B
bialygumis
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2009
- Odpowiedzi
- 2
Mam problem i jeśli ktoś podpowie podtrzyma na duchu to będę wdzięczny.
27.12.2008 Miałem nieprzyjemny incydent, kiedy to dojechaliśmy z żoną w gości do jej babci, z głównej ulicy wjechałem pod blok 3 klatkowy, pod drugą klatką na chodniku połową stał pojazd, drzwi pasażera były szeroko otwarte na uliczkę, kobieta, która stała przy tych drzwiach przymknęła je i przeszła na tył samochodu, kiedy mnie zauważyła na rogu bloku, swobodnie przejechałem za drugi koniec bloku w zatoczce zawróciłem i się zatrzymałem, podeszła do mnie ta kobieta i spytała się, „co z tym zrobimy????” Nie wiedziałem, o co chodzi, wiec się spytałem, ona ciągle to powtarzała, w końcu wydukała, że ją potrąciłem, ja powiedziałem, że nic takiego nie miało miejsca i nie wiem, dlaczego mnie oskarża o cos takiego. Zażądałem żeby odeszła i mnie nie atakowała epitetami. Idąc do 3 klatki dołączył do nas jej mąż i zaczął się awanturować, żona z 1,5 rocznym dzieckiem na ręku próbowała załagodzić sytuację weszła w środek trójkąta, gościu odepchnął żonę w bok i w tym zamieszaniu zostałem uderzony w klatkę piersiową przy drugiej próbie ataku się obroniłem, ale wtedy ta kobieta mnie zaczęła okładać, poczym stwierdziłem, że jeżeli cos zrobiłem to należy wezwać policję, wtedy nagle ci ludzie wsiedli do swego auta i odjechali. Policji nie wezwałem. Po 4 godzinach wychodziliśmy z gości i właśnie wtedy podjechał patrol policji, zostałem wylegitymowany za rzekome potrącenie, pojawiła się ta para z kopertą, w której to niby było prześwietlenie złamanego palca oraz zwolnienie na 3 tygodnie. Wiem, że lekarz na pogotowiu nie wystawił tak długiego zwolnienia oraz ze ta pani nie miała złamanego palca, ponieważ w jej karcie niema nawet wzmianki o tym ze przyjechała z wypadku, zapalenie stawu czy cos w tym stylu. Nie zostałem zbadany na obecność alkoholu, żadnych zdjęć pojazdu, ta pani była pod widocznym wpływem alkoholu i tez nie została zbadana, nawet mi nie przyszło do głowy żeby o to poprosić. Policja po prostu nie zrobiła nic, nic nie podpisywałem.
2 tyg. później żona dostała wezwanie, składała zeznania, policjant naciskał na moje spożycie alkoholu (nie piję w ogóle, bo mam chorą wątrobę, nie pale), oraz na to, że rozmawiałem przez komórkę w czasie jazdy, w momencie, kiedy żona doszła w swoim zeznaniu do rękoczynów z ich strony policjant powiedział ze tego nie zapisze, bo to oddzielna sprawa i zakończył przesłuchanie żona to podpisała. Po jej przesłuchaniu poproszono ją abym przyjechał samochodem na zdjęcia, pojechałem.
29.12.2008 Poszedłem do ortopedy i dostałem zwolnienie w sumie na 1 miesiąc, z wpisem do karty, że to w wyniku pobicia, ale jeszcze nic z tym nie zrobiłem, żadnego zgłoszenia z mojej strony.
Jestem niewinny, ale boję się, że sprawa może być trudna do przejścia. Świadków brak, oprócz powiązanych ze stronami. Mąż tej kobiety był nieobecny (nie był świadkiem) w momencie rzekomego potrącenia. Prędkość pod blokiem była żadna, ponieważ uliczka jest ze starych płyt betonowych nierównych i dziurawych. A potrąciłem niby tą panią lusterkiem zewnętrznym po stronie kierowcy nigdy nie byłem karany, choć mam 30 lat i jestem zawodowym kierowcą i jeżdżę VW SHARANEM wysokim autem i po prostu to było niemożliwe!!! CO MNIE CZEKA?????CO ROBIĆ!!!!!! PO PROSTU ODCHODZE OD ZMYSŁÓW!!!
