Pytanie w sprawie stażu w prokuraturze

  • Autor wątku Autor wątku pawel888
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Witaj kamkat, zarabiałam 1600 zł brutto. Śmieszna kwota, ale wiadomo, że lepszy rydz niż nic. W swojej sytuacji nic już nie zwojuję, ale mam dla Ciebie radę. Gdybyś miała podczas tego stażu jakieś problemy z przełożonym lub współpracownikami( złe traktowanie, dyskryminacja) nie bój się zgłosić tego do Prokuratury Okręgowej. Ja byłam chyba zbyt uległa, dałam się zastraszyć, a strach to zły doradca. Dlatego nie powtarzaj moich błędów. Najważniejsze, żebyś trafiła na normalnych ludzi i znośną atmosferę. Obyś miała więcej szczęścia niż ja. Pozdrawiam serdecznie:)
 
Niewiele, ale w dobie takiego bezrobocia warto chwytać się wszystkiego. Nie pracuję od 2 miesięcy i mam powoli tego dość.
Ile to jest dokładnie na rękę?
Czy jesteś po studiach kierunkowych?
Dziękuję za rady, mam nadzieję, że jeśli się dostanę nie powtórzę Twojego smutnego losu...
Jeśli mogę jeszcze zapytać o to, jak się dostałaś i jak wyglądał proces rekrutacyjny?
Pozdrawiam Cię, trzymaj się!
 
Jak na staż owszem, ale żeby jakoś wyżyć? Każdy ma swoje oczekiwania. Oczywiście cieszyłabym się i z takich pieniędzy.
 
Szkoda, że się nie jest w mniejszości w tym przypadku...
 
W 2009 na stażu w prokuraturze zarabiałam 1709 zł brutto,
w 2010 na stanowisku młodszego referenta 1887 zł brutto /ok. 1380 zł netto/.
raz na jakiś czas są małe premie, "wczasy pod gruszą" i "trzynastka"...
pracowałam w PR w mieście wojewódzkim.

Ponieważ rotacja pracowników jest duża, trzeba wybitnie nie wpasować się w zespół lub wybitnie nie czuć tej pracy, żeby umowa przedłużona nie została. szkoda po prostu każdej nowo wyszkolonej osoby, tak naprawdę dopiero po roku się zaczyna ogarniać temat. ja pracowałam na "Ds'ie".
nie jest to ciekawa praca. będąc po prawie faktycznie lepiej nie opowiadać o wielkich planach życiowych, aplikacji itd. Sekretariat utruje Ci życie, bo ludziom z perspektywami trzeba przecież z zasady dokopać. Wiedza prawnicza nie jest potrzebna praktycznie wcale. Żadnych merytorycznych pism nie piszesz. Jesteś od "wykonywania". Rok, tak żeby zobaczyć jak prokuratura od kuchni wygląda, zupełnie wystarczy. Prawnik się może tylko dołować, że się nie rozwija.
U nas w komisja na konkursie w PO była 5 osobowa, 2 prokuratorów (z wydziału organizacyjnego PO i 3 pracowników sekretariatu tez z tego wydziału z PO (1 osoba z kadr, inspektor biurowości i kierownik szkolenia).
przyjęta została oczywiście osoba po znajomości /jak zawsze/, ale po każdym konkursie tworzy się listę rezerwową, dużo osób z tych list jest później przyjmowanych.
ja udział w konkursie brałam we wrześniu, pracę zaczęłam od grudnia. ostatecznie z tego naboru z rezerwy przyjęto i tak chyba jeszcze 5-6 osób.
plusem jest sam fakt zatrudnienia na umowę o pracę czyli z całym pakietem świadczeń, lepsze to niż nic. noo.. i może trochę pokory takie "doświadczenie życiowe" człowieka uczy...
Była to moja pierwsza praca, prosto po studiach.
 
Ostatnia edycja:
Hej,
akurat w tej PO część praktyczna to było chyba przepisywanie na czas jakiegoś tekstu, na komputerze i na maszynie :) później rozmowa - ogólne pytania dotyczące MS i ustroju prokuratury /typu nazwisko obecnego MS, szczeble powszechnych prokuratur - PR, PO, PA, PG/ itd., pytania o zainteresowania /w nawiązaniu do CV, więc lepiej głupot w CV nie pisać/, ogólne pytania o plany zawodowe...

w innej PO pod dyktando prokuratora pisało się na komputerze fragment jakiegoś prawniczego tekstu /ze skrótami typu Dz.U, w zw. z,... ze zm., art., ust. itd./ - dla ludzi po prawie to oczywista oczywistość, ale do konkursu przystępują ludzie po różnych kierunkach/, a potem taki mini kazus - krótki zarys o co chodzi i na podstawie tego trzeba było stworzyć pismo do urzędu, kwestia zwrócenia się do kogoś o nadłesłanie czegoś w zw. z toczącym się postępowaniem, trochę nie pamiętam, oceniany był też układ graficzny.
na staż na analityka kryminalnego w PO jest też częśc informatyczna, trzeba znać jezyki programowania, więc dla prawników bez zacięcia informatycznego konkurs nie do zdania.
 
DZiękuję za odpowiedź. Odbywałaś staż w jakim charakterze? Ten, o który ja się staram to staż urzędniczy na stanowisku administracyjnym.
 
administracyjnym w jakim sensie?

w prokuraturze pracują prokuratorzy i cała reszta, staże dotyczą całej reszty tzn. i ludzi do sekretariatu, i na "kasę" w PO i do księgowości, i informatyków w PO, i analityków kryminalnych w PO, i na ludzi na biuro podawcze.
ja byłam stażystą-referentem w prokuraturze rejonowej, po stażu najniższe stanowisko to młodszy referent. tak jak napisałam wyżej pracowałam na "Ds'ie", na rejonie można też trafić na inne odcinki - Pc/Pa, Ko, ew. na "dowody rzeczowe", "sądówkę", bo do kancelarii tajnej trzeba mieć dodatkowe certyfikaty /poza tym to dodatek do innego stanowiska zazwyczaj/, podobnie jak do archiwum - dodatkowe szkolenia z Arch Państwowego.

:)

gdy ja zdawałam na staż, ukończenie go było warunkiem ubiegania się o stanowisko asystenta prokuratora, zaraz po tym jak zaczęłam pracować, na skutek zmian ustawy o KSSiP już nie mogłam zostać asystentem, musiałam zdawać na aplikację. i staż formalnie nie był mi już do niczego potrzebny, bo przyszłości z sekretariatem nie wiązałam.
 
Ostatnia edycja:
Preferowana osoba to ktoś z wykształceniem administracyjnym. Zapewne chodzi o sekretariat..
 
Cześć kamkat, L. Ann udzieliła Ci już wyczerpujących informacji nt. zarobków i charakteru pracy, więc dodam tylko coś o moim konkursie, bo u mnie wyglądał nieco inaczej. Jeśli chodzi o część komputerową, nie było żadnego pisania tekstu na czas tylko dawali gotowy tekst i trzeba było go edytować, zmienić czcionkę, wyjustować itd., drugie zadanie to tabelki i sumowanie komórek w Excelu.
Na rozmowie było całkiem miło. Nie były to żadne przepytywanki dotyczące systemu prokuratury lecz zwykła rozmowa. Pytali mnie dlaczego chcę pracować w prokuraturze, czym się interesuję. Zadali również pytanie jakie moim zdaniem cechy powinien mieć idealny przełożony.Takiego pytania zupełnie się nie spodziewałam, więc lepiej mieć świadomość, że pomysłowość komisji konkursowej nie zna granic i być przygotowanym na różne nietypowe pytania
W składzie komisji byli: Zastępca Prokuratora Okręgowego, Naczelnik Wydziału Organizacyjnego, Kierownik Sekretariatu PO, Starszy Inspektor ds. Biurowości , pracownik kadr i o dziwo informatyk:D

L.Ann napisał:
Ponieważ rotacja pracowników jest duża, trzeba wybitnie nie wpasować się w zespół lub wybitnie nie czuć tej pracy, żeby umowa przedłużona nie została.

Niekoniecznie, nie jestem jedynym stażystą, z którym nie przedłużono umowy. Z tego co wiem, zanim przyszłam do pracy takie przypadki też już były. Możesz bardzo dobrze zgrać się z zespołem i być bardzo kompetentna, ale na niewiele się to zda jeśli nie polubi Cię kierowniczka, bo to w końcu ona o wszystkim decyduje.

L.Ann napisał:
Sekretariat utruje Ci życie, bo ludziom z perspektywami trzeba przecież z zasady dokopać. Wiedza prawnicza nie jest potrzebna praktycznie wcale. Żadnych merytorycznych pism nie piszesz. Jesteś od "wykonywania". Prawnik się może tylko dołować, że się nie rozwija.

A to akurat święta prawda. Też jestem po prawie i była to moja pierwsza praca.

Reasumując kamkat, każdy przypadek jest indywidualny. Dobrze jest popytać ludzi którzy coś na ten temat wiedzą, ale nie warto się tym za bardzo sugerować, bo u Ciebie może być jeszcze inaczej.
Kwalifikacje i umiejętności na pewno posiadasz, więc pozostaje mi tylko życzyć Ci szczęścia, bo ono również jest potrzebne, aby wszystko przebiegło po naszej myśli.
Pozdrawiam
 
Ostatnia edycja:
Tacia napisał:
Niekoniecznie, nie jestem jedynym stażystą, z którym nie przedłużono umowy. Z tego co wiem, zanim przyszłam do pracy takie przypadki też już były. Możesz bardzo dobrze zgrać się z zespołem i być bardzo kompetentna, ale na niewiele się to zda jeśli nie polubi Cię kierowniczka, bo to w końcu ona o wszystkim decyduje.

:) może faktycznie od okręgu to zależy i aktualnej polityki kadrowej. tak czy inaczej brak konfliktów z kierowniczką jeśli nie pomaga to na pewno nie szkodzi. inaczej mogą być faktycznie kwasy.
Jak się trafi na fajny zespół to jest całkiem OK.
Tylko, że na początku wszyscy się wydają fajni. Ja jako osoba na tamtą chwilę zbyt otwarta i nie dość asertywna trochę sobie krzywdę zrobiłam.
Generalnie przyzwyczaili się, że co mi dadzą to zrobię, choćbym herbatę ze śniadania wypijała o 15.00, a za plecami gadali, że się "wywyższam", bo prawo skończyłam i na aplikację zdawać mi się zachciewa.
O tyle był to problem, bo chciałam urlop w określonym terminie, a z urlopy te dłuższe wpisywane są w plan urlopowy, jeśli coś chcesz poprzesuwać czasem przy braku przychylności kierowniczki może być problem.
Czasem też ludzie przed egzaminami ratują się "zwolnieniem" tak by mieć 2 tygodnie + 2 tygodnie na naukę... więc potem jak wracasz to wszyscy obrażeni, bo oni muszą pracować, a Tobie się uczyć zachciewa co jest "równoznaczne" przecież z mega odpoczynkiem i leżeniem brzuchem do góry :/ nikt nie patrzy na to tak, że Ty w zasadzie urlopu nie masz, bo 24h na dobę się uczysz. A jak nie daj Boże nie zdasz to dopiero mają pożywkę. Zero zrozumienia.
:)
ale kadrę prokuratorską miałam super, więc to dzień umilało. prokuratorzy to zawsze mówili, że rozumieją, że pracy nie ma, ale że prawnik się tam marnuje... i do aplikacji zachęcali.

Ta preferencja absolwentów administracji wynika z tego, że chcą wyszkolić kogoś kto zostanie. Najmilej widziani są ludzie po prawie, bo im zawsze może się zachcieć aplikacji, choćby przy naborze zarzekali się, że nigdy w życiu. Nie koniecznie to musi być związane z proponowanym Ci później stanowiskiem i zakresem obowiązków. U mnie tylko moja kierowniczka sekretariatu była absolwentką administracji.
 
Ostatnia edycja:
Zakwalifikowałam się do II etapu. Razem ze mną kandydują 73 osoby. Za tydzień test umiejętności obsługi komputera i test wiedzy.
 
Gdzie wy macie taki komfort, że jakaś rozmowa kwalifikacyjna ma miejsce w sprawie stażu? W moim przypadku patrzono tylko na dostarczone CV i poszukiwano w nim doświadczenia zawodowego. Bez niego nawet najlepsze wysłowienie się by nic nie dało. W Komendzie Powiatowej PSP wybrali sobie w ogóle kobietę, na staż, żeby tamtejsza banda miała sobie oko na kim zawiesić.

Staże finansowane ze środków publicznych nie powinny być organizowane w miejscach, w których do obsadzenia jest faktycznie jednoosobowe stanowisko, bez realnej możliwości zapewnienia opiekuna merytorycznego.

W takich miejscach:
  • nie ma osoby, która faktycznie wdraża stażystę,
  • nie ma czasu na naukę,
  • oczekuje się samodzielności od pierwszego dnia
czyli dokładnie tego, czego staż z definicji nie powinien wymagać.

W praktyce prowadzi to do sytuacji, w której:
  • staż staje się substytutem pracownika,
  • organizator poszukuje osoby „gotowej do pracy”,
  • a kandydaci bez doświadczenia są z góry eliminowani.

Dotyczy to w szczególności:
  • małych biur (np. rachunkowych),
  • jednostek z jednym stanowiskiem administracyjnym,
  • a także niektórych jednostek służb publicznych, gdzie formalnie jest „staż”, ale faktycznie nie ma warunków do nauki zawodu.

Jeżeli:
  • brak jest realnego programu wdrożenia,
  • brak osoby, która ponosi odpowiedzialność za naukę stażysty,
  • a jednocześnie odrzuca się kandydatów z powodu „braku doświadczenia”,

to dochodzi do wypaczenia idei stażu finansowanego ze środków publicznych.
Staż nie jest:
  • tanią alternatywą dla etatu,
  • ani rekrutacją „na gotowo”.

Staż jest instrumentem dla nowicjuszy, a nie dla osób, które mają „zastąpić kogoś w pracy”.

I właśnie dlatego brak przejrzystych, kontrolowalnych kryteriów doboru stażystów prowadzi do systemowego problemu:
  • eliminowania osób bez doświadczenia,
  • utrwalania bezrobocia,
  • oraz pozornego „braku kandydatów”.
 
Powrót
Góra