zapłatę? Mam na myśli dodatkowe koszty np. postępowania.
5. Czy jeśli faktycznie wysyłano do mnie list z Urzędu w zeszłym roku (chociaż awizo nie otrzymałem) to jest on uznany za doręczony czy nie i czy coś to zmienia? (wnioskuję, że nie był uznany za doręczony, ponieważ żadne postępowanie wówczas się nie zaczęło, a przecież właśnie postępowaniami grożą w takich listach, ale wolę dopytać).
Przyznam, że iść do Sądu przepychać się z doświadczonymi urzędnikami mi się nie chce, zwłaszcza zważywszy na kwotę, o którą walczy Urząd, ale chodzi o zasady, nie mam zamiaru dać się oszukiwać Urzędom
Będę wdzięczny za odpowiedź
Pozdrawiam!
Mam następujący problem - Urząd Dzielnicy wysłał do mnie wezwanie do zapłaty należności z tytułu użytkowania wieczystego gruntu. Należności dotyczą w gruncie rzeczy spadku i dotyczą lat 2017 i 2018.
Z tego, co zdążyłem się dowiedzieć tego typu opłaty mają charakter okresowy, a co za tym idzie ich przedawnienie następuje po trzech latach.
Co więcej, mieszkanie jeszcze za życia spadkodawcy zostało zlicytowane i otrzymałem w ramach spadku kwotę pozostałą z licytacji. Spadek przyjąłem w 2019 roku.
W związku z tym, dla zasady, zadzwoniłem do Urzędu z informacją, że wezwanie dotyczy przedawnionych roszczeń i że nie miałem nawet pojęcia o zaległościach, a także, że w gruncie rzeczy nigdy nie byłem właścicielem mieszkania.
Urzędniczka poinformowała mnie, że odziedziczyłem także długi (co oczywiste, i te o których wiedziałem uregulowałem - jakieś rachunki itp.), poinformowała mnie także, że w sprawie zaległości został też złożony wniosek o nadanie klauzuli (jak rozumiem jeszcze za życia spadkodawcy, czyli maksymalnie w roku 2019), jednak sprawa się nie rozpoczęła ze względu na śmierć dłużnika. Dodała też, że powinienem poinformować Urząd Dzielnicy, że odziedziczyłem mieszkanie. Wspomniała też, że wysyłano do mnie zawiadomienie także w zeszłym roku (awizo nie otrzymałem, więc nie wiem czy to prawda).
Ja poinformowałem, że dzwonię tylko informacyjnie zgłosić, że dochodzą przedawnionych należności i że mieszkania faktycznie nigdy nie otrzymałem, a jedynie środki pieniężne (zgłoszone do US), na co Pani stwierdziła, że oni pójdą do Sądu.
I o ile perspektywa pójścia do Sądu, ani kwota roszczeń mnie nie przerażają, gdyż uważam, że mam rację, a kwota to niespełna 300 złotych, to jednak dla zasady chciałbym dowiedzieć się, kto w gruncie rzeczy ma rację.
Z wielu artykułów wywnioskowałem, że jest to dość powszechna praktyka w Urzędach, że zgłaszają się po przeterminowane należności, a prawdę mówiąc mając cztery lata od odziedziczenia przeze mnie spadku Urząd mógł wcześniej mnie o tym poinformować i wówczas nie miałbym nic przeciwko zapłacie, ale takie podejście uważam za dosyć nie w porządku.
Moje pytania:
1. Czy wniosek o nadanie klauzuli sprawie (załóżmy, że został złozony w 2019 roku) zatrzymuje bieg przedawnienia?
2. Czy jeśli należności dotyczą lat 2017 i 2018 to istnieje prawdopodobieństwo, że faktycznie Urząd złoży wniosek do Sądu (tzn. czy prawnicy Urzędu pozywają ludzi mimo dość oczywistego braku racji)?
3. Czy w przypadku otrzymania wezwania do Sądu muszę się tam stawić i czy w przypadku mojej nieobecności Sąd rozstrzygnie sprawę?
4. Jaka mogłaby być sumaryczna kara gdyby (chociaż wydaje mi się to niemożliwe) okazało się, że jednak Sąd nakaże mi zapłatę? Mam na myśli dodatkowe koszty np. postępowania.
5. Czy jeśli faktycznie wysyłano do mnie list z Urzędu w zeszłym roku (chociaż awizo nie otrzymałem) to jest on uznany za doręczony czy nie i czy coś to zmienia? (wnioskuję, że nie był uznany za doręczony, ponieważ żadne postępowanie wówczas się nie zaczęło, a przecież właśnie postępowaniami grożą w takich listach, ale wolę dopytać).
Przyznam, że iść do Sądu przepychać się z doświadczonymi urzędnikami mi się nie chce, zwłaszcza zważywszy na kwotę, o którą walczy Urząd, ale chodzi o zasady, nie mam zamiaru dać się oszukiwać Urzędom
Będę wdzięczny za odpowiedź
Pozdrawiam!
Ostatnia edycja: