S
Sev_Zabrze
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2007
- Odpowiedzi
- 3
Witam i proszę o pomoc lub radę bo tonę w rozpaczy... Spotykałem się z pewną Kobietą długi już czas. Prawnie nic mnie z Nią nie łączy/nie łączyło. Ostatnio będąc u Niej miałem ze sobą kilka tysięcy złotych. Pieniążki te miały być na rower - generalnie dla Niej - choć nie do końca byłem przekonany o pomyśle takiego prezentu więc rower mieliśmy kupić następnego dnia (potrzebowałem czasu na podjęcie decyzji). Tego dnia gdy przyjechałem z nimi - zostawiłem swoje wszystkie rzeczy oraz te pieniązki u Niej w domu. Wyszliśmy na długi spacer, zakupy etc i okazało się - po drobnych spięciach i kłótniach - że nie mam wstępu do Jej mieszkania, że nie odda mi rzeczy ani pieniążków. Straszyła mnie znajomymi, pobiciem przez nich, "że mnie załatwi". Poszedłem na policję. W asyscie dwóch funkcjonariuszy nie odzyskałem swoich rzeczy bo okazało się, że i ja mam u siebie coś od Niej (śmieszne jest to, że są to jakieś totalne, niepotrzebne nikomu bzdury... no ale w porządku - mam) i wymaga to "wymiany" Naszych własności (przy policji umówiliśmy się na sobotę - ja oddaję Jej rzeczy jakie mam u siebie (przywiozę) a Ona oddaje to, co zostawiłem u Niej tego dnia) ale nie pieniążki - powiedziała policjantom, że pieniązki owszem są, ale miały być na prezent i nie odda! Zasugerowali sprawę w Sądzie pomimo tego, że pieniązki były w domu, pomimo tego, że byli świadkami rozmowy Naszej i słyszeli, że je ma i że należą do mnie, że nie odda. Co robić? Jak to rozegrać dalej? To nie 100 czy 200 zł które mógłbym odpuścić dla spokoju... to kilka tysięcy, które zostawiłem u Niej w domu by nie nosić ze sobą. Proszę o pomoc... błagam... Co dalej robić? Jak skierować sprawę do Sądu? Jak zacząć walczyć o to, co moje? Pomóżcie proszę :-(