D
Do4Game
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2010
- Odpowiedzi
- 17


Szanowni państwo,
Moja Żona, którą w dalszym opisie sytaucji będę nazywać "Paulina" (imię zamienione w celu ochrony danych), pracowała w firmie, która teraz mści się na niej po rozwiązaniu umowy.
Paulina do 30.04.2025 pracowała w spółce X na podstawie umowy o pracę. Ta spółka teraz wysłała wezwanie do zapłaty.
Paulina robiła wyceny, które następnie wysyłała do działu handlowego. Pracownica która pracowała w tamtym momencie razem z Pauliną, podpowiedziała, o którą dokładnie wycenę mają problem.
Podobno jedna wycena która przyszła od handlowca została przez Paulinę zrobiona źle. Z 5 pozycji - 3 powinny być wypalone odpalone z otworami, a 2 bez otworów. A zostało wysłane na wszystkie 5 pozycji z otworami. Po wykonaniu wyceny, została ona przesłana dalej do drugiej pracownicy która ją sprawdziła i zatwierdziła. Wycena została wysłana do handlowca, gdzie były zawarte uwagi że wszystkie pozycje mają zostać wypalone z otworami (handlowiec również nie zauważył, że powinno być inaczej). Klient zaakceptował tą wycenę (z tymi uwagami), i opłacił zamówienie. Handlowiec zlecił realizację zamówienia, więc Magda zleciła produkcję do działu wypalania. Po wypaleniu i kontroli jakości, towar został wysłany do klienta. Klient zgłosił reklamację na 2 pozycje ponieważ powinny być bez otworów.
Wycena miała miejsce w lutym, reklamacja w czerwcu, pismo przyszło wczoraj (październik). Paulina nie pracuje tam od kwietnia.
Nie wiemy co dalej się stało, ale możliwe że klient im zwrócił te dwie pozycje w ramach reklamacji, które oni następnie mogą zezłomować (mają z tego zysk, to nie jest tak że ten złom jest nic nie wart). Nie znamy konkretów bo firma nie przekazała żadnych informacji poza wezwaniem do zapłaty.
Wstępnie grozili tej innej pracownicy która nadal tam pracuje, że obciążą je obydwie na pół (bo były razem na zmianie, i jedna sprawdzała wycenę po drugiej). Ale finalnie uznali, że obciążą tylko Paulinę - bo już nie pracuje w tej firmie.
Generalnie firma rozstała się z nią bardzo negatywnie. Wszystko zaczęło się od tego że członek zarządu nie wiedział że idzie na planowane L4, ale jej kierownik/przełożony był o tym poinformowany (zabieg chirurgiczny na palce u stóp, uniemożliwiający wstanie z łóżka i poruszanie się).
W trakcie L4 wydzwaniał i nagabywał na pracę w trakcie L4, na co mamy dowód. Już wcześniej Paulina wiedziała od innych pracowników, że firma potrąci jej z wszystkich przyszłych premii, dopóki nie odpracuje swojego L4. Paulina złożyła wypowiedzenie jeszcze przed planowanym L4, bo wiedziała że takie praktyki tam mają miejsce i że po powrocie bardzo długo będzie dostawać najniższą krajową bo reszta wypłaty była w premii uznaniowej, którą chcieli za karę jej odebrać.
Teraz gdy prawie od pół roku pracuje w innym miejscu, otrzymaliśmy takie wezwanie.
Czy powinniśmy pisać na to odpowiedź? Czy lepiej poczekać aż pójdą z tym do sądu?