Przedruk, cytat, linking, czyli co wolno...

  • Autor wątku Autor wątku Rubisz
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
n00b - dzięki za odpowiedź.
 
Od dziś nie n00b lecz Colder :)
 
[cytat="lukaszzz"]Witam

Tworzę stronę www z małą bazę danych (strona jest komercyjne)z danymi teleadresowymi innych spółek. Czy mogę bez pytania tych spółek umieścić na swojej stronie ich dane teleadresowe, linki do ich stron, maile kontaktowe oraz logotypy tych spółek?

Z góry dziękuję za odpowiedź

pozdrawiam
Łukasz[/cytat]

Witam po raz pierwszy :wink:

Nie wiem jak jest z logotypami, być może objęte są ochroną. Natomiast dane to chyba raczej ochrona danych, a nie prawo autorskie. A jeżeli się nie mylę, to dane firm ochronie takiej nie podlegają.

pozdr.
 
Witam,

Dołączę się do tematu. Jestem właścicielem serwisu tematycznego poświęconego wierzytelnościom w naszym kraju.
Ostatnimi czasu sprawy mniej lub bardziej związane z tematyką wierzytelności pojawiają się w prasie. Przykład jaki mogę podać, a o którym prawie wszyscy słyszeli to "Weksle Samooborny". Moje pytanie to, czy mogę wykorzystać taka informacje podając skróconą treść lub cytat (pierwszego akapitu) podając na samym końcu link do artykułu i nazwę serwisu, a w przypadku drukowanych publikacji nazwę gazety, która artykuł napisała.

Dla przykładu.

"Lepper Grozi"

"Weksle podpisane przez posłów, którzy opuścili Samoobronę, trafią do komornika - zagroził wczoraj Andrzej Lepper. Na pierwszy ogień pójdą Piotr Misztal, jeden z najbogatszych posłów, oraz lider grupy uciekinierów Jan Bestry. Ale weksle, które miały zagwarantować Lepperowi lojalność posłów, mogą mu zaszkodzić."

Podaje portal Gazeta.pl, całość artykułu na stronie serwisu gazeta.pl
http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34375,3643991.html
 
[cytat="macsim"]mam pytanie, czy moge na mojej stronie wklejac artykuly z innych stron, podajac ich zrodlo i autora? czy moze musze miec zgode autorow?[/cytat]

[cytat="Rubisz"]
Potrzebna jest zgoda.
[/cytat]

Prowadze hobbystycznie serwis i ktos na swojej stronie zywcem kopiuje teksty wraz z grafikami.

Pod niektorymi tekstach jest podane zrodlo, pod niektorymi wcale.
Teksty te sam pisalem i nikomu nie zezwalalem na ich powielanie.

Napisalem do autore ze nie zezwalam na ich publikacje i ze to lamanie prawa autorskiego. Otrzymalem odpowiedz ze on inaczej interpretuje to prawo.

Czy moge wiec poznac jakias podstawe prawna na ktorej bede mogl sie opierac? Chodzi o podanie jakiegos konkretu, bo przeznam ze przebijanie się przez wszystkie te artykuly jest nieco meczące.


dziekuje za pomoc
 
A teraz mój problem. (chyba nie była ta kwestia - jeszcze - poruszana w tym wątku)
Stworzyłem witrynę internetową dla zespołu muzycznego.
Strona - jak na razie - nie jest wypozycjonowana, co oznacza, że przypadkowy internauta nie jest w stanie tam trafić.
Próbowałem różne hasła wpisywać do różnych wyszukiwarek i ani śladu tej strony (i tak ma być)
Jest to strona stworzona wyłącznie dla klientów zespołu, którzy po kontakcie telefonicznym, chcieli by obejrzeć dane o zespole (zdjęcia, urywki nagrań) w celu zapoznania się z muzykami bez wychodzenia z domu.
I doszliśmy do sedna sprawy.
Na stronie umieściłem 1,5 minutowe fragmenty utworów w wykonaniu przedmiotowego zespołu z podaniem tytułu utworu oraz jego oryginalnego wykonawcy.
Przyświecała mi zasada, że ma być w tym kawałku zwrotka oraz refren a potem do wyciszenia.
Czy taki „cytat” jest dopuszczalny w świetle ustawy i nie narusza praw autorskich, bo nie daje mi to spać?
Jak krótki ma być ten fragment, aby nie naruszać tych praw, czy też bez względu na długość fragmentu utworu zawsze będą naruszane te prawa, więc lepiej w ogóle zrezygnować z tej prezentacji?
 
