T
theart
Zbanowany
- Dołączył
- 01.2006
- Odpowiedzi
- 311
- Autor Autor
- #21
Powiem krótko, to forum już dawno przestało być forum prawniczym, jest zbiorem niespełnionych pseudoprawników. Mogę się nawet założyć o michę kapusty, że żaden z Was nawet kancelarii nie liznął a wielce udzielacie, błędnych, rad. O koledze loco nawet nie będę wspominał bo nie tak dawno kilkanaście osób chciało jego wydalenia z forum, zresztą wystarczy kliknąć w jego nick a potem pokaż jego posty i można poczytać te zacne rady. Śmiech na sali. Zresztą cedwah nie jest wiele lepszy. Jedyna osoba, która ma tu coś mądrego do powiedzenia to colder.
Swoje powiedziałem, napisałem jak jest ze zwrotami, konsumenci uwierzą albo Wam w cuda wianki albo w słowo praktyka.
EOT.
Co do art. 498 to trzeba być nieźle tępym żeby go tutaj przytaczać
Od kiedy to przedsiębiorca może stwierdzić, że konsument jest dłużnikiem? Na jakiej podstawie? Że sobie wymyśli zużycie towaru? I konsument na tej podstawie staje się dłużnikiem? Co Wy za pierdoły wciskacie. Takich bzdur to nawet pod monopolowym nie słychać. Przede wszystkim przedmiot zwrotu już sam w sobie nie kwalifikuje się pod ten paragraf, po drugie strony mają obowiązek zwrócić wszystko co świadczyły. Jeżeli przedsiębiorca uzna, że przedmiot zwrotu doznał zmniejszenia wartości musi to udowodnić a nie udowodni bez sądu. To naprawdę podstawy.
PS. Rozumiem, że według szanownych forumowiczów każdy sprzedawca może zwrócony towar poturbować po czym stwierdzić jego zużycie i np. odliczyć sobie 90%. Przecież nie istnieje przepis regulujący ile może odliczyć. Ma to być jedynie subiektywna ocena zgodnie z cenami rynkowymi. Zatem jak kupię najnowszego iPhone i odeślę to sprzedawca może walnąć w niego młotkiem i odliczyć 100% bo przecież ekran do niego jest wart więcej niż sam telefon. A skoro nie musi nic udowadniać ani nawet wnioskować do sądu to chyba znaleźliście świetny sposób zarobku.
Myślę, że ten przykład dotrze do Waszych komórek i zrozumiecie że się mylicie a jak nie to cóż, pozostaje tkwić w swoim świecie.
Swoje powiedziałem, napisałem jak jest ze zwrotami, konsumenci uwierzą albo Wam w cuda wianki albo w słowo praktyka.
EOT.
Co do art. 498 to trzeba być nieźle tępym żeby go tutaj przytaczać
art. 498. kc
Art. 498. § 1. Gdy dwie osoby są jednocześnie względem siebie dłużnikami i wierzycielami, każda z nich może potrącić swoją wierzytelność z wierzytelności drugiej strony, jeżeli przedmiotem obu wierzytelności są pieniądze lub rzeczy tej samej jakości oznaczone tylko co do gatunku, a obie wierzytelności są wymagalne i mogą być dochodzone przed sądem lub przed innym organem państwowym.
Od kiedy to przedsiębiorca może stwierdzić, że konsument jest dłużnikiem? Na jakiej podstawie? Że sobie wymyśli zużycie towaru? I konsument na tej podstawie staje się dłużnikiem? Co Wy za pierdoły wciskacie. Takich bzdur to nawet pod monopolowym nie słychać. Przede wszystkim przedmiot zwrotu już sam w sobie nie kwalifikuje się pod ten paragraf, po drugie strony mają obowiązek zwrócić wszystko co świadczyły. Jeżeli przedsiębiorca uzna, że przedmiot zwrotu doznał zmniejszenia wartości musi to udowodnić a nie udowodni bez sądu. To naprawdę podstawy.
PS. Rozumiem, że według szanownych forumowiczów każdy sprzedawca może zwrócony towar poturbować po czym stwierdzić jego zużycie i np. odliczyć sobie 90%. Przecież nie istnieje przepis regulujący ile może odliczyć. Ma to być jedynie subiektywna ocena zgodnie z cenami rynkowymi. Zatem jak kupię najnowszego iPhone i odeślę to sprzedawca może walnąć w niego młotkiem i odliczyć 100% bo przecież ekran do niego jest wart więcej niż sam telefon. A skoro nie musi nic udowadniać ani nawet wnioskować do sądu to chyba znaleźliście świetny sposób zarobku.
Myślę, że ten przykład dotrze do Waszych komórek i zrozumiecie że się mylicie a jak nie to cóż, pozostaje tkwić w swoim świecie.
Ostatnia edycja: