P
pIQbID
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2007
- Odpowiedzi
- 3
Witam serdecznie i pozdrawiam wszystkich z tego jakze zacnego forum!
Jestem po lekturze kilkudziesieciu postow ktore w mniejszym lub wiekszym stopiu opisywaly problem o ktorym chce napisac.
Otoz, zylem z konkubina przez okolo 6 miesiecy, tj. od pazdziernika 2006.
W styczniu br. oznajmila mnie i mojej rodzinie ze jest w 3 miesiacu ciazy.
Mieszkala u mnie na poczatku za zgoda moich rodzicow (bo mieszkam z nimi w ich domu prywatnym). Tlumaczyla to tym ze nie umie dogadac sie z ojcem, jej ojciec ja bije oraz ze wyrzucil ja z domu i nie ma gdzie sie uczyc w spokoju. Wtrace jeszcze ze jej mama pracuje za granica i w do Polski przyjezdza raz na okolo 3 miesiace. Wiec moja rodzina zaproponowala je pomoc. Mila gdzie mieszkac gdzie sie uczyc i gdzie spac oraz co jesc.
Jednak prawda jak sie okazuje byla calkiem inna. Ojciec przynal ze wyrzucil ja z domu, lecz ona jest tam zameldowana i miala prawo tam bez przeszkod wrocic. Mnie oraz moja rodzine oklmaywala przez dwa miesiace ze chodzi do szkoly i ze sie uczy. Okazalo sie rowniez ze Kasia, bo tak ma na imie, wcale nie chcila mieszkac w domu i z tego powodu oklamywala wszystkich zeby tylko zostac w domu moich rodzicow.
Dodatkowo pod koniec roku moja mama niczego nie swiadoma na zebraniu u mojej siostry (oraz Kasi) w szkole dowiedzdila sie z rozmowy o Kasi z jej pania pedagog iz, Kasia leczyla sie rok czasu w szpitalu psychiartycznym, gdyz targnela sie na swoje zycie. Wtedy cos peklo.
Postanowilismy wtedy ze to musi sie skonczyc, bo nikt juz nie mial zaufania co do jej osoby.
Nastepna imformacja o ktorj Kasia nas nie poinformowala jest fakt ze przerwala terapie u pani psycholog od kiedy mnie poznala. Taka informacje otrzymala moja mama od brata Kasi, ktory wczesnej nie informowal mnie i nikgo o takich sytuacjach problemach.
Jestem po lekturze kilkudziesieciu postow ktore w mniejszym lub wiekszym stopiu opisywaly problem o ktorym chce napisac.
Otoz, zylem z konkubina przez okolo 6 miesiecy, tj. od pazdziernika 2006.
W styczniu br. oznajmila mnie i mojej rodzinie ze jest w 3 miesiacu ciazy.
Mieszkala u mnie na poczatku za zgoda moich rodzicow (bo mieszkam z nimi w ich domu prywatnym). Tlumaczyla to tym ze nie umie dogadac sie z ojcem, jej ojciec ja bije oraz ze wyrzucil ja z domu i nie ma gdzie sie uczyc w spokoju. Wtrace jeszcze ze jej mama pracuje za granica i w do Polski przyjezdza raz na okolo 3 miesiace. Wiec moja rodzina zaproponowala je pomoc. Mila gdzie mieszkac gdzie sie uczyc i gdzie spac oraz co jesc.
Jednak prawda jak sie okazuje byla calkiem inna. Ojciec przynal ze wyrzucil ja z domu, lecz ona jest tam zameldowana i miala prawo tam bez przeszkod wrocic. Mnie oraz moja rodzine oklmaywala przez dwa miesiace ze chodzi do szkoly i ze sie uczy. Okazalo sie rowniez ze Kasia, bo tak ma na imie, wcale nie chcila mieszkac w domu i z tego powodu oklamywala wszystkich zeby tylko zostac w domu moich rodzicow.
Dodatkowo pod koniec roku moja mama niczego nie swiadoma na zebraniu u mojej siostry (oraz Kasi) w szkole dowiedzdila sie z rozmowy o Kasi z jej pania pedagog iz, Kasia leczyla sie rok czasu w szpitalu psychiartycznym, gdyz targnela sie na swoje zycie. Wtedy cos peklo.
Postanowilismy wtedy ze to musi sie skonczyc, bo nikt juz nie mial zaufania co do jej osoby.
Nastepna imformacja o ktorj Kasia nas nie poinformowala jest fakt ze przerwala terapie u pani psycholog od kiedy mnie poznala. Taka informacje otrzymala moja mama od brata Kasi, ktory wczesnej nie informowal mnie i nikgo o takich sytuacjach problemach.