przedawnienie? - jak postąpić

  • Autor wątku Autor wątku dawiniel
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

dawiniel

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2009
Odpowiedzi
17
Witam,

Sporo tematów w sprawie przedawnienia, ale nie mogę znaleźć tematu podobnego do mojej sprawy.
W ostatnim czasie przez przypadek skontaktowali się ze mną Państwo wynajmujący mi kiedyś mieszkanie. Poinformowali, że dostają od jakiegoś czasu listy z firmy windykacyjnej , długo ich nie otwierali jednak ostatni list otworzyli, chodzi o niespłaconą kartę kredytową.
Termin spłaty podobno minął w 1999 roku. Tak jak wspomniałem nie mieszkam pod wspomnianym adresem już dobrych kilka lat. Przypominam sobie też, że otrzymałem kiedyś upomnienie jednak wydawało mi się, że spłaciłem zobowiązanie. Możliwe jednak, że jakaś niewielka kwota mi umknęła. Od tego czasu jak i od mojej przeprowadzki czyli jakieś 10lat nikt się ze mną nie kontaktował.
Poprosiłem o numer telefonu z pisma i zadzwoniłem. Okazało się, że jest to jakaś kancelaria prawna, która zajmuje się tą sprawą, jest już w związku z nią kilka wyroków sądowych i kwota urosła do 9tys.pln. :wow:
Bardzo "miła" pani poinformowała, że można zacząć to spłacać kwotami nie mniejszymi niż 2,5tys. I trzeba zacząć natychmiast jak nie to komornik.
Na pytanie czemu kwota jest tak duża powiedziała wprost - odsetki, koszty spraw sądowych. Powiedziała, że kwota początkowa była znacznie większa niż kwota przyznanego limitu na karcie co nie może być zgodne z prawdą. Tym bardziej, że tak jak wspomniałem spłacałem zadłużenie.
Proszę o informację jak waszym zdaniem postąpić?
Czekać na oficjalny kontakt, czy zadzwonić i podać moje nowe dane adresowe - wtedy myślę, że zaczną męczyć:-(Tak jak wspomniałem nie skontaktowali się ze mną skutecznie jak i nie mam żadnych dokumentów z sądu.
Z potwierdzeniami wpłaty może być problem ponieważ to grubo ponad 10 lat i nie znajdę tego na 99%.

Z góry dziękuję za pomoc w temacie.
Pozdrawiam.
 
Napisz do tego sądu o przywrócenie terminu, powołując się że nie byłeś poinformowany ze względu na inne miejsce zamieszkania, jeśli są przywróci termin, a wyrok zapadł ponad 3 lata po pierwszym wezwaniu z banku, to powołaj się na przedawnienie
 
Nie może nigdzie napisać , bo nie wie czy nakaz był rzeczywiście wydany i przez jaki sąd. A firmy windykacyjne znane są z tego, że lubią straszyć.
Nakaz może do niego nie trafić, ale już z pewnością komornik go znajdzie:cool:
Tak więc te "kilka wyroków" jest mocno przesadzone - trochę dziwne, że żaden nie trafił do egzekucji. Za dużo z FW nie dyskutuj, aby niechcący nie uznać roszczenia.
 
Ciągnie trochę lipą po co komu kilka wyroków, skoro wystarczy 1, do oddania sprawy do komornika, gdyby FW miała nakaz zapłaty nie bawiła by się w wysyłanie groźnych pisemek, tylko nasłała komornika, on by cie zapewne znalazł, po ZUS-ie, US, czy ewidencji ludności. Wpłata choćby 1zł spowoduje uznanie długu i zapewne na to liczą dając ci tak "promocyjne warunki" spłaty. Tak jak wspominała koleżanka nakaz do ciebie prawdopodobnie nie trafi, F.W. nie ma w tym interesu. Istnieje duża szansa że dług jest przedawniony, jak odezwie się komornik wystąp o przywrócenie terminu a następnie podnieś zarzut przedawnienia. Wg podanego w poście o presco nr 98 schematu.
Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie abyś uznał dług i zapłacił :cool:
 
dziękuję za informacje. O przywrócenie jakiego terminu mam się ubiegać? Czyli rozumiem najlepiej nie komunikować się z nimi tylko czekać na oficjalne pismo?

Pozdrawiam.
 
Po pierwsze to trzeba ustalić z tamtymi lokatorami, czy były jakieś awiza (pisma z sądu);
Po drugie trzeba poprosić ładnie panią z FW o przysłanie na obecny adres całej dokumentacji łącznie z sygnaturami spraw sądowych, które się rzekomo odbyły;
Po trzeice zadzwonić do esądu i spóbować uzyskać info, czy przypadkiem nie wydano przeciwko Tobie nakazu zapłaty;


Jak coś ustalisz, to można kombinować dalej. Informacyjnie przeczytaj temat o presco.
 
Powrót
Góra