przemyt nielegalnego emigranta

  • Autor wątku Autor wątku quicksilver
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Q

quicksilver

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2013
Odpowiedzi
6
Witam wszystkich

Ostatnio życie mi się trochę skomplikowało. Mam 23 lata jestem studentem i korzystając z wakacji wyjechałem do Norwegii w celu zarobkowym. W związku z tym, że jechałem sam samochodem 2 osobowym, zamieściłem ogłoszenie w serwisie carpooling.pl, ze mam wolne miejsce i że mogę zabrać ze sobą jedną osobę w zamian za częściowy zwrot kosztów podróży. Odezwała się do mnie jedna dziewczyna (sms+email+rozmowa telefoniczna) i dogadaliśmy się, że jej chłopak obcokrajowiec pojedzie ze mną. Dała mi do niego telefon i ustaliliśmy szczegóły w języku angielskim (sms+rozmowa telefoniczna).

W dniu wyjazdu przyszedł w umówione miejsce i pojechaliśmy. Problemy zaczęły się w momencie, gdy staliśmy w kolejce na przeprawę promową z Niemiec do Danii. Podczas kontroli Policji okazało się, że nie ma przy sobie dokumentów. Zabrali nas na komisariat. Po 4 godzinach przeganiania mnie od celi do ich gabinetu, po przeszukaniu mojego samochodu dostałem do podpisania dokumenty. Były dwa egzemplarze, jeden w języku polskim, drugi identyczny w języku niemieckim. Zaznaczyłem, że nie przyznaję się do winy i że chcę zeznawać. Dali mi więc kartkę papieru gdzie napisałem swoją historie w języku polskim ( w ramach zeznań ), które mają sobie przetłumaczyć. Pobrali ode mnie 90 euro i puścili w dalszą podróż.

W papierach niemieckich mam napisane:
Straftat semaSS:
§ 95 Abs.1Yiff.3AufenthG
unerlaubte Einreise ohne Pass/Passersatz oder ohne erforderlichen Aufenthaltstitel

Waitere Rechtsnormen
§ 27 StGB
Beihilfe

Nie wiem czego teraz mam się spodziewać. Powiedzieli, że przyślą do mnie list. Obecnie wyjechałem z Polski na 3 miesiące. Czy będę musiał jeździć na jakąś rozprawę do Niemiec? Czy będę oskarżonym o współudział czy będę świadkiem? Czy mogę zostać skazany mimo, że nie wiedziałem że on jest nielegalnym emigrantem? Jeśli tak to co mi grozi? Czy jeśli się okaże, że przebywa jednak legalnie zwrócą mi 90 Euro?

Proszę o odpowiedź. Sytuacja ta strasznie mnie stresuje. Nie mogę sobie pozwolić na wyrok skazujący.

pozdrawiam
 
Quicksilver, po pierwsze: Nie możesz przeoczyć, ani zlekceważyć jakiegokolwiek pisma w tej sprawie, jakie możesz dostać z niemieckiej prokuratury lub sądu. Musisz na nie odpowiednio i w terminie zareagować. Jak zareagować? To zależy, co będzie w piśmie, które dostaniesz. A najprawdopodobniej możesz dostać albo akt oskarżenia, co będzie oznaczało, że będzie rozprawa w Niemczech, an którą powinieneś pojechać. Możesz też dostać tzw. Strafbefehl (nakaz karny), wydany bez rozprawy, w którym bądzie orzeczona jakaś kara; np. grzywna. Od tego nakazu karnego bądziesz się mógł odowołać, w ciągu 2 tygodni od doręczenia. Jeśli się odwołasz, to sąd wyznaczy normalną rozprawę.

A teraz w samej sprawie: Pamiętaj, że "Beihilfe" wg. § 27 niemieckiego kodeksu karnego, czyli po polsku tzw. "pomocnictwo" (pomoc w popełnieniu przestępstwa) popełnić można tylko umyślnie (tzn. że świadczący pomoc wie, że pomaga w popełnieniu przestęstwa i godzi się na to, że jego pomoc umożliwi popełnienie przestępstwa; podobnie jest w polskim prawie kranym). Pomocnictwa nieumyślnego w niemieckim prawie karnym nie ma. Innymi słowy: Tę "Beihilfe", czyli pomoc do popełnienia przestępstwa, z § 27 niem. kodeksu karnego, można popełnić tylko umyślnie.
Niemcy zarzucają Ci - przynajmniej tak podeszła do tego tamtejsza policja -, że Twój udział w tym przestępstwie tego nielegalnego imigranta był umyślny. I przed tym oskarżeniem masz się bronić. Dlatego, jeśli dostaniesz akt oskarżenia, to napiszesz do sądu dokładne i szczegółowe aż do bólu wyjaśnienie, jak do tego doszło (a może masz jeszcze te sms-y???). Nie przejmuj się, i nie chodź "zdołowany" tą, sprawą, lecz raczej pogłówkuj nad tym, jak możesz precyzyjnie i dokładnie wyjaśnić sądowi, jak do tego doszło. Im więcej detali i szczegółów, tym bardziej będziesz wiarygodny.
A więc odczekaj poczty z sądu niemieckiego, a jeśli taką dostaniesz, to do roboty: Sporządzisz bardzo szczegółowy opis całej tej zaszłości. I wyjaśnisz w Twoim piśmie, że nie miałeś najmniejszego zamiaru kogokolwiek szmuglować; chciałeś tylko i wyłącznie zaoszczędzić koszty. A to robi tak samo jak ty, wielu ludzi, z tą różnicą, że Ty miałeś trochę pecha. Głowa do góry!
 
Ostatnia edycja:
Sytuacja nie wydaję się być taka prosta. Dokumenty, które otrzymałem przesłałem do polskiej ambasady w Niemczech. Oto co otrzymałem w odpowiedzi:

"Szanowny Panie,

Z załączonych przez Pana dokumentów (Niederschrift über eine Sicherheitsleistung, Quittung) wynika, iż kwota 90 € została pobrana wyłącznie jako kaucja na poczet kary grzywny i kosztów postępowania.
Zarzuca się Panu pomocnictwo w nielegalnym pobycie na obszarze RFN (§ 95 niemieckiej ustawy o pobycie, wykonywaniu pracy i integracji obcokrajowców w RFN w zw. z §27 niemieckiego kodeksu karnego). Jest to czyn zagrożony karą pozbawienia wolności do jednego roku bądź karą grzywny, w przypadku pomocnictwa górna granica wynosi ¾ ustawowego wymiaru kary.
Z dalszych dokumentów (Bennenung eines Zustellungsbevollmächtigten) wynika, iż ustanowił pan pełnomocnika do doręczeń na obszarze RFN – osobę o nazwisku Lohde. Pod wskazanym adresem znajduje się Sąd Rejonowy w Rostock, należy zatem domniemywać, iż chodzi tu o urzędnika tego sądu. Obowiązek wskazania pełnomocnika do doręczeń na terenie danego kraju wynika z przepisów. W przypadku, gdy nie wskaże Pan żadnej osoby, w praktyce ustanawiany jest nim właśnie pracownik sądu bądź prokuratury. Istotne jest przy tym, iż wszelkie terminy w postępowaniu biegną od doręczenia pism temu właśnie pełnomocnikowi, a nie od dalszego doręczenia ich Panu przez pełnomocnika.
W dalszej części dokumentu (pkt. 4.) zrzekł się Pan prawa doręczenia tłumaczenia nakazu karnego, jaki może zostać wystawiony w toku postępowania. Ponadto wniósł Pan o zwolnienie z obowiązku stawiennictwa na ewentualnej rozprawie. W pkt. 5. Wyraził Pan zgodę na umorzenie postępowania, jeśli orzeczona grzywna będzie odpowiadała wysokości pobranej kaucji (jest to de facto dobrowolne poddanie się karze). Ponadto nie wskazał Pan rachunku bankowego, na który miałaby być zwrócona kaucja, jeśli orzeczona kara i koszty postępowania będą niższe.
Zważywszy na powyższe ponownie sugerujemy kontakt z adwokatem, celem udzielenia pełnomocnictwa do poprowadzenia sprawy. Nie wydaje się, żeby była to sytuacja beznadziejna, zwłaszcza że wg. §27 niemieckiego kodeksu karnego pomocnictwa można się dopuścić tylko z winy umyślnej, a to trzeba udowodnić, przy czym ciężar dowodu spoczywa na niemieckiej prokuraturze i organach ścigania. Ponadto – o ile rzeczywiście nie włada Pan językiem niemieckim – oświadczenia o rezygnacji z doręczenia tłumaczenia nakazu karnego oraz zgoda na dobrowolne poddanie się karze, w sytuacji, w której twierdzi Pan, iż jest nie winny, są szczególnie niekorzystne dla Pana. Niemniej jednak – z uwagi na fakt, iż dokumenty te zostały przez Pana podpisane – o ile nie podejmie Pan szybkich działań, należy liczyć się ze skazaniem. Ostatecznie orzeczona kara grzywny może być wyższa od pobranej kaucji.
"

