S
senegal
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2009
- Odpowiedzi
- 3
Witam
Postaram sie w miarę krótko przedstawiać swój problem, będę wdzięczny na wszelkie odpowiedzi.
W 2000r spowodowałem wypadek samochodowy będąc w stanie nietrzeźwym oraz uciekłem z miejsca wypadku. Poszkodowanych było dowje osób, jeden lekko, drugi trochę ciężej.
Odbyła się rozprawa i zostałem skazany na 2 lata w zawieszeniu na 5, oraz zostało zabrane mi prawo jazdy na 10 lat.
Obydwoje poszkodowanych dostało odszkodowania z oc (pzu), jeden niewielkie, drugi coś ok 30tys zł.
Po jakimś roku/dwóch (2001/2002r) pzu zwróciło sie do mnie o zwrot tych pieniędzy. Żądało ok 80tys zł. Dlaczego tyle (a nie wypłacone poszkodowanym ok 33tys) nie wiem, nie dochodziłem tego bo i tak nie byłem wstanie spłacić tej kwoty, bylem na utrzymaniu rodziców i nie posiadałem żadnego majątku. Rodzice wysłali jedynie pismo do pzu, w którym napisali, że ja nie pracuje, nie mam żadnego majątku itp.
I przez jakieś kolejne 2 lata, może nawet trochę więcej był spokój. Jakoś ok 2004/2005r pzu probowało jeszcze nawiązać kontakt, jedynie telefonicznie - dzwoniłą jakaś babka, która chciała jakoś rozwiązać tą sprawe, tj rozłożyć kwote na raty itd. Otrzymała ode mnie odpowiedź, że nadal nie pracuje, nie mam żadnego dochodu ani majątku (co oczywiście nadal było prawdą) i nie jestem w stanie wpłacać ratalnie jakiejkolwiek kwoty.
I znowu jakiś rok ciszy, po czym w 2006r zjawiają sie u mnie w domu dwaj panowie rzekomo z pzu. Ja z nimi nie rozmawiałem, tylko rodzice. I co najciekawsze nie chcieli już żeby spacić im 80tys zl, tylko ok 3tys, jak sami powiedzieli 80tys zostało "umorzone" i jeśli zapłace jedynie 3tys to sprawa będzie załatwiona.
Rodzice powiedzieli, że to nie jest ich sprawa, że syn nie mieszka w domu i nie mają z nim prawie żadnego kontatku.
I nastało kolejene 3 lata ciszy, niedawno znalazłem w skrzynce awizo listu poleconego z pzu. Na razie nie odebrałem tego listu. W sumie nie wiem co może w nim być, ale z pzu nie mam żadnych innych spraw (żadnego ubezpieczenia, oc itd) więc podejrzewam że może kolejny raz pzu próbuje w tamtej sprawie coś zdziałać.
I teraz moje pytanie: Czy po prawie 9 latach Pzu moze jeszcze czegokoliwek ode mnie chceć w zwiazku z tamtą sprawą? Nie zostałą ona jeszcze przedawniona?
Przez tyle lat tak naprawdę pzu nie zadało sobie prawie żadnego trudu w odzyskaniu tych pieniedzy: jeden list polecony niedługo po zdarzeniu, jeden telefon od jakiejs babki, i jedna wizyta w domu dwóch przedstawicieli, którzy chcieli tylko niewielki ułamek należnej kwoty.
Co o tym wszystkim myślicie?
Trochę się rozpisałem, ale przynajmniej przedstawiłem wam dokładnie cała sprawę.
Z góry dziękuje za odpowiedzi.
pozdrawiam
Postaram sie w miarę krótko przedstawiać swój problem, będę wdzięczny na wszelkie odpowiedzi.
W 2000r spowodowałem wypadek samochodowy będąc w stanie nietrzeźwym oraz uciekłem z miejsca wypadku. Poszkodowanych było dowje osób, jeden lekko, drugi trochę ciężej.
Odbyła się rozprawa i zostałem skazany na 2 lata w zawieszeniu na 5, oraz zostało zabrane mi prawo jazdy na 10 lat.
Obydwoje poszkodowanych dostało odszkodowania z oc (pzu), jeden niewielkie, drugi coś ok 30tys zł.
Po jakimś roku/dwóch (2001/2002r) pzu zwróciło sie do mnie o zwrot tych pieniędzy. Żądało ok 80tys zł. Dlaczego tyle (a nie wypłacone poszkodowanym ok 33tys) nie wiem, nie dochodziłem tego bo i tak nie byłem wstanie spłacić tej kwoty, bylem na utrzymaniu rodziców i nie posiadałem żadnego majątku. Rodzice wysłali jedynie pismo do pzu, w którym napisali, że ja nie pracuje, nie mam żadnego majątku itp.
I przez jakieś kolejne 2 lata, może nawet trochę więcej był spokój. Jakoś ok 2004/2005r pzu probowało jeszcze nawiązać kontakt, jedynie telefonicznie - dzwoniłą jakaś babka, która chciała jakoś rozwiązać tą sprawe, tj rozłożyć kwote na raty itd. Otrzymała ode mnie odpowiedź, że nadal nie pracuje, nie mam żadnego dochodu ani majątku (co oczywiście nadal było prawdą) i nie jestem w stanie wpłacać ratalnie jakiejkolwiek kwoty.
I znowu jakiś rok ciszy, po czym w 2006r zjawiają sie u mnie w domu dwaj panowie rzekomo z pzu. Ja z nimi nie rozmawiałem, tylko rodzice. I co najciekawsze nie chcieli już żeby spacić im 80tys zl, tylko ok 3tys, jak sami powiedzieli 80tys zostało "umorzone" i jeśli zapłace jedynie 3tys to sprawa będzie załatwiona.
Rodzice powiedzieli, że to nie jest ich sprawa, że syn nie mieszka w domu i nie mają z nim prawie żadnego kontatku.
I nastało kolejene 3 lata ciszy, niedawno znalazłem w skrzynce awizo listu poleconego z pzu. Na razie nie odebrałem tego listu. W sumie nie wiem co może w nim być, ale z pzu nie mam żadnych innych spraw (żadnego ubezpieczenia, oc itd) więc podejrzewam że może kolejny raz pzu próbuje w tamtej sprawie coś zdziałać.
I teraz moje pytanie: Czy po prawie 9 latach Pzu moze jeszcze czegokoliwek ode mnie chceć w zwiazku z tamtą sprawą? Nie zostałą ona jeszcze przedawniona?
Przez tyle lat tak naprawdę pzu nie zadało sobie prawie żadnego trudu w odzyskaniu tych pieniedzy: jeden list polecony niedługo po zdarzeniu, jeden telefon od jakiejs babki, i jedna wizyta w domu dwóch przedstawicieli, którzy chcieli tylko niewielki ułamek należnej kwoty.
Co o tym wszystkim myślicie?
Trochę się rozpisałem, ale przynajmniej przedstawiłem wam dokładnie cała sprawę.
Z góry dziękuje za odpowiedzi.
pozdrawiam