S
scoby
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2008
- Odpowiedzi
- 8
Witam serdecznie, mam spory problem. Otoz opisze wszystko od poczatku. Zakupilem w maju ubieglego roku od swojego znajomego samochod. Oczywiscie spisalismy umowe, ale w zwiazku z tym iz na niego byla reszta dokumentow (ubezpieczenie, pokwitowanie o odebranie dowodu rejestracyjnego), umowe wozilem ze soba w schowku, gdyz takie zalecenie otrzymalem od funkcjonariusza przy zatrzymaniu pojazdu i kontroli. Auto okazalo sie w pewnym sensie wadliwe, i tuz przed moim wyjazdem zagranice, postanowilem znajomemu auto zwrocic (wczesniej bylem u mechanika i koszty naprawy okazaly sie za wysokie), na co on wyrazil zgode. W zwiazku z tym iz tej osobie bardzo ufalem, zostawilem mu samochod na slowo. Na moje nieszczescie, zamieszanie zwiazane z wyjazdem sprawilo iz ta nieszczesna umowa pozostala w schowku. Ze znajomym mialem kontakt przez ok 1,5 miesiaca, po czym sie urwal calkowicie. Nie mialem mozliwosci wrocic do Polski wczesniej, teraz natomiast powrocilem na stale. Ale zeby nie zanudzac przejde do sedna. Mam swiadka, ktory byl obecny w trakcie zawieranej tranzakcji (ja, swiadek - nasz wspolny znajomy, oraz kolega od ktorego zakupilem samochod). Widzial jak przekazywalem gotowke, oraz jak spisywalismy umowe. Swiadek ten jest gotow zeznawac w sadzie. Oprocz tego mam multum pobocznych swiadkow, ktorzy moga zeznac iz jest to moj samochod, ktory zakupilem, ktorym sie poruszalem i ktorym rowniez sie poruszal tenze znajomy po moim wyjezdzie. Sprawa nabrala rumiencow, gdyz moje prywatne sledztwo doprowadzilo mnie do MOJEGO samochodu, samochod ten stoi od ok. tygodnia w jednym miejscu na parkingu, co wskazuje na to iz nie jest on w tym momencie uzytkowany. Chcialem sprawe zalatwic na wlasna reke, lecz niestety uniemozliwa mi to brak obecnego adresu tego pospolitego zlodzieja. Wiadomo iz nie moge dzialac nerwowo, gdyz na ta chwile prawo jest po jego stronie, a ja jako czlowiek majacy swoje plany i cele, nie moge pozwolic sobie na zmarnowanie zycia. Moze opisze na czym mi w tym momencie zalezy. Zalezy mi na tym, aby auto nie zniknelo z miejsca w ktorym sie obecnie znajduje, gdyz jak wiadomo moze sie poprostu "rozplynac". Chce udac sie ze swiadkiem przekazania pieniedzy na policje, tylko jestem przekonany ze policja w tej sprawie nic nie zrobi. Naprawde nie moge dopuscic do tego, aby auto zniknelo, gdyz moge samochodu wiecej nie zobaczyc. Prosze o rade, jak to wszystko rozegrac, z tego co sie dowiedzialem, swiadek ktorego mam jest gwarantem wygranej sprawy, ale ja poprostu na to czekac nie moge, chce i musze odzyskac MOJA wlasnosc. Na koniec dodam iz delikwent o ktorym mowa ma juz swoje za "uszami", przywlaszczenie oraz kradziez na wieksza sume. Oczywiscie te wszystkie rzeczy mialy miejsce po moim wyjezdzie i zostawieniu mu auta, jednym slowem chlopak wpadl w jakies tarapaty finansowe. Z gory dziekuje za wszelka pomoc. Pozdrawiam serdecznie