PZU odmówiło wypłaty odszkodowanie po wichurze

  • Autor wątku Autor wątku kot2016
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

kot2016

Użytkownik
Dołączył
06.2016
Odpowiedzi
64
Witam
10 sierpnia w Łodzi była wichura i część drzewa upadła na mój i sąsiada samochód pod blokiem na parkingu. Mamy na dowód z sąsiadem kawałek pnia że w środku drzewo było spróchniałe .
PZU odmówiło wypłaty twierdząc że administracja nie popełniła uchybień dbała o drzewa itp że drzewa były zdrowe a to był przypadek i nie stwierdzają zaniedbań administracji .

Odwołać się ? Czy od razu iść do firmy co się zajmują dochodzeń odszkodowań ?

Dziękuję z góry za pomoc
 
Odpowiedz tylko na pytanie kto według ciebie jest winny za wichurę? Od kogo chcesz odszkodowania? Masz swoją polisę?
 
Chciałbym od administracji bo ten pas zieleni do nich należy.
Nie mam AC :-(

Czyli za wichury czy zalania przez deszcze każdy ubezpieczyciel będzie miał w nosie brać odpowiedzialność OC ??

Bo czytam różne artykuły i część dostaje odszkodowania np od miasta a inni się sądzą .

Czyli odpuścić mam walkę ??
 
Musisz udowodnić, że drzewo było schorowane a zarządca nic z tym nie zrobił. Tylko ekspertyza, która czasem trwa nawet i pół roku....
 
biginkaso napisał:
Musisz udowodnić, że drzewo było schorowane a zarządca nic z tym nie zrobił. Tylko ekspertyza, która czasem trwa nawet i pół roku....

Mam zdjęcia tego pnia i w połowie był spróchniały.
Mam również dwóch świadków którzy widzieli ten kawałek gałęzi i to samo stwierdzili że jest zgnite ...
 
Czy przy zgłoszeniu podawałeś informację, o których tu piszesz? Jeśli tak, to pozostaje tylko sąd. Jeśli nie, to złóż reklamację opisując stan drzewa, dołączając zdjęcie i informacje o świadkach potwierdzających stan drzewa.
 
Odpowiedz z PZU

Uzasadnienie stanowiska
Odpowiedzialność ubezpieczonego za powstałe szkody jest oceniania zgodnie z ogólnymi zasadami odpowiedzialności
cywilnej deliktowej (Art. 415 kodeksu cywilnego), zgodnie z którą wina podmiotu wyrządzającego szkodę powstaje przy
jednoczesnym wystąpieniu trzech przesłanek odpowiedzialności czyli faktu wystąpienia szkody, zawinionego działania bądź
zaniechania sprawcy wypadku ubezpieczeniowego oraz adekwatnego związku przyczynowego pomiędzy działaniem bądź
zaniechaniem a szkodą. Oznacza to, że sam fakt zaistnienia zdarzenia bez wskazania winy ubezpieczonego nie rodzi z jego
strony zobowiązań odszkodowawczych.
Z wyjaśnień otrzymanych od ubezpieczonego wynika, że przeglądy stanu zieleni na obszarze Osiedla im. M. Konopnickiej w
Łodzi, są dokonywane na bieżąco, a dodatkowo przy przeglądach budynków jest wykonywany tzw. przegląd wiosenny.
Przypadki wymagające interwencji są kierowane do Urzędu Miasta Łodzi z wnioskiem o wycięcie, a w przypadkach nagłych
zagrażających bezpieczeństwu wzywana jest straż pożarna.
Z uzyskanych informacji nie wynika aby przed powstaniem szkody zaistniały jakiekolwiek przesłanki obligujące
Ubezpieczonego do usunięcia drzewa czy też wykonania dodatkowych zabiegów pielęgnacyjnych. Przedmiotowe drzewo nie
wykazywało oznak chorobowych. Okoliczności powstania szkody, a w szczególności panujące warunki atmosferyczne
wskazują na jej losowy charakter, którego Ubezpieczony nie mógł przewidzieć ani mu zapobiec.
Mając powyższe na uwadze stwierdzić należy, iż brak jest podstaw do przyjęcia, że upadek konara drzewa na Pana pojazd
stanowił następstwo nienależytego zarządu nad drzewem prowadzonego przez Ubezpieczonego.
Wskazujemy, że w dniu powstania szkody nad Łodzią oraz w okolicach przeszła burza wraz z silnym wiatrem (ulewny deszcz
i wiatr w porywach huraganowych), który skutkował licznymi szkodami na danym terenie i w okolicach.

W świetle powyższych ustaleń wynika że do uszkodzenia przedmiotowego pojazdu nie doszło w następstwie zawinionego
działania lub zaniechania zarządcy drzewa. Szkoda została spowodowana przez zjawisko atmosferyczne, któremu
ubezpieczony nie miał możliwości przeciwdziałać lub zapobiec. Charakter szkody ma znamiona szkody losowej i w przypadku
posiadania w naszym zakładzie dobrowolnego ubezpieczenia autocasco za zgodą poszkodowanego istnieje możliwość jej
likwidacji z przedmiotowego ubezpieczenia.

Wobec powyższego postanawiamy jak na wstępie.
 
Zadaniem ubezpieczyciela jest generować zysk bo to firma a nie "spółdzielnia janosik".
Najprostszą metodą jest zbierać składki i odmawiać wypłaty odszkodowań.
 
Shocked napisał:
Zadaniem ubezpieczyciela jest generować zysk bo to firma a nie "spółdzielnia janosik".
Najprostszą metodą jest zbierać składki i odmawiać wypłaty odszkodowań.

To każdy wie ;-/
A coś więcej z pomocnych porad ?
 
Mają podkładkę, że drzewo było "zdrowe", bo Janusz podpisał kwity "przeglądu", więc zapewne będą trzymać się swojej wersji. Pozostaje sąd i opinia biegłego potwierdzająca, że drzewo nie powinno być pozostawione same sobie w takim stanie. Jeśli robili swoje "przeglądy" terminowo, to zapewne opinia musiałaby zawierać również stwierdzenie, że drzewo było już chore na etapie przeglądu i powinno zostać usunięte już na etapie przeglądu, aby móc przypisać winę. Czy warto walczyć? Trzeba samemu sobie odpowiedzieć.
 
Udokumentuj stan drzew. Zrób zdjęcia. Zbierz dane świadków. Zdobądź opinię rzeczoznawcy.
Przedstaw ww w TU.
 
Według Sądu opinia rzeczoznawcy wogole nie musi być brana pod uwagę....
A znaleźć w Łodzi rzeczoznawcę tego typu to szukanie igły w stogu siana .
 
Szukaj w NOT pod hasłem chirurg drzew.
Opinie rzeczoznawców NOT mają poważanie. Często są to osoby uznane w środowisku.
 
To że drzewo było chore, nie oznacza jeszcze zaniedbania zarządcy. Oznaki choroby drzewa muszą być widoczne, a z zewnątrz często tego nie widać. Stare, spróchniałe drzewa jeszcze potrafią zakwitać. Dlatego musisz udowodnić, że zarządca - mimo wiedzy o złym stanie drzewa i zagrożeniu dla osób trzecich - nie podjął działań w celu usunięcia zagrożenia. Moim zdaniem może to być trudne.

Chyba że drzewo było już martwe i nawet laik by mógł stwierdzić, że zagraża osobom postronnym. Natomiast z Twojego opisu tak nie wynika, a zdjęcia które masz mogą nie wystarczyć.

Proponuję znaleźć rzeczoznawcę (Shocked dał wskazówkę), ale zanim wytoczysz działa to ustal czy rzeczywiście jest szansa na udowodnienie winy.
 
Był właśnie u mnie Pan X z Polskiego towarzystwa chirurgów drzew i stwierdził jednoznacznie że drzewo choruje od 5-6 lat co widać na tym drzewie, uschnięte konary, grzyb i wypuklenie pod korą spękaną oraz widoczne sprochnienia drzewa.
Narazie napiszę odwołanie do PZU a jak nic nie pomoże to pisemne poświadczenie tego Pana prawie 500zl brutto :-( biorę i walczę z tym cholernym PZu w Sądzie .
 
