B
BlackLadybird
Witam serdecznie.
Chciałabym zasięgnąć informacji na pewien nurtujący mnie temat.
Postanowiłam zamieszkać ze swoim chłopakiem. Niestety nie spotkało się to z aprobatą mojej rodzicielki, dlatego że jest on osobą niepełnosprawną fizycznie (cierpi na achondroplazje)
Powiedziała kategorycznie "NIE I KONIEC DYSKUSJI" nie pozwalając nawet na rozwinięcie tematu.
Postanowiłam więc postawić ją przed faktem dokonanym i przyjechałam z chłopakiem do domu, oznajmiłam że się wyprowadzam i wyszliśmy. Niestety nie mieliśmy czasu na to, abym mogła się spakować więc po rzeczy przyjechaliśmy dnia następnego.
No i tu jest cały problem, dlatego że zostałam zmuszona do pozostania w domu, a mój chłopak został wyrzucony (w końcu mieli do tego prawo - był tylko gościem).
Bardzo mnie to zdenerwowało i postanowiłam wezwać policję (poniosło mnie)
Gdy przyjechali oznajmiłam, że jestem przetrzymywana przez matkę wbrew mojej woli i że chciałabym spakować się przy nich i wyjść z nimi, bo inaczej będzie to niemożliwe. Niestety przeliczyłam się, bo powiedzieli, że to wykracza po za ich kompetencje, ponieważ tym zajmuje się nie policja a sąd rodzinny i musiałabym pozwać matkę. Ograniczyli się do spisania nas i poszli, a ja dalej kwitnę w domu, w którym nie chcę być.
Czy panowie z policji mieli rację, czy po prostu nie wykonali swoich obowiązków? W końcu artykuł 189 kodeksu karnego jasno określa, że pozbawienie kogoś wolności to przestępstwo, a policja tym właśnie się zajmuje-przestępstwami?
Czy matka może mnie trzymać na siłę w domu, mimo iż w tym roku skończę 23 lata, nie jestem ubezwłasnowolniona?
Jak mam rozwiązać najlepiej te sytuacje, na co/kogo moge się powołać, ale tak, żeby nie powodować zbytniego rozgłosu? W końcu nie chcę wsadzić matki za kratki, tylko wyprowadzić się po prostu i rozpocząć samodzielne życie.
Bardzo proszę o szybką odpowiedź.
Z góry dziękuję i pozdrawiam.
W.
Chciałabym zasięgnąć informacji na pewien nurtujący mnie temat.
Postanowiłam zamieszkać ze swoim chłopakiem. Niestety nie spotkało się to z aprobatą mojej rodzicielki, dlatego że jest on osobą niepełnosprawną fizycznie (cierpi na achondroplazje)
Powiedziała kategorycznie "NIE I KONIEC DYSKUSJI" nie pozwalając nawet na rozwinięcie tematu.
Postanowiłam więc postawić ją przed faktem dokonanym i przyjechałam z chłopakiem do domu, oznajmiłam że się wyprowadzam i wyszliśmy. Niestety nie mieliśmy czasu na to, abym mogła się spakować więc po rzeczy przyjechaliśmy dnia następnego.
No i tu jest cały problem, dlatego że zostałam zmuszona do pozostania w domu, a mój chłopak został wyrzucony (w końcu mieli do tego prawo - był tylko gościem).
Bardzo mnie to zdenerwowało i postanowiłam wezwać policję (poniosło mnie)
Gdy przyjechali oznajmiłam, że jestem przetrzymywana przez matkę wbrew mojej woli i że chciałabym spakować się przy nich i wyjść z nimi, bo inaczej będzie to niemożliwe. Niestety przeliczyłam się, bo powiedzieli, że to wykracza po za ich kompetencje, ponieważ tym zajmuje się nie policja a sąd rodzinny i musiałabym pozwać matkę. Ograniczyli się do spisania nas i poszli, a ja dalej kwitnę w domu, w którym nie chcę być.
Czy panowie z policji mieli rację, czy po prostu nie wykonali swoich obowiązków? W końcu artykuł 189 kodeksu karnego jasno określa, że pozbawienie kogoś wolności to przestępstwo, a policja tym właśnie się zajmuje-przestępstwami?
Czy matka może mnie trzymać na siłę w domu, mimo iż w tym roku skończę 23 lata, nie jestem ubezwłasnowolniona?
Jak mam rozwiązać najlepiej te sytuacje, na co/kogo moge się powołać, ale tak, żeby nie powodować zbytniego rozgłosu? W końcu nie chcę wsadzić matki za kratki, tylko wyprowadzić się po prostu i rozpocząć samodzielne życie.
Bardzo proszę o szybką odpowiedź.
Z góry dziękuję i pozdrawiam.
W.