Przekroczenie uprawnień przez "kanarów"?

  • Autor wątku Autor wątku betelgeza1
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

betelgeza1

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2009
Odpowiedzi
1
Witam serdecznie. Zacznę od w miarę szczegółowego opisania zdarzenia.
Kilka dni temu jechałam autobusem komunikacji miejskiej bez biletu. Kontrola (4 osoby) wsiadła przystanek przed tym, na którym ja miałam wysiadać. Sama podeszłam do kontrolerki i powiedziałam, że nie mam biletu. Poprosiłam, żeby kontrolerka wysiadła ze mną na moim docelowym przystanku i tam wystawiła mi wezwanie do zapłaty. Dodałam też, że żeby nie myślała, ze chcę "uciec", podczas wysiadania z autobusu może mnie złapać za rękę. bardzo zależało mi na jak najszybszym powrocie do domu.
I tutaj się zaczęło...
Podszedł do nas drugi kontroler i oboje zatarasowali mi wyjście z autobusu. Powiedziałam im, że nie mają prawa uniemożliwić mi wyjścia z autobusu i, że jeśli chcą mnie spisać, to muszą wyjść ze mną. Powiedziałam też, że dokumenty pokażę im po wyjściu z autobusu. Pani kontrolerka powiedziała, że autobus jest jej miejscem pracy i że nie wysiądziemy. Wezwała policję. Do przyjazdu Policji przejechaliśmy siedem przystanków. Policja weszła do autobusu, przyznałam się, że to wezwanie dotyczy mojej osoby i poszłam z nimi oraz z kontrolerami do radiowozu.
Tam opisałam im całe zdarzenie, oczywiście dałam im od razu swój dowód. Funkcjonariusze potwierdzili moje dane, dali mój dowód kontrolerom. Kontrolerka zapytała, czy przyjmuję wezwanie do zapłaty. Zgodziłam się oczywiście, bo myślałam, że jest to wezwanie do zapłaty za jazdę bez biletu. Kontrolerka dała mi do podpisu dwa jednakowe blankiety. Gdy chciałam je obejrzeć, zobaczyć, co mam podpisać, kontrolerka nie zgodziła się. Powiedziała, że je potrzyma. Okazało się, że podpisałam również wezwanie do zapłaty za przyjazd policji (300 zł). Gdybym to zauważyła, nie podpisałabym tego wezwania. Na koniec poprosiłam o nazwiska kontrolerów. Kontrolerka powiedziała, że wszystko będzie na wezwaniu.
Dziś pojechałam do Departamentu Dróg i Transportu w celu złożenia skargi na kontrolerów. Tam doradzono mi, bym złożyła skargę pisemną. Przy okazji opłaciłam też wezwanie do zapłaty za jazdę bez biletu.
I teraz pytania:
1. Czy kontrolerzy mieli prawo zatrzymać mnie w autobusie?
2. Czy kontroler ma obowiązek wysiąść ze mną z autobusu i spisać moje dane na przystanku?
3. Jeśli moja pisemna skarga zostanie rozpatrzona negatywnie, jakie mogę podjąć kroki prawne?
4. Czy mogę doprowadzić do anulowania zapłaty za przyjazd policji?

Jest jeszcze źródło, które znalazłam w internecie:
"Kontroler nie ma uprawnień do podejmowania innych działań mających na celu ustalenie tożsamości podróżnego, w szczególności nie może uniemożliwić pasażerowi opuszczenia pojazdu. W tym zakresie wypowiedział się również NSA w Warszawie w wyroku z dnia 19 stycznia 2005 r., sygn. akt OSK 790/04, stwierdzając, iż: „Postanowienie regulaminu przewozu osób i bagażu upoważniające kontrolera do udaremnienia próby opuszczenia pojazdu pasażerowi, który to kontroler nie jest ani funkcjonariuszem Policji, ani innym organem porządkowym, mającym ustawowe prawo do zatrzymania podróżnego, narusza art. 41 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz art. 33a Prawa przewozowego."

Przepraszam za tak długi post, ale chciałam jak najszczegółowiej opisać całe zdarzenie. Proszę o porady w tej sprawie.
 
zostałaś wmanewrowana przez kanarów i w dodatku wszystko podpisałaś przez nieświadomość, a np. przed sądem to już dowód. Ich było 4-ech , czyli ich słowo z Twoimi
podpisami przeciwko Tobie..?? czyli okey znalazłaś wyrok NSA, ale go nie miałaś przy sobie w chwili kontrolo i nie złożyłaś skargi policji przybyłej na miejsce. to też minus w sprawie.
dowiedziałaś się dopiero po fakcie o tym wszystkim. Takie jest tylko moje zdanie na ten temat na to wszystko jako przygodnego świadka. Życzę powodzenia.
 
Powrót
Góra