Przeróbka konsol psp art.118/1

  • Autor wątku Autor wątku YNOS
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Ale Pan prowadził jakiś szeroki handel tym? że policja się zainteresowała Panem? przy przeszukiwaniu mieli jakiś nakaz (na pewno tak ale pytam orientacyjnie :)) czy zabrali również laptopa/PC?

Co do poradników myśli Pan, że ich to zbytnio nie interesuje gdy ktoś pisze jak przerobić przy czym pomaga również w przerabianiu po przez różnego rodzaju podpowiedzi? oczywiście za darmo i tylko na forum w grę nie wchodzi żadne allegro. Takie coś nie podchodzi pod ten art?
 
Najważniejsze są "dowody". Czyli pliki komputerowe oraz urządzenia. Nie więcej nie mniej. Słowo pisane, to nie żaden dowód na piractwo.
 
Ale jak widać po powyższym to wcale "strużom prawa" zupełnie nie przeszkadza.

Może zostać oskarżony o posiadanie "narzędzia" do przeróbki jakim jest poradnik a jak jeszcze doradza to "rozpowszechnia" przeróbkę.:wow:

I ciekawi mnie jeszcze czy jak noszę przerobiony telefon gsm (usunięte skuteczne zabezpieczenie simlock - sprzętowo bądź programowo) to czy rozpowchrzechniam.
 
Ostatnia edycja:
A za takie rozpowszechnianie pod jaki art podchodzi i wysoka jest tego kara? może orientujecie się?
 
Szczerze mówiąc, to trochę ręce opadają. Ten akt oskarżenia jest tak żenujący i świadczy o tak głębokiej niekompetencji i braku znajomości prawa osoby, która go napisała, że aż trudno w to uwierzyć. W normalnym kraju prokurator po czymś takim pewnie pożegnałby się ze stanowiskiem. Ale żyjemy w Polsce...

Z drugiej strony, po Internecie krąży taki, w którym oskarżony posądzony jest o działanie na szkodę firmy 'GNU Free Software foundation', bo posiadał kilka darmowych programów. Więc może nie jest to najgłupszy akt oskarżenia znany w przyrodzie.
 
Ostatnia edycja:
Z całą pewnością przyznaje Panu na górze rację to jest po prostu jakaś masakra... Czyli Pan podpisuje się pod tym co napisał użytkownik YNOS? za takowe poradniki choć tak jak napisał Pawluś , że to słowo pisane i nie są to żadne dowody to grodzi za to kara tak jak powiedzmy za rozpowszechnianie plików?(mam na myśli gry,filmy) :wow:choć są one umieszczane za darmo i z licencją, która to pozwala na umieszczanie ich na internecie? bo takowe pliki(do przeróbki) umieszczają programiści tej konsoli i raczej pozwalają na to ale z drugiej strony to niby działa na szkodę Sony tak? czyli jest i nie jest legalne? :o
Już sam nie wiem jak mam to rozumieć.
 
Jest kolorowo. A to co Ripper napisał - działanie na szkodę firmy GNU - LÓL roku !! NO PO PROSTU KONIEC.... :rolleyes:

Nie no jak tak dotarło do mnie po momencie to mam nerwa jak jak jasna cholera... Przecież rozumiem. Lekko piracko miałem, ale jak mówię lekko, przed drugim najściem, nauczony pierwszym już nawet Total Commander ani Winrar nie był po terminie.
Teraz się dowiaduję - działanie na szkodę GNU - i orzeczenie takiego ustrojstwa trwa MIESIĄCE ! ABSURD !

Ja czekam na swój firmowy laptop 5 miesiąc aby się później pewnie dowiedzieć iż posiadałem program 20MB który... a dobra. Jeszcze jakoś w to wierzyłem. Ale po poście Rippera to już w ogóle.. popieram piractwo :D. Żartuje...
 
Ostatnia edycja:
To co doradzacie? Jak to coś dalej poprowadzić?

Wstępnie umówiony jestem na jakieś wyjaśnienia ale po tym to zastanawiam się czy dalej nie odmawiać jakichkolwiek wyjaśnień.:ooo:
 
Tak jak czytałem odmowa wyjaśnień to Twoje prawo, i nie oznacza przyznania się do winy, możesz tego nie robić :).

A na poważnie sam nie wiem jak mam to traktować. Cała ta sytuacja mnie trochę zmieszała.
Czyli jak - ja posiadam kopie swojego windowsa w formacie .iso, wraz z kluczem wpisanym do notatnika, ponieważ podczas aktywowania tak mi wygodniej CTRL+V i dowiem się iż zabrałem komuś bez pozwolenia z jego nośnika :).

A może wyjaśnienia mają służyć przedstawieniu nośników z jakich wg. nich bez ich zgody to kopiowałeś :cool: ? Zakręcona sprawa.

Na koniec dodam, że ja się więcej nie wypowiadam, będę tylko czytał. To mi chyba lepiej wychodzi :). Powodzenia.
 
YNOS napisał:
To co doradzacie? Jak to coś dalej poprowadzić?

Wstępnie umówiony jestem na jakieś wyjaśnienia ale po tym to zastanawiam się czy dalej nie odmawiać jakichkolwiek wyjaśnień.:ooo:
Moim zdaniem - ja zachowałbym się najprawdopodobniej właśnie tak w podobnej sytuacji, ale nie gwarantuję w żaden sposób, że to jest najlepsze wyjście - powinieneś mówić, jak najmniej. Zarzuty odpierać nie tłumacząc się:
"Czy uzyskał Pan TC bez zgody i w celu osiągnięcia korzyści?"
"Nie!" - i koniec.
To oni mają przedstawić dowody, czyli np.: "A my tutaj mamy zeznanie Zenona B., który przyznał, że dnia takiego, a takiego, na rogu ulicy takiej i takiej, sprzedał Panu nośnik DVD-R z nielegalnie powieloną kopią programu TC. I co pan na to?"
Chciałbym usłyszeć te dowody!
Dodatkowo, jeżeli nadarzy się okazja nie omieszkałbym zwrócić uwagi sądu na niedorzeczność aktu oskarżenia np. właśnie w kwestii programu Total Commander, którego pełną wersję można ściągnąć ze strony producenta, więc nie wiem po jakiego grzyba i w jaki sposób ktoś miałby uzyskiwać ten program bez jego zgody.
Tyle, że to też należy zrobić nie na zasadzie tłumaczenia się i usprawiedliwiania, a po prostu stwierdzenia faktu.

Pawluś napisał:
Jest kolorowo. A to co Ripper napisał - działanie na szkodę firmy GNU - LÓL roku !! NO PO PROSTU KONIEC.... :rolleyes:
Już kiedyś wklejałem, ale żeby nie było, że zmyślam:
Secondlife: gdy organy ścigania stawiają zarzut za darmowy program | prawo | VaGla.pl Prawo i Internet
 
"uzyskał program o nieustalonej wartości DC P2P i działał na szkodę GNU.."

Ręce opadają...:o
 
Nie znam dokładnie procedur obowiązujących przy współpracy prokuratury lub policji z biegłymi, ale po przeczytaniu kilka AO tego typu sądzę, że wygląda to mniej więcej w ten sposób:
- Biegły po prostu bezmyślnie wypisuje wszystkie programy, które znajdzie na komputerze, a do których nie ma tzw. dowodów legalności (kolejna kpina z prawa), nie weryfikując nawet na jakiej licencji program jest dystrybuowany/
- Prokuratura lub policja, biorą ten spis i wszystko bez zastanowienia wrzucają w AO - w końcu od tego mają biegłego, żeby się znał.
 
Wiecie zaczynam żałować tych tysięcy złotych wydanych przez lata na oprogramowanie
skoro ktoś i tak bezczelnie wypisuje mi je jako ukradzione! On pluje nie tylko na mnie ale i na cały aparat sprawiedliwości. Powiedzcie mi jak taki ktoś może się prawem zajmować?

Nie mam jeszce wglądu do opinii biegłych ale jak tylko je dostanę to nie omieszkam ich tutaj umieścić.

"Ripper" myślę że masz rację i nie ja tutaj jestem od udowadniania że to czy tamto mam legalne tylko oni. Jak pokażę licencje, faktury, pudełka od powiedzmy 80% oprogramowania to im poprostu zawężę obszar poszukiwań i wyręczę z roboty a ponadto
stwarza to wrażenie, że te 80% programów mam legalne ok! ale 20% NIE! bo nic na nie nie przyniosłem!

Zastanawiam się też jak zrobiłem kopię oryginalnego nośnika z np. takiego Total Commandera?
Skoro takiego NIE MA W DYSTRYBUCJI! Sprawdziłem! Można jedynie zapłacić sklepowi za wypalenie na płytce zakupionej wersji TC.
Jednak nie jest to oryginalny nośnik.
 
Ostatnia edycja:
W przypadku programów jak Total Commander, znany mi np. Internet Download Manager, UltraIso, Allok Converter, FlashFXP, PowerArchiver - problemów z licencją raczej nie ma. Wszystkie są "rejestrowane" na komputerze na dane posiadacza. Wspomniany TC np. pisze na górze w pasku u mnie - licencje na program posiada XY firma XY ( czyli ja ).

Gorzej w przypadku innych programów typu : Norton Ghost, Eset Smart, Acronis Disc - całość licencji opiera się na literowo-cyfrowym kodzie - wtedy musisz posiadać opakowanie udowadniające iż to Twoje ( np. karta klucza produktu OFFICE ), wydruk zakupu np. wspomnianego Norton Ghost ( można kupić online, wersję .iso do pobrania ), gdyż bez tego, mógłbyś to pobrać z internetu ( mógłbym Ci podać swoje ) i bez problemu można użytkować ( podobnie z kluczem ESET ).

Wszystko co zostało opisane to moje logiczne myślenie, nie znam się na prawie i nie wiem jak to dokładnie ( i czy w ogóle tak ) wygląda w praktyce więc jeżeli coś jest nie tak proszę o wyrozumiałość. :help:
 
Ripper dość trafnie to ujął
(choć to nie jest reguła - znam byłego już zapewne biegłego w tej dziedzinie) i spor dyskusji było o prawidłowej ocenie....)

Korzystać z prawa do obrony i np poprosić o powołanie innego biegłego.

------------
Co do np. Total Commandera - rejestracja programu na daną firmę , nazwisko nic nie oznacza.
(łatwe do obejścia).
Program zakupiony z legalnego źródła jest zarejestrowany, ale np u krajowego dystrybutora (także w firmie Ghislera)
Wysyła się pytanie o potwierdzenie danych i jest gotowa odpowiedź.

Jednak jak podkreślał wcześniej Ripper TC można zainstalować z legalnego źródła, choćby internetu (30dni chyba okresu próbnego - potem obowiązkowa deinstalacja), a po tym czasie następuje wyłącznie złamanie warunków licencji (sprawa cywilna, żadne to "piractwo").
 
Ostatnia edycja:
ok. 30 dni i mówisz obowiązkowa deinstalacja?

Jak się to ma do tego że program nadal działa?
Dlaczego się nie wyłącza lub nie ogranicza funkconalność jak Windows po 30 dniach albo antywirusy?
Czy to że on nadal działa uprawnia autora do odszkodowania cywilnego?
Nie jestem prawnikiem ale wątpię w to. Jak się mylę to mi wyjaśnijcie.

Często spotykam się z tym iż użytkownicy komputerów normalnie NIE umieją niczego ODINSTALOWAĆ! Jak pytam skąd dany program jest?

Nooo....? Się WGRAŁ jakoś!
i...... teraz się pali że data się skończyła czy coś ale ja nie wiem jak to zrobć!


Więc pytam: czy to że program nadal normalnie działa po terminie nie jest przypadkiem wyborem samego autora programu? I jak on może na tej podstawie dochodzić czegokolwiek na drodze nawet cywilnej?:what:

Jeżeli może to mam niezły pomysł na spory dochód z odszkodowań za przekroczenie terminu.
 
Ostatnia edycja:
To ze nie czytasz warunków licencji nie zwalnia Cię od odpowiedzialności (choćby cywilnej).

Zainstalowałeś "coś" dobrowolnie, to i dobrowolnie mogłeś odinstalować. ;)
 
Tak mógł ok.

Ale ja pytam o to CZEMU PROGRAM NADAL NORMALNIE DZIAŁA?
Odpowiadam: bo tak go napisał autor czyli CHCE ABY DZIAŁAŁ NADAL mimo że termin się skończył.

i to twoim zdaniem uprawnia go do odszkodowania?

Czyli marnuję czas na pisanie tekstu a trzeba się wziąźć za napisanie programiku z licencją na darmowy tydzień a potem odowiązkowa deinstalacja! Chyba że ktoś zakupi go za np. 2999zł albo nie! lepiej za 4999zł! będzie można dochodzić większych odszkodowań.:evil:
 
Oj mylisz pojęcia.

W miejsce Total Commander znajdziesz kilka darmowych odpowiedników (w tym parę legalnych i przy działaniach komercyjnych).
Zmuszał Cię ktoś do instalacji?
Jak tak - opowiedz to w sądzie.

Do tego jak wiesz co zamierzał autor programu , to dyskusja staje się "zabawna".
Dlaczego?
Ghisler (właściciel TC) potraktował Cię poważnie , a Ty masz pretensje bo lepiej dla Ciebie byś był traktowany jako potencjalny złodziej.
Ale tylko po 30tu dniach - znowu warunki ustalasz.
Czyli "kradnę" i jeszcze mam pretensję że łup nie zniknął(?) ;)
Są jednak też inni, świadomi użytkownicy.

-----------------------
Ps - a generalnie chyba nie znasz dość dobrze możliwości TC i chwała autorowi za to że jak ktoś: wypróbował i skonfigurował ustawienia może w ciągu 30dni dokupić tylko plik rejestracyjny, który nie niszczy konfiguracji.
 
Dobra wiem, że tak naprawdę to winna jest chyba sama licencja Shareware i powinno tam być ujęte to iż dajesz darmowo na 30 dni ale potem program musisz Ty jako autor wyłączyć.
Proste, jasne i nikogo nie wprowadzi w tarapaty a autor nie zostanie okradziony.

A z tym "kradnę" to sporo przesadziłeś bo program jest darmowy do 30 dni czyli chyba NIE KRADNĘ GO? Co?
Dla Ciebie program darmowy to ukradziony?:what:

Dopiero go "niby" KRADNĘ PO TYCH 30 DZNIACH! Co dlamnie jest absurdem.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra