Pracuje w firmie transportowej, której jestem kierowca. Jakiś rok temu jedna z firm zlecających transport towaru okazała się być fikcyjna, a towar okazał się papierosami. Jako kierowca nie mam prawa zaglądać do ładunku, który wiozę jedynie mogę sprawdzić czy towar jest zgodny z opisem na dokumencie CMR-, który był dobrze spreparowany i nie wzbudzał żadnych podejrzeń. Na granicy rentgen znalazł, co miał znalesc i zaczęła się droga przez mękę. Zostałem oskarżony o przemyt, a sprawa trafiła do sadu w Niemczech. Nie rozumiem, czemu ja, jako kierowca mam za to odpowiadać a nie np. moja firma, do której należy samochód! Niemiecki prawnik pomógł mi jedynie wybronić się w sprawie karnej gdzie śledztwo z braków dowodów zostało umorzone a ja uniewinniony. Myślałem ze to koniec, lecz po wjechaniu do Niemiec ( a musze dodać ze, jako kierowca, od kiedy to się rozpoczęło jestem średnio w D, co tydzień i równie często miałem kontrole przez policje lup Zoll i nie było żadnych problemów) okazało się ze w komputerze figuruje, jako dłużnik na astronomiczna kwotę 37000e za nieuiszczenie podatku za próbę w wozu do D papierosów. Więc Zoll skonfiskowała mi wszystkie pieniądze, jakie przy sobie posiadałem na dalsza podroż. Nie bardzo wiem, co z tym teraz zrobić wiec proszę o wszelkie sugestie.