M
mrrzr
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2017
- Odpowiedzi
- 12
Dzień dobry,
Potrzebuję podpowiedzi co mogę w danej sytuacji zrobić. Opis trochę długi, ale zależy mi, żeby było jak najłatwiej zrozumieć sytuację
Kupiłem telefon (ok. 1500 zł) i po roku z hakiem się zepsuł. Odezwałem się do sprzedawcy i ten powiedział, żeby go przysłać. Nie wykazałem, się wtedy czujnością i nie sprecyzowałem, że to będzie w ramach rękojmi i wysłałem go bez sprecyzowania. Po mniej więcej dwóch tygodniach sprzedawca w niewybrednych słowach stwierdził, że na gwarancji to on nie ma, żadnych terminów i jak będzie chciał to potrwa to jeszcze rok... Dzwoniłem do niego jeszcze parę razy (i za każdym było podobnie), aż w końcu, niespodziewanie po trzech miesiącach dostałem telefon z powrotem. Sprawdziłem, że usterka, która była już nie występuje i ... telefon poszedł do przysłowiowej szafy, bo w między czasie kupiłem drugi.
Miałem cichą nadzieję, że z bucem nie będę miał już do czynienia, ale zdecydowałem ostatnio, że telefon sprzedam. W ramach testów zadzwoniłem z tego telefonu i .... okazało się, że nic nie słychać w słuchawce i najlepiej go znów wysłać do naprawy:/ Tyle, że minęło już ponad 24 miesiące od zakupu telefonu.
I tutaj mam kilka pytań:
1) O ile mi wiadomo to i gwarancja i rękojmia przedłużają się o czas naprawy (mam potwierdzenie nadania i odbioru paczki z pierwszej naprawy). Czy to jest prawda? Pamięta ktoś może jakiś paragraf (mam wrażenie, że jak do Pana się znów odezwę to będę takie rzeczy potrzebował).
2) Jeżeli tak to rozumiem, że to ja wybieram, że wysyłam na rękojmi i wtedy czas naprawy jest określony do 14 dni (roboczych zakładam).
3) Czy serwis może odrzucić zgłoszenie, bo nie zgłosiłem tego od razu? Tylko po długim czasie (i fakt, że telefon nie był używany nie ma tu znaczenia).
4) Lepiej wcześniej zadzwonić czy wysłać paczkę na swój koszt z telefonem, opisem usterki itp?
5) Czy jakby facet fikał i się stawiał to mogę go postraszyć sprawą cywilną w sądzie ? Dał mi gość na tyle popalić, że jestem go w stanie przeciągnąć (szczególnie, że musiałby prawie 400 km przyjechać na rozprawę
) po sądach.
6) Może macie jakieś inne propozycje?
pozdrawiam,
Potrzebuję podpowiedzi co mogę w danej sytuacji zrobić. Opis trochę długi, ale zależy mi, żeby było jak najłatwiej zrozumieć sytuację
Kupiłem telefon (ok. 1500 zł) i po roku z hakiem się zepsuł. Odezwałem się do sprzedawcy i ten powiedział, żeby go przysłać. Nie wykazałem, się wtedy czujnością i nie sprecyzowałem, że to będzie w ramach rękojmi i wysłałem go bez sprecyzowania. Po mniej więcej dwóch tygodniach sprzedawca w niewybrednych słowach stwierdził, że na gwarancji to on nie ma, żadnych terminów i jak będzie chciał to potrwa to jeszcze rok... Dzwoniłem do niego jeszcze parę razy (i za każdym było podobnie), aż w końcu, niespodziewanie po trzech miesiącach dostałem telefon z powrotem. Sprawdziłem, że usterka, która była już nie występuje i ... telefon poszedł do przysłowiowej szafy, bo w między czasie kupiłem drugi.
Miałem cichą nadzieję, że z bucem nie będę miał już do czynienia, ale zdecydowałem ostatnio, że telefon sprzedam. W ramach testów zadzwoniłem z tego telefonu i .... okazało się, że nic nie słychać w słuchawce i najlepiej go znów wysłać do naprawy:/ Tyle, że minęło już ponad 24 miesiące od zakupu telefonu.
I tutaj mam kilka pytań:
1) O ile mi wiadomo to i gwarancja i rękojmia przedłużają się o czas naprawy (mam potwierdzenie nadania i odbioru paczki z pierwszej naprawy). Czy to jest prawda? Pamięta ktoś może jakiś paragraf (mam wrażenie, że jak do Pana się znów odezwę to będę takie rzeczy potrzebował).
2) Jeżeli tak to rozumiem, że to ja wybieram, że wysyłam na rękojmi i wtedy czas naprawy jest określony do 14 dni (roboczych zakładam).
3) Czy serwis może odrzucić zgłoszenie, bo nie zgłosiłem tego od razu? Tylko po długim czasie (i fakt, że telefon nie był używany nie ma tu znaczenia).
4) Lepiej wcześniej zadzwonić czy wysłać paczkę na swój koszt z telefonem, opisem usterki itp?
5) Czy jakby facet fikał i się stawiał to mogę go postraszyć sprawą cywilną w sądzie ? Dał mi gość na tyle popalić, że jestem go w stanie przeciągnąć (szczególnie, że musiałby prawie 400 km przyjechać na rozprawę
6) Może macie jakieś inne propozycje?
pozdrawiam,