S
sputnik87
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2016
- Odpowiedzi
- 2
Witam,
jakiś czas temu dostałem nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym za brak biletu. Sytuacja miała miejsce 9 lat temu gdzie rzekomo jechałem z moim znajomym nie mającym biletu i dokumentów. Pani w biurze ówczesnego przewoźnika (MPK Poznań) po mojej wizycie poinformowała mnie że poświadczyłem dane kolegi co wiąże się jednocześnie z przejęciem jego mandatu. To, że potwierdzałem dane jest owszem prawdopodobne. Jak wiadomo nieznajomość prawa ( czy tutaj regulaminu przewozów) nie zwalnia z jego przestrzegania. Ale nie jestem w stanie znać każdych "drobnych druczków" przewoźnika. Podczas wystawienia mandatu nikt nie poinformował mnie o tym ze potwierdzając dane kolegi przejmuję na siebie jego karę za brak biletu. jest to po ludzku trochę chore. W związku z powyższym mam pytanie czy taka praktyka jest normalna i w ogóle legalna?
Jak dalej mogę wybrnąć z tej sytuacji? Kosztów narobiło sie juz troche w związku z prowadzonymi czynnościami przez te kilka lat. Niestety cała ewentualna korespondencja musiała chyba iść na adres pod którym juz nie zamieszkuje od kilku lat...
jakiś czas temu dostałem nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym za brak biletu. Sytuacja miała miejsce 9 lat temu gdzie rzekomo jechałem z moim znajomym nie mającym biletu i dokumentów. Pani w biurze ówczesnego przewoźnika (MPK Poznań) po mojej wizycie poinformowała mnie że poświadczyłem dane kolegi co wiąże się jednocześnie z przejęciem jego mandatu. To, że potwierdzałem dane jest owszem prawdopodobne. Jak wiadomo nieznajomość prawa ( czy tutaj regulaminu przewozów) nie zwalnia z jego przestrzegania. Ale nie jestem w stanie znać każdych "drobnych druczków" przewoźnika. Podczas wystawienia mandatu nikt nie poinformował mnie o tym ze potwierdzając dane kolegi przejmuję na siebie jego karę za brak biletu. jest to po ludzku trochę chore. W związku z powyższym mam pytanie czy taka praktyka jest normalna i w ogóle legalna?
Jak dalej mogę wybrnąć z tej sytuacji? Kosztów narobiło sie juz troche w związku z prowadzonymi czynnościami przez te kilka lat. Niestety cała ewentualna korespondencja musiała chyba iść na adres pod którym juz nie zamieszkuje od kilku lat...