Przerwany stazu z Urzędu Pracy

  • Autor wątku Autor wątku miksa
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

miksa

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2012
Odpowiedzi
6
Jestem na stażu z Urzędu Pracy w jednoosobowej firmie. Pracuję już ponad miesiąc. Szczerze mogę powiedzieć, że jestem wykorzystywana jako darmowa pracownica. Pracowałam od godziny 9 do 17, po czym przychodziła kierowniczka by pracować po g.19-j. Wykonuję prace, które umiem. Nie bardzo mam możliwość by zdobyć nowe umiejętności. Do tego codziennie spotykam się z sarkazmem i poniżaniem mnie i moich zdolności. Ostatnio, kiedy byłam źle traktowana, jasno i wyraźnie zwróciłam kierowniczce uwagę, że nie mogę sobie pozwolić, by tak do mnie się zwracała, po czym nie nastąpiło żadnych zmian i dziś musiałam powtórzyć moja prośbę. Na co otrzymałam sprzeciw. Jestem starsza od kierowniczki o co najmniej 15 lat i poprosiłam by miałam szacunek do mojego wieku i zwracała się do mnie według zwykłej formy uprzejmości. W każdym razie minimalne zdobycie umiejętności i brak uprzejmej postawy ze strony kierowniczki skłoniły mnie do rezygnacji ze stażu, ale widzę, że nie mam szans. Jestem jak w pułapce. To tylko organizator (kierowniczka) ma coś do powiedzenia. Ona jest kłębkiem nerwów ale z jakiej racji mam narażać swoje zdrowie psychiczne?
 
Przepraszam, korekta tytułu: Przerwany staz z Urzędu Pracy
 
W piątym rzędzie z dołu zamiast miałam ma być miała, przepraszam.
 
Moim zdaniem powinna Pani zgłosić sprawę UP. Co prawda trudno będzie Urzędowi nauczyć kierowniczkę dobrych manier, ale udawanie, że wszystko jest w porządku też nie jest w porządku. Proszę pamiętać, że UP sprawuje nadzór nad odbywaniem stażu, a to oznacza, że ma prawo i obowiązek skontrolować jego przebieg.
Oto nieprawidłowości, na które zwróciłam uwagę czytając Pani wiadomość:
1. praca powyżej 8 godzin dziennie (jest to dopuszczalne wyłącznie przy skróceniu czasu pracy w innym dniu, tak aby wymiar godzin na stażu nie przekroczył 40 godz. w tygodniu),
2. najprawdopodniej odbywanie stażu niezgodnie z ustalonym harmonogramem (piszę najprawdopodobniej ponieważ nie znam ani stanowiska pracy, ani harmonogramu stażu, natomiast wątpliwości może Pani rozwiać podczas wizyty w UP. Tam na pewno mają egzemplarz Pani harmonogramu).
No właśnie, a co z obecnością opiekuna w miejscu stażu? Ma się Pani do kogo zwrócić po ewentualne wskazówki?
 
Nie mam opiekuna w miejscu stażu. Przychodzę rano, otwieram pracownie i pracuję. Kierowniczka wpada na godzinę czasem dwie. Może sprawdzić co zrobiłam, zwrócić uwagę jeżeli coś nie tak, przyjąć pieniądze. Dziś powiedziała mi, że nie słucham jej poleceń, nie wykonuję dobrze pracy i że zwalnia mnie. Poprosiła oddać klucze od pracowni. Na co powiedziałam by przedstawiła dowód wypowiedzianych słów. Dowodu nie przedstawiła ale nadal żądała klucz. Nawet skierowała się do kieszeni mojego palta. Nie pozwoliłam jej na to, zasłaniając. Powiedziałam, jeżeli chce przerwać staż, niech zrobi to w odpowiedni sposób. Nic się nie boję. Mam czyste sumienie. Nie pozwoliła mi nic robić, to siedziałam. Przecież, nie ona mnie zatrudniła i nie ona zwolni. Znalazłam śmieszną metodę. Kiedy ona tak się "włącza" mówiąc, że jestem do niczego itp, to wychodzę do toalety uprzedzając, że wrócę, kiedy Pani się opanuje. Jakby wyszłam z pracowni, potraktowała by to, że pozostawiłam miejsce pracy. Jestem w pracowni lecz nie jestem obok niej, kiedy wypowiada swoje drwiny. Cenie swoje umiejętności na dzień dzisiejszy i chcę się rozwijać. Naprawdę, nie uważam, że robię coś złego. Staram się jak mogę. Mam swoją godność i bronie jej
 
Co dotyczy godzin pracy, to tu jest porządek, bo pracuję 8 g. dziennie. Kiedyś to były godziny 9-17(kierowniczka przychodziła mniej więcej po 16-j i od 17 do 19 prowadziła pracownie. Teraz godziny pracy 11-19. Co innego mnie niepokoi. Oprócz usług krawieckich kierowniczka prowadzi kurs szycia, pod czas którego mnie zwalnia (powodem jest brak miejsca w pracowni). Na początku umówiliśmy, że później odpracuje te godziny, ale potem powiadomiła mnie, że nie ma takiej możliwości, przez co mam stracony jeden dzień pracy, dokładniej 7,5 godz. Wolne dni natomiast potrzebuję mieć w innym terminie. Nie wiem jak reagować na polecenie, "może już Pani iść do domu". Byłam postawiona przed faktem dokonanym. Przyszły dziewczyny na kurs szycia i musiałam sobie pójść. Będę jeszcze z nią rozmawiać na ten temat. Logicznie myśląc, chyba kierowniczka bez mojej zgody nie może zwalniać mnie kiedy chcę, by potem potrącić te godziny z przeznaczonych mi dni wolnych.
 
Generalnie, przerwanie stażu powoduje utratę statusu osoby bezrobotnej, ale to co Pani tu napisała, to proszę napisać na kartce i zanieść do urzędu pracy, tam też pracują ludzie. Wracając do przepisów, mowa jest o nieuzasadnionym przerwaniu stażu, a więc wszystko zależy od późniejszego uzasadnienia urzędnika.
 
Nastąpiła ogromna zmiana w zachowaniu kierowniczki. Dziś była w pracowni prawie 5 godzin i ani razu nie była zdenerwowana. Okazuje się można w sposób spokojny wszystko załatwić. Nawet przy wyjściu spytała, czy mam jakieś pytania.
Widocznie musiałam zdobyć umiejętności nie tylko w krawiectwie ale również w relacjach. Relacji to jest sztuka. Szukając pomocy, otworzyłam Biblie i tam przeczytałam,- "Weselcie się z tego, mimo że teraz na krótko, gdy trzeba, zasmuceni bywacie różnorodnymi doświadczeniami". 1Piotra 1.6 W trzynastym wersecie tegoż rozdziału jeszcze lepiej jest napisano,- "Dlatego okiełzajcie umysły wasze i trzeźwymi będąc(myślę by nie być w stanie emocjonalnego uniesienia), połóżcie całkowicie nadzieje wasza w łasce, która wam jest dana..." To mnie postawiło na nogi. Myślę, że odbędę ten staż. Dobra szkoła. :)
 
czy jak przerwałam staz to mogę jeszcze starac się by do niego wrocic?
 
Powrót
Góra