Najpierw odwołaj się powołując na oględziny rzeczoznawcy. Może PZU widząc, że szanse na odrzucenie roszczeń topnieją zgodzi się aby nie iść dalej w koszta.
 
Ok
Napiszę do nich maila Odwołanie od decyzji powołując się na Pana X z chirurgi drzew, oraz prześlę nowe zdjęcia pokazujące chorobę drzewa.
 
Witam
O to odpowiedz z pZU

Szanowni Państwo,

w nawiązaniu do otrzymanego wystąpienia z dnia 18.09.2017 r. informujemy Państwa, że stanowisko w szkodzie zostało zajęte na podstawie dokumentacji pisemnej otrzymanej od Spółdzielni Mieszkaniowej "xxx". Pragniemy Państwa poinformować, że wysłaliśmy do Spółdzielni Mieszkaniowej "xxx" pismo z prośbą o wyjaśnienie zajętego stanowiska w oparciu o dokumentację zdjęciową.



Z poważaniem

PZU SA

Byliśmy u prezesa i mówimy że proszę napisać do PZU prawdę zgodna ze stanem faktycznym drzewa a nie dziwne historyjki .
Odpowiedział że zawsze możemy iść do Sądu .
Widać boi się prezes spółdzielni odpowiedzialności ...
 
PZU nie wypłaci odszkodowania, jeśli ich ubezpieczony nie przyzna się do winy. To tak w dużym uproszczeniu. Można to porównać do sytuacji, gdzie właściciel uszkodzonego pojazdu składa wniosek do PZU, ale nie ma oświadczenia sprawcy (ani innych dowodów jak notatka policji).

To nie jest spór z PZU, a ze spółdzielnią. Jeśli prezes nie zmieni stanowiska, to pozostaje tylko pozew. Chyba że macie na tyle małą spółdzielnię, że jesteście w stanie się zorganizować na nadzwyczajne walne i odwołać prezesa. Większość prezesów spółdzielni jest przekonana, że są wieczni, bo członkom nie chce się uczestniczyć w życiu spółdzielni. Może zmiana takiego przekonania u prezesa wystarczy?
 
Witam Państwa
A jednak udało się Nie można im odpuszczac
Dostałem śmieszna odpowiedz z PZU i śmieszne pieniądze .

NA WYSOKOŚĆ ODSZKODOWANIA SKŁADA SIĘ:
Blacharz 419,43 zł
Lakiernik 378,84 zł
Materiały lakiernicze 274,51 zł
KWOTĘ ODSZKODOWANIA POMNIEJSZYLIŚMY O:
Franszyza redukcyjna 200,00 zł
Dodatkowe uzasadnienie:
Po rozpatrzeniu dodatkowej dokumentacji nadesłanej przez poszkodowanego postanawiamy, że zasadnym jest zmiana
stanowiska w przedmiotowej sprawie i wypłata odszkodowania zgodnie z kalkulacją PZU SA.
Z odszkodowania potrącono ustaloną w polisie ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej franszyzę redukcyjną w
wysokości 200 zł do której zobowiązany jest podmiot ubezpieczony. (Franszyza redukcyjna - ustalona w umowie
ubezpieczenia procentowo, kwotowo lub kwotowo-procentowo wartość pomniejszająca odszkodowanie z tytułu zajścia
każdego wypadku ubezpieczeniowego).
W związku z powyższym o zapłatę sumy odpowiadającej wysokości franszyzy redukcyjnej powinni Państwo zwrócić się
bezpośrednio do ubezpieczonego.
Informacje o podstawach prawnych znajdzie Pan na końcu listu.
Dostać mam 870zl za naprawę dachu z malowaniem i naprawę słupka przedniego z malowaniem ;-)) samo zdjęcie i założenie podsufitki to koszt 550-650zl oraz demontaż i montaż szyby z nową uszczelka to koszt 150-250 zł a gdzie reszta .
Odwołać się od kwoty śmiesznej ? Czy wystawiać do salonu i bezgotówkowo robić ??
 
Powrót
Góra