27.12.2008 Miałem nieprzyjemny incydent, kiedy to dojechaliśmy z żoną w gości do jej babci, z głównej ulicy wjechałem pod blok 3 klatkowy, pod drugą klatką na chodniku połową stał pojazd, drzwi pasażera były szeroko otwarte na uliczkę, kobieta, która stała przy tych drzwiach przymknęła je i przeszła na tył samochodu, kiedy mnie zauważyła na rogu bloku, swobodnie przejechałem za drugi koniec bloku w zatoczce zawróciłem i się zatrzymałem, podeszła do mnie ta kobieta i spytała się, „co z tym zrobimy????” Nie wiedziałem, o co chodzi, wiec się spytałem, ona ciągle to powtarzała, w końcu wydukała, że ją potrąciłem, ja powiedziałem, że nic takiego nie miało miejsca i nie wiem, dlaczego mnie oskarża o cos takiego. Zażądałem żeby odeszła i mnie nie atakowała epitetami. Idąc do 3 klatki dołączył do nas jej mąż i zaczął się awanturować, żona z 1,5 rocznym dzieckiem na ręku próbowała załagodzić sytuację weszła w środek trójkąta, gościu odepchnął żonę w bok i w tym zamieszaniu zostałem uderzony w klatkę piersiową przy drugiej próbie ataku się obroniłem, ale wtedy ta kobieta mnie zaczęła okładać, poczym stwierdziłem, że jeżeli cos zrobiłem to należy wezwać policję, wtedy nagle ci ludzie wsiedli do swego auta i odjechali. Policji nie wezwałem. Po 4 godzinach wychodziliśmy z gości i właśnie wtedy podjechał patrol policji, zostałem wylegitymowany za rzekome potrącenie, pojawiła się ta para z kopertą, w której to niby było prześwietlenie złamanego palca oraz zwolnienie na 3 tygodnie. Wiem, że lekarz na pogotowiu nie wystawił tak długiego zwolnienia oraz ze ta pani nie miała złamanego palca, ponieważ w jej karcie niema nawet wzmianki o tym ze przyjechała z wypadku, zapalenie stawu czy cos w tym stylu. Nie zostałem zbadany na obecność alkoholu, żadnych zdjęć pojazdu, ta pani była pod widocznym wpływem alkoholu i tez nie została zbadana, nawet mi nie przyszło do głowy żeby o to poprosić. Policja po prostu nie zrobiła nic, nic nie podpisywałem.
2 tyg. później żona dostała wezwanie, składała zeznania, policjant naciskał na moje spożycie alkoholu (nie piję w ogóle, bo mam chorą wątrobę, nie pale), oraz na to, że rozmawiałem przez komórkę w czasie jazdy, w momencie, kiedy żona doszła w swoim zeznaniu do rękoczynów z ich strony policjant powiedział ze tego nie zapisze, bo to oddzielna sprawa i zakończył przesłuchanie żona to podpisała. Po jej przesłuchaniu poproszono ją abym przyjechał samochodem na zdjęcia, pojechałem.
29.12.2008 Poszedłem do ortopedy i dostałem zwolnienie w sumie na 1 miesiąc, z wpisem do karty, że to w wyniku pobicia, ale jeszcze nic z tym nie zrobiłem, żadnego zgłoszenia z mojej strony.
Jestem niewinny, ale boję się, że sprawa może być trudna do przejścia. Świadków brak, oprócz powiązanych ze stronami. Mąż tej kobiety był nieobecny (nie był świadkiem) w momencie rzekomego potrącenia. Prędkość pod blokiem była żadna, ponieważ uliczka jest ze starych płyt betonowych nierównych i dziurawych. A potrąciłem niby tą panią lusterkiem zewnętrznym po stronie kierowcy nigdy nie byłem karany, choć mam 30 lat i jestem zawodowym kierowcą i jeżdżę VW SHARANEM wysokim autem i po prostu to było niemożliwe!!! CO MNIE CZEKA?????CO ROBIĆ!!!!!! PO PROSTU ODCHODZE OD ZMYSŁÓW!!!