A czy mozna legalnie publikowac instrukcje obslugi, instrukcje serwisowa do auta na stronie internetowej?
Takie instrukcje sa raczej za darmo dolaczane do auta, badz dostarczane autoryzowanym serwisom. Jak trafia do zwyklych mechanikow - nie mam pojecia.

Jesli nie mam prawa to czy moge wykorzystac niektore rysunki, przy opisach napraw - tekst bedzie moj, a dodatkiem do tekstu bedzie rysunek wlasnie z instrukcji serwisowej.
 
Sprawdź czy w instrukcjach jest adnotacja odnośnie praw autorskich lub skontaktuj się z dealerem. Ew. możesz spróbować zaproponować im współpracę np. oni wyrażają zgodę a Ty w zamian umieścisz link do strony w ramach promocji.


Pytanie z mojej strony:
Czy ogłoszenia np. motoryzacyjne, aukcje etc. są treścią prawnie chronioną?
Czy mógłbym stworzyć taki katalog Allegro który za pomocą specjalnego oprogramowania aktualizowałby bazę na podstawie aukcji z portalu. Czyli de facto drugi serwis z tą samą zawartością jednak bez możliwości dokonywania transakcji.

Pozdrawiam
Paweł
 
Ile cytatów?

[cytat="Nakago"]Cudzy artykuł można bez zgody jego autora wyłącznie cytować we fragmentach. [/cytat]
Jaki procent artykułu pisanego przeze mnie mogą stanowić cytaty z innego źródła, by nie naruszać praw autorskich?
 
Taki, aby było można rozróżnić własne dzieło, oraz aby nie składało się ono wyłacznie z cytatów. Cytaty mają stanowić pewien dozwolony dodatek, ale główna myśl, część utworu powinna być Pana dziełem. Nikt nie okresla tego procentowo, chociaż takie przymiarki już widziałem.
 
Na jednej z angielskich stron www znalazłem wywiad z jednym ze znanych naukowców. Na stronie jest napisane, że wywiad ten pochodzi ze strony np. http://www.xyz.com i że jego twórcy (autorzy serwisu http://www.xyz.com) wyrazili zgodę na przedruk.
Chciałbym ten wywiad przetłumaczyć i umieścić na swojej stronie, jednak strona http://www.xyz.com już nie istnieje. Kogo mam pytać o pozwolenie na przetłumaczenie?

Z góry dziękuję za odpowiedź. :)
 
Nie ma idealnego rozwiązania, probować jakoś do tych redaktorów jednak dojść i się z nimi skontaktować. To, że nie mozna kogoś znaleść nie powoduje bezkarności owego naruszenia, bo jak wiadomo każdy ma inne środki i możliwości, aby znaleść daną osobę.
 
Plagiat

Gazeta Prawna Nr 88(1958), wtorek 08-05-2007 > Prawo Gospodarcze:
[cytat:30qucnc2]WŁASNOŚĆ INTELEKTUALNA Ochrona twórczości w sieci
Plagiat zawładnął polskimi portalami internetowymi
(Rozmiar: 113324 bajtów)

l Webmasterzy coraz częściej kopiują cudze strony internetowe, zamiast budować własne

l Przed plagiatem nie chroni nawet przerobienie cudzego dzieła, bo jest to dzieło zależne

l Za sprzedaż zapożyczonej bezprawnie witryny grozi grzywna lub do pięciu lat więzienia

Łupem nieuczciwych internautów pada praktycznie cała twórczość umieszczona na stronach www, począwszy od tekstów, poprzez design i grafikę, aż po całe witryny - mówi Krzysztof Szypulski, właściciel firmy Kess zajmującej się projektowaniem stron internetowych. Zdaniem Grzegorza Suriv Sędkowskiego, redaktora naczelnego serwisu Biura Ochrony Witryn Internetowych (BOWI Group) zjawisko to wiąże się z coraz szerszym dostępem do internetu i brakiem możliwości skutecznego zabezpieczenia się przed tego typu kradzieżą.

Walka z wiatrakami

- W Polsce nie traktuje się plagiatu w sieci i kradzieży intelektualnej na poważnie i nie ściąga się sprawców naruszeń - twierdzi Artur WebLion Woyciechowsky, współtwórca Serwisu Internetowego Interpatrol.pl.

W procederze nielegalnego kopiowania cudzych utworów zamieszczonych w internecie biorą udział nie tylko prywatne osoby, ale i firmy zajmujące się budową stron na zlecenie.

- Najczęściej plagiatu dokonuje nieświadomie młodzież, która nie ma własnego pomysłu na zaistnienie w sieci i kopiuje praktycznie wszystko co się da - podkreśla Artur Woyciechowsky.

Zdecydowanie bardziej dotkliwe dla autorów stron internetowych są przypadki kopiowania cudzych utworów w celach zarobkowych.

- Najczęstszym łupem nieuczciwych internatów padają atrakcyjnie wykonane witryny. Zdarza się, że nawet duże poważne firmy bez żadnego zahamowania kopiują treści, grafiki, zdjęcia, a nawet całe loyauty, np. konkurencji danego zleceniodawcy - tłumaczy Sędkowski.

- Takich spraw wpływa do nas coraz więcej - mówi mecenas Aleksandra Auleytner z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka.

Wykryć przypadki naruszeń jest bardzo ciężko.

- Rzadko kto dokonuje specjalnych kontroli cudzych witryn i wykrycie plagiatu jest dziełem przede wszystkim przypadku - mówi Artur Woyciechowsky.

Plagiat czy własna inwencja

Granica pomiędzy kradzieżą cudzych utworów w sieci a tworzeniem nowych grafik czy stron internetowych na wzór dotychczas istniejących jest bardzo płynna.

- Plagiat polega na przejęciu cudzego utworu w dosłownej formie, czyli skopiowaniu dzieła czy jego części - tłumaczy prof. Ewa Nowińska z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Przed plagiatem nie chronią w większości przypadków nawet zaawansowane przeróbki cudzego utworu.

- Wówczas najczęściej można mówić o powstawaniu dzieła zależnego, czyli takiego, które nie powstałoby, gdyby nie kontakt z oryginałem. Można się w nim dopatrzyć pewnej zbieżności z oryginałem - twierdzi Krzysztof Stefanowicz, partner zarządzający kancelarii Salans.

Oprócz nich występują utwory inspirowane, czyli takie, w których w zasadzie nie rozpoznaje się dzieła pierwotnego, ale nie powstałyby one, gdyby nie utwór pierwotny.

- Najtrudniej jest znaleźć granicę pomiędzy dziełem zależnym a dziełem inspirowanym. O fakcie powstania tego drugiego decyduje stopień oryginalności utworu wtórnego - wyjaśnia adwokat Michał Kołodziejczyk z kancelarii Pociej, Dubois i Wspólnicy.

Teksty można tylko cytować

Jednym z najczęściej popełnianych plagiatów w internecie jest umieszczanie na swoich stronach internetowych cudzych tekstów, artykułów i opracowań bez pozwolenia posiadacza praw autorskich.

- Jeżeli posiadacz praw autorskich nie zgodził się na rozpowszechnianie, webmaster nie może się nawet zasłaniać tym, że zapłacił za dostęp do serwisu, na którym go umieszczono - podkreśla mecenas Aleksandra Auleytner.

Dostęp do takich publikacji prasowych w internecie można jednak uzyskać dzięki wykupieniu licencji prasowej.

- Dzięki niej instytucje prasowe, np. Financial Times, mogą przejąć artykuł ze strony jakiegoś dziennika lub czasopisma i umieścić go na własnej stronie internetowej z podaniem źródła - mówi prof. Nowińska.

Wszyscy inni użytkownicy sieci mogą przejąć taki utwór bez zgody autora tylko na zasadzie prawa cytatu, czyli zamieścić jego fragment z powołaniem źródła, autora i daty publikacji.

Nie ma żadnych zabezpieczeń

Do tej pory nie znaleziono technicznych możliwości skutecznego zabezpieczenia się przed nielegalnym kopiowaniem materiałów ze stron.

- Jest to czysty kod HTML-owy, którego źródło można powielić bez problemu - mówi Szypulski.

Jedyną efektywną metodą walki z plagiatorami okazuje się działalność takich organizacji jak BOWI Group, która zajmuje się demaskowaniem i ściganiem plagiatu cudzej twórczości w sieci.

- Jeżeli ktoś poda jakąś stronę do oceny, to mamy za zadanie sprawdzić, czy ta strona zawiera nielegalne elementy i staramy się rozwiązać problem - mówi Sędkowski.

W ostateczności do sądu

Najlepszą metodą walki z nieuczciwymi webmasterami jest zgłoszenie się do administratora serwera, który zarządza stroną, na której umieszczono splagiatowane dzieło.

- Taki jest finał większości spornych spraw. Kontaktujemy się z osobą bezprawnie korzystającą z cudzego utworu i uświadamiamy ją, że łamie prawo. 80 proc. osób przeprasza i usuwa plagiat - wyjaśnia Sędkowski.

Ci, którzy czują się w takiej sytuacji bezkarnie, mogą zostać zablokowani przez administratora sieci. Nieskore do ugodowego załatwienia sprawy są zazwyczaj firmy, które sprzedały nielegalnie skopiowane strony. Wtedy jedynym rozwiązaniem jest dochodzenie swoich praw w sądzie.

- Za popełnienie plagiatu może grozić zarówno odpowiedzialność cywilna, jak i karna. Kara do dwóch lat pozbawienia wolności grozi już za nielegalne rozpowszechnianie cudzego utworu nawet bez osiągania korzyści majątkowych - wskazuje mecenas Auleytner.

Ochrona praw autorskich

70 lat od śmierci twórcy trwa ochrona prawna dzieła zamieszczonego w internecie

Adam Makosz

[/cytat:30qucnc2]
 
Witam!

Czy na swojej stronie www mogę umieścić przedruk artykułu z innej strony www, jeśli wcześniej uzyskałem "na telefon" zgodę, ale pod warunkiem, że podam źródło oraz imię i nazwisko autora dokumentu/artykułu?

Czy wymagalna jest forma pisemna? Wystarczy zgoda w e-mailu?
 
Może być zgoda na telefon ale ze względów dowodowych lepiej mieć ją potwierdzoną na piśmie albo chociaż w emailu.
 
Dzięki Colder - czyli jednak jeszcze dodatkowo wyślę maila :)
 
Witam

Mam dwa pytanie odnośnie mojego serwisu http://sciagacz.oz.pl ( chyba dotyczy to "linkingu")

Najpierw przedstawię serwis. Pozwala on na ściąganie plików z serwisu Wrzuta.pl. Działa to w ten sposób, że na podstawie podanego linku do strony z interesującym usera utworem/filmikiem, skrypt tworzy bezpośredni link do pliku. A więc żaden plik nie przechodzi bezpośrednio przez mój serwis.

Pytania:
1. Czy serwis w sam sobie jest legalny?
2. Czy użytkownicy korzystając z tego serwisu łamią prawo?
 
Nie wiem czy jest legalny czy nie, to ustala sąd. Ja podzielam pogląd, że rozpowszechnianie linków do filmów, utwórów chronionych prawem autorskim może sąd uznać za pomocnictwo, umożliwienie zapoznania się z nim, ściągnięcia - mimo że Pan tego filmu w sieci nie umieszczał, a więc bezpośrednio nie rozpowszechniał. Nie przechodzi przez Pana serwis? A pojawia się na nim? Jak tak to sytuacja jest podobna. Jak to zakwalfikuje sąd to już inna bajka - narazie specjalnego orzecznictwa brak.

Łamie prawo ten co udostępnia (rozpowszechnia) a nie ten co ściąga (ewentualnie ogląda na stronie www). Wyjątek to programy komputerowe, gdzie ściąganie jest zabronione chyba, że za zgoda posiadacza praw.
 
No cóż według regulaminu Wrzuta.pl, prawdopodobnie 99% użytkowników łamie go, i zarazem prawo, wstawiając pliki, do których nie mają praw majątkowych i autorskich. "Teoretycznie" powinny tam znajdować pliki, których autorzy zezwolą na rozpowszechnienie ich.
Więc raczej póki nikt się nie doczepi do firmy o2.pl (wrzuta.pl należy do o2.pl) nikt nie doczepi się do mojego (porównując do o2.pl) małego serwisiku. :)
 
Powrót
Góra