A
Agifox
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2020
- Odpowiedzi
- 1
Witam. Witam się z Państwem, udzielam się na forum po raz pierwszy, prosząc o pomoc.
Temat dotyczy kwestii zajęć religii, na która moi synowie są niezapisani. Nie uczęszczają na dowolne kółko religijne, z którego tylko w teorii można się wypisać. W praktyce wygląda to tak, że Dyrektor odmawia założenia wirtualnej klasy dla osób zapisanych, katechetka ,ma wgląd w dane os. dzieci niezapisanych, dyr. żąda podpisania oświadczenia o "zwolnieniu" dzieci z religii na ostatniej lekcji i dwukrotnie przetrzymała moich synów w szkole, ponieważ nie chciałam podpisać oświadczenia o zwolnieniu synów po lekcjach. Tzn napisałam, że biorę odpowiedzialność w każdy dzień przed i po lekcjach, że zgadzam się, żeby wychodzili sami, ale ona żąda podpisania oświadczenia, które rozdała.
Synowie mieli dziś bardzo przykra sytuację, gdy zablokowano-dosłownie wyjście, zamknięto szatnię, a ja ponownie musiałam tłumaczyć wszystkim w sekretariacie co, dlaczego...ręce mi opadły. Pisałam pisma z prośba o powód, o podstawę prawną, ale jak grochem o ścianę. Bardzo proszę o pomoc kogoś, kto zna się na przepisach, jestem gotowa na konsultację płatną, wtedy tez dokładnie wszystko opowiem, bo po 4 miesiącach walki opadają mi ręce. Miałam ochote dzis wzywać policję...do takiego stanu kobieta mnie doprowadziła.
Temat dotyczy kwestii zajęć religii, na która moi synowie są niezapisani. Nie uczęszczają na dowolne kółko religijne, z którego tylko w teorii można się wypisać. W praktyce wygląda to tak, że Dyrektor odmawia założenia wirtualnej klasy dla osób zapisanych, katechetka ,ma wgląd w dane os. dzieci niezapisanych, dyr. żąda podpisania oświadczenia o "zwolnieniu" dzieci z religii na ostatniej lekcji i dwukrotnie przetrzymała moich synów w szkole, ponieważ nie chciałam podpisać oświadczenia o zwolnieniu synów po lekcjach. Tzn napisałam, że biorę odpowiedzialność w każdy dzień przed i po lekcjach, że zgadzam się, żeby wychodzili sami, ale ona żąda podpisania oświadczenia, które rozdała.
Synowie mieli dziś bardzo przykra sytuację, gdy zablokowano-dosłownie wyjście, zamknięto szatnię, a ja ponownie musiałam tłumaczyć wszystkim w sekretariacie co, dlaczego...ręce mi opadły. Pisałam pisma z prośba o powód, o podstawę prawną, ale jak grochem o ścianę. Bardzo proszę o pomoc kogoś, kto zna się na przepisach, jestem gotowa na konsultację płatną, wtedy tez dokładnie wszystko opowiem, bo po 4 miesiącach walki opadają mi ręce. Miałam ochote dzis wzywać policję...do takiego stanu kobieta mnie doprowadziła.