S
Siepu
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2023
- Odpowiedzi
- 1
Cześć!
Przeżyłem wczoraj odrobinę stresującą przygodę, choć nie wiem czy stres ten jest zasadny.
Wchodząc na stronę internetową dla dorosłych (taką kompletnie normalną) wcisnąłem enter w momencie kiedy rozszerzeniem adresu było .co a nie .com.
Zostałem przeniesiony na stronę o tej samej nazwie ale jak się okazało, kolumbijską. Na stronie głównej był komunikat, którego do końca nie pamiętam, ale była tam informacja, że ze względu na treści strona współpracuje z agencjami rządowymi czy coś w ten deseń i była prośba o potwierdzenie czy chcę kontynuować.
Rzecz jasna nie miałem na to ochoty, zamknąłem przeglądarkę jak najszybciej bez dalszej eksploracji strony. Nie mam pojęcia jakie treści mogły się na niej znajdować - choć komunikat na wstępie sugeruje, że nie najciekawsze.
Czy samo wejście na jakąś "niebezpieczną" stronę, bez jej przeglądania grozi jakimiś konsekwencjami?
Przeżyłem wczoraj odrobinę stresującą przygodę, choć nie wiem czy stres ten jest zasadny.
Wchodząc na stronę internetową dla dorosłych (taką kompletnie normalną) wcisnąłem enter w momencie kiedy rozszerzeniem adresu było .co a nie .com.
Zostałem przeniesiony na stronę o tej samej nazwie ale jak się okazało, kolumbijską. Na stronie głównej był komunikat, którego do końca nie pamiętam, ale była tam informacja, że ze względu na treści strona współpracuje z agencjami rządowymi czy coś w ten deseń i była prośba o potwierdzenie czy chcę kontynuować.
Rzecz jasna nie miałem na to ochoty, zamknąłem przeglądarkę jak najszybciej bez dalszej eksploracji strony. Nie mam pojęcia jakie treści mogły się na niej znajdować - choć komunikat na wstępie sugeruje, że nie najciekawsze.
Czy samo wejście na jakąś "niebezpieczną" stronę, bez jej przeglądania grozi jakimiś konsekwencjami?