S
shk997
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2010
- Odpowiedzi
- 3
Witam, jestem nowym uzytkownikiem, na ogol mam mala stycznosc z prawem, aczkolwiek dzisiaj spotkala mnie nieciekawa sytuacja z ktorej sie wycofalem... Moje pytanie jest na jej temat, gdyz interesuje mnie czy moglbym cos z tym zrobic.
Bylem z kolega na krotkiej wycieczce rowerowej, czesto jezdzimy ale nie o tym tu chce pisac... Bedac na pobocznej drodze zatrzymalismy sie przy jakims polu, nie ogrodzonym ani nic. Byly na nim slady jazdy samochodu, cos w stylu driftu, wiec bylo zaniedbane... Moj kolega pasjonuje sie zdjeciami i chcielismy zrobic tam zdjecie, wiec ja wszedlem na to pole, metr od ulicy, nie dalej... On stal na ulicy, ja postalem tam chwile poczym stwierdzilem ze nie ma to sensu i odszedlem, stalismy na tej ulicy ze 3 minuty i rozmawialismy... Nagle odwracamy sie a w nasza strone idzie jakis koles z siekiera i krzyczy wyzywajac nas od chu.. itp, wiec bylismy wmurowani.. Podszedl i zaczal machac nad moim rowerem mowiac, albo raczej krzyczac: 'ROZPIER**LE CI TEN ROWER!! WYPIER**LAĆ STAD!! KUR** MOWIE COS!! WYP**RDALAC!! PO CO WCHODZICIE NA POLE?!
I pluje sie tak, poczym ja odjechalem, kolega stal dalej i patrzal sie na niego tamten delikwent mowi do niego: WYPIER**LAJ STAD KU**A BO ROZJE** CI TO!! poczym kolega mu odpowiedzial: ja nie wchodzilem na pole, stoje ku**a NA ULICY!!
tamten dalej sie plul i podszedl blizej do niego z ta siekiera i krzyczy: WYPI****LAJ MOWIE BO CIE KU**A ZAJE**!!!!
Kolega odpowiedzial: przeciez stoje KUR*A NA ULICY!!
Tamten psychopata zaczal isc w moja strone i kolega krzyknal zebym jechal..
Dup*k zaczal kurw**ac na kolege i odjechalismy juz stamtad...
I tutaj jest moje pytanie po przeczytaniu tej lektury
czy moglbym zarzucic mu grozbe? Wiem, ze grozenie jest karalne, zwlaszcza jak sie ma jeszcze siekiere w lapie i swiadka... Tylko ze on moglby mi zarzucic wejscie na jego posesje(?), ale skoro to pole nie bylo ogrodzone, nie bylo ani bramy ani nic, to czy moglby mi to zarzucic? Przeciez ja nie wiedzialem... Moglo to byc panstwowe czy cos...
aa.. Stanalem na sladach po jakims quadzie, wiec nic nie zniszczylem... a on kur**wal na mnie ze niszcze mu cos...
Z gory dziekuje za odpowiedz, pozdrawiam!
Bylem z kolega na krotkiej wycieczce rowerowej, czesto jezdzimy ale nie o tym tu chce pisac... Bedac na pobocznej drodze zatrzymalismy sie przy jakims polu, nie ogrodzonym ani nic. Byly na nim slady jazdy samochodu, cos w stylu driftu, wiec bylo zaniedbane... Moj kolega pasjonuje sie zdjeciami i chcielismy zrobic tam zdjecie, wiec ja wszedlem na to pole, metr od ulicy, nie dalej... On stal na ulicy, ja postalem tam chwile poczym stwierdzilem ze nie ma to sensu i odszedlem, stalismy na tej ulicy ze 3 minuty i rozmawialismy... Nagle odwracamy sie a w nasza strone idzie jakis koles z siekiera i krzyczy wyzywajac nas od chu.. itp, wiec bylismy wmurowani.. Podszedl i zaczal machac nad moim rowerem mowiac, albo raczej krzyczac: 'ROZPIER**LE CI TEN ROWER!! WYPIER**LAĆ STAD!! KUR** MOWIE COS!! WYP**RDALAC!! PO CO WCHODZICIE NA POLE?!
I pluje sie tak, poczym ja odjechalem, kolega stal dalej i patrzal sie na niego tamten delikwent mowi do niego: WYPIER**LAJ STAD KU**A BO ROZJE** CI TO!! poczym kolega mu odpowiedzial: ja nie wchodzilem na pole, stoje ku**a NA ULICY!!
tamten dalej sie plul i podszedl blizej do niego z ta siekiera i krzyczy: WYPI****LAJ MOWIE BO CIE KU**A ZAJE**!!!!
Kolega odpowiedzial: przeciez stoje KUR*A NA ULICY!!
Tamten psychopata zaczal isc w moja strone i kolega krzyknal zebym jechal..
Dup*k zaczal kurw**ac na kolege i odjechalismy juz stamtad...
I tutaj jest moje pytanie po przeczytaniu tej lektury
aa.. Stanalem na sladach po jakims quadzie, wiec nic nie zniszczylem... a on kur**wal na mnie ze niszcze mu cos...
Z gory dziekuje za odpowiedz, pozdrawiam!
Ostatnia edycja: