Tacia napisał:
Niekoniecznie, nie jestem jedynym stażystą, z którym nie przedłużono umowy. Z tego co wiem, zanim przyszłam do pracy takie przypadki też już były. Możesz bardzo dobrze zgrać się z zespołem i być bardzo kompetentna, ale na niewiele się to zda jeśli nie polubi Cię kierowniczka, bo to w końcu ona o wszystkim decyduje.

może faktycznie od okręgu to zależy i aktualnej polityki kadrowej. tak czy inaczej brak konfliktów z kierowniczką jeśli nie pomaga to na pewno nie szkodzi. inaczej mogą być faktycznie kwasy.
Jak się trafi na fajny zespół to jest całkiem OK.
Tylko, że na początku wszyscy się wydają fajni. Ja jako osoba na tamtą chwilę zbyt otwarta i nie dość asertywna trochę sobie krzywdę zrobiłam.
Generalnie przyzwyczaili się, że co mi dadzą to zrobię, choćbym herbatę ze śniadania wypijała o 15.00, a za plecami gadali, że się "wywyższam", bo prawo skończyłam i na aplikację zdawać mi się zachciewa.
O tyle był to problem, bo chciałam urlop w określonym terminie, a z urlopy te dłuższe wpisywane są w plan urlopowy, jeśli coś chcesz poprzesuwać czasem przy braku przychylności kierowniczki może być problem.
Czasem też ludzie przed egzaminami ratują się "zwolnieniem" tak by mieć 2 tygodnie + 2 tygodnie na naukę... więc potem jak wracasz to wszyscy obrażeni, bo oni muszą pracować, a Tobie się uczyć zachciewa co jest "równoznaczne" przecież z mega odpoczynkiem i leżeniem brzuchem do góry :/ nikt nie patrzy na to tak, że Ty w zasadzie urlopu nie masz, bo 24h na dobę się uczysz. A jak nie daj Boże nie zdasz to dopiero mają pożywkę. Zero zrozumienia.

ale kadrę prokuratorską miałam super, więc to dzień umilało. prokuratorzy to zawsze mówili, że rozumieją, że pracy nie ma, ale że prawnik się tam marnuje... i do aplikacji zachęcali.
Ta preferencja absolwentów administracji wynika z tego, że chcą wyszkolić kogoś kto zostanie. Najmilej widziani są ludzie po prawie, bo im zawsze może się zachcieć aplikacji, choćby przy naborze zarzekali się, że nigdy w życiu. Nie koniecznie to musi być związane z proponowanym Ci później stanowiskiem i zakresem obowiązków. U mnie tylko moja kierowniczka sekretariatu była absolwentką administracji.