Co najlepsze podczas podpisywania tego o czym mowa w wyżej cytacie, poprosiłem o wytłumaczenie mi tego co podpisuje, lecz odpowiedź, którą otrzymałem nie opisywała tego co dokładnie podpisałem. Otóż chcę być informowany na bieżąco o postępach w tej sprawie, nie przyznaję się do winy i chcę aby mi zwrócono kaucję jaką zapłaciłem.

Czy nie powinienem przypadkiem wszystkich dokumentów, które przedłożona mi do podpisania otrzymać także w języku polskim?

Mam dowody na zamieszczenie ogłoszenia, dotyczącego wspólnego przejazdu, posiadam smsy ( zarówno z rozmowy z Afgańczykiem jak i z tą Polką). Odbyliśmy także rozmowy telefoniczne. Ponadto jestem z nią w kontakcie telefonicznym.

Czy dziewczynie, która wpakowała mnie na minę, mogę założyć sprawę (tylko o co?). Czy mogę zażądać od niej odszkodowania? Czy będę musiał udowodnić, że wiedziała o jego nielegalnym pobycie w Polsce? Czy to może ona powinna być oskarżona pomocnictwo nielegalnemu zbiegowi? Z tego co z nią rozmawiałem to okazuje się, że Afgańczyk jest w trakcie załatwiania dokumentów, na legalizację pobytu w Polsce. Ona musiała o tym wiedzieć. Czy to ja muszę ją oskarżać, czy prokuratura niemiecka zrobi to z automatu? Jakie trzeba mieć dane aby oskarżyć kogoś o przestępstwo? Skąd mam wziąć jej dane? (posiadam imię, nazwisko, nr telefonu adres email i konto na facebooku).

Skontaktowałem się z niemieckim, polskojęzycznym prawnikiem w tej sprawie. Czy wszystkie koszty, które poniosę, z tytułu zapłaty za jego pracę zostaną mi zwrócone?

Nie mogę sobie pozwolić na skazanie, ze względu na moją przyszłą karierę zawodową.
 
Ty sam lub ten niemiecki adowokat powinien natychmiast odwołać to pełnomocnictwo dla doręczeń dla osoby o nazwisku "Lohde". Inaczej może coś skutecznie zapaść bez Twojej i jego wiedzy. Ale mam nadzieję, że jest na tyle rozgarnięty, że wie, że jest to pierwsze, co trzeba zrobić. Na wszelki wypadek zrób to także sam: Napisz taki tekst: "Ich widerrufe die Zustellungsvollmacht, die ich Frau (Herrn) (....imię ...) Lohde erteilt habe." I wyślij to faxem do sądu w Rostocku (Amtsgericht Rostock) na fax o numerze: 0049 381 4957-9024.
Koszty Twojego obrońcy zwróci Ci sąd, jeśli zostaniesz uniewinniony. Dlatego broń się dzielnie, albo daj się mądrze bronić. Twoją sprawę - na podstawie tego co piszesz - nie uważam za beznadziejną. A i z tej ambasady ktoś mądrze napisał, że Beihilfe, czyli pomocnictwo może być tylko umyślne. Czyli, że się znają.
 
Wczoraj napisałem maila do posterunku policji w Rostock o przesłanie danych kontaktowych mojego pełnomocnika. Otrzymałem:

Furthermore I give you the details to Mrs Lohde:

Frau Lohde
Amtsgericht Rostock (judge)
Zochstraße 13
DEU 18057 Rostock
Tel.: +49(0)381/4957-0 (centrale)
eMail: verwaltung@ag-rostock.mv-justiz.de


oraz informacje:

But I'd like to remind you, that your case record will be sent to the prosecutor after finishing all police measures. Mrs Lohde will be involved afterwards. Right now, she will not be able to give any information concerning your case.

Z której według mnie wynika, że trwa jeszcze postępowanie policji, i że pełnomocnik nie jest jeszcze zaangażowany.

Z prawnikiem miałem dopiero pierwszy kontakt. Po rozmowie z jego sekretarką wysłałem mu swoją historie i zdjęcia dokumentów które otrzymałem. Czy zamiast faxu, mogę napisać te pismo o zwolnieniu mojego pełnomocnika ręcznie, podpisać i wysłać jego zdjęcie drogą mailową?

Przebywam obecnie w Norwegii i internet mam tylko w McDonalds'ie.

Co się stanie jak sam odwołam pełnomocnika? Wtedy będą musieli się cały czas kontaktować ze mną tak? Do momentu kiedy wybiorę sobie innego (czyli mojego adwokata)? Tak realnie patrząc to da się wygrać tę sprawę? Czytałem na forach transportowych, gdzie były opisane historie jak bez wiedzy kierowcy do ciężarówek wchodzą nielegalni imigranci, którzy za wszelką cenę chcą się przedostać np z Francji do Wlk Brytanii. Mimo, że wchodzą dachem, nie zrywając nawet plomb to i tak firmę skazują firmę transportową lub kierowcę.

Proszę napisz coś jeszcze o tym czy, po zakończeniu tego procesu, będę mógł założyć sprawę tej dziewczynie.
 
No więc sprawa jest jeszcze na policji i nie została jeszcze przesłana do prokuratury, która decyduje o tym, czy do sądu wnieść akt oskarżenia, czy może wniosek o wydanie nakazu karnego, czy też może sprawę umorzyć. Pani Lohde (niestety nie podają imienia) jest tylko pełnomocnikiem dla doręczeń, i wynika z tego, że na razie nie mogła jeszcze nic dostać. To tzw. pełnomocnictwo dla doręczeń (Zustellungsvollmacht) ma takie znaczenie procesowe, że doręczenie skierowanej do Ciebie przysyłki uważa się za skuteczne, jeżeli odbiór pisma pokwituje ten ustanowiony przez Ciebie pełnomocnik dla doręczeń; czyli ta pani Lohde. Nie będę się tu rozpisywał o tym, że podpisywałeś to ustanowienie pełnomocnika dla dorączeń i innych kartek też chyba, nie znając niemieckiego. Policja poszła na łatwiznę. W razie czego może to być podstawa podważenia nawet prawomocnego nakazu karnego lub wyroku, jeśli zapadłyby on bez Twojej wiedzy, doręczenia do rąk pani Lohde uznane były za skuteczne. Ale na szczęście wszystko jest otwarte. Możesz zrobić tak: Napisz pismo, tak jak Ci radziłem wcześniej, i odwołaj to pełnomocnictwo dla pani Lohde; i albo każ sobie doręczać wszelkie pisma w tej sprawie na twój polski adres albo napisz, że mają wszystkie pisma być doręczane Twojemu obrońcy, adwokatowi, którego nazwisko i adres im podasz, a on ich ma natychmiast zawiadomić, że jest Twoim obrońcą. Nie przejmuj się tym, co piszą na forach o kierowcach TIR-ów; czasami wypisują tam legendy. Jeśli precyzyjnie, przekonywująco opiszesz w detalach cały ten dotyczący Ciebie ciąg wydarzeń, to masz duże szanse być uniewinnionym. A może masz jakiegoś świadka, który te negocjacje z tą dziewczyną może potwierdzić (???). Twój adwokat powinien dokładnie Cię przypytać i nie przeoczyć żadnej możliwości dowodowej na Twoją korzyść (np. te już wspomniane sms-y, a może jacyś świadkowie (?).
Odszkodowanie? Tak. Jeśli poniesiesz szkodę majątkową; np. koszty itd., to możesz pozwać ją do sądu. Poza tym, ona najprawdopodobniej też będzie oskarżona; może będziecie mieli tę samą rozprawę. O tym bądzie wiedział Twój adwokat, ponieważ ma prawo wglądu do akt, które polega na tym, że na jego żądanie przesałane mu zostaną orginalne akta sprawy, które sobie może w kancelarii skopiować (nie tak jak w PL, że trzeba latać do sądu z aparatem cyfrowym i fotografować akta(!).
Zapamiętaj na koniec: O wiele ważniejsze, niż umiejętności Twojego adwokata bądzie, jak Ty sam opowiadasz o tamtych zdarzeniach, i co możesz przedłożyć na dowód, że mówisz prawdę. Będą też pytania, kim właściwie jesteś, z czego żyłeś dotychczas i żyjesz itd., żeby ocenić twoją wiarygodność. Po prostu musisz się dobrze zaprezentować, a w tym zrobić na nich trochę wrażenia, że jesteś młodym, ambitnym, wykształconym człowiekiem, któremu nie w głowie jakieś szmuglowanie Afgańczyków. I w tej roli Twój adwokat Cię nie zastąpi, ale może Ci do tego "przedstawienia" dobrze przygotować. Trzymaj się!
 
Jeżeli chodzi o świadków, to mam ich dużo. W związku z wieloma przeciwnościami losu przed wyjazdem, kontaktowałem się z wieloma osobami, gdzie wymieniałem obawy względem samego wyjazdu jaki i przewozu tego pasażera. Na początku chciałem odmówić jak usłyszałem, że to obcokrajowiec (po imieniu i nazwisku domyślałem się, że nie jest to osoba z Europy zachodniej), ale chciałem być pomocny i nie wyjść na uprzedzonego do ludzi z biedniejszych rejonów świata. Ponadto kilka dni przed wyjazdem na pomysł zabrania pasażera wpadł mój ojciec.

Pozdrawiam, i dziękuje za cenne rady. W razie możliwości postaram się zamieszczać informacje o toku sprawy.
 
Od razu mówię, że przyznanie się do poważnych wątpliwości, jakie miałeś przed decyzją o zabraniu tego pasażera nie byłoby korzystne na rozprawie. Sąd może to odczytać jako, tzw. zamiar pośredni ( w PL znane jako "dolus eventualis"), a to oznaczałoby też umyślne popełnienie czynu. W takim jasnym skrócie wyjaśniam, że ten "zamiar pośredni/dolus eventualis" polega na tym, że sprawca nie ma wprawdzie bezpośrednio na celu popełnienia przestępstwa, bo ma na celu coś innego, ale świadomie godzi się z tym, że jeśli będzie działał, żeby osiągnąć swój cel, to ewentualnie popełni przy tym przestępstwo, którego właściwie nie chce popełnić; skrajny przykład: Sprawca podkłada bombę pod budynek i jego celem i zamiarem jest zniszczyć budynek, a nie zabicie znajdujących się w nim ludzi, bo tego zabicia nie chce. Ale podkłada bombę, żeby zniszczyć budynek i godzi się z tym, że przy tej okazji zabije ludzi. I ten zamiar "ewentualny/dolus eventualis" też jest winą umyślną. Wracając do Twojego przypadku: Jeśli powiesz sądowi o swoich mocnych wątpliwościach przy decyzji o tym, czy tego gościa miałeś zabierać, czy nie, to przy odrobinie pecha, sąd może uznać, że działałeś umyśnie w zamiarze pośrednim; czyli jak mawiali Rzymianie w "dolus eventualis", a to oznaczałoby, że jesteś winny, i o uniewinnieniu nie może być mowy. Dlatego nie będziesz się "wychylał" z tymi wątpliwościami, które miałeś, bo byłoby to ryzykiem "strzelenia sobie gola do własnej bramki". Natomiast za dobre uważam to, co napisałeś o Twoim braku uprzedzeń do ludzi gdzieś tam spoza Europy, w przypadku, gdyby jakiś gorliwy prokurator zapytał Cię, czy nie zaniepokoiło Cię, że to najprawdopodobniej jest jakiś osobnik spoza Europy.
Pozdr. RK
 
Chodziło mi to, że droga do przejechania jest dość długa i być może zaistnienie potrzeba spania gdzieś po drodze i wtedy będzie mógł mnie okraść, zrobić krzywdę lub zwyczajnie nie odda mi pieniędzy za paliwo. (wiem, że w Niemczech nie można spać w samochodzie, więc wziąłem ze sobą namiot)
Tego typu wątpliwości miałbym do każdego nieznanego człowieka, ale w szczególności do osób spoza cywilizowanych krajów Europy.

Za to pokazywał mi zdjęcia z podróży po Europie, np pod Wieżą Eifla, więc to nie pierwsza jego podróż po Europie.
 
Mam jeszcze takie pytanie.

Czy jeżeli (odpukać) dojdzie do sprawy w sądzie i zapadnie na mnie wyrok skazujący to czy dostanę w Polsce zaświadczenie o niekaralności?

Pytam się, bo te zaświadczenie w Polsce jest dla mnie najważniejsze i strasznie mnie to denerwuje.
 
Powrót
Góra