K
KAZKUN
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2018
- Odpowiedzi
- 2
Około 2/5 roku temu wpadłem na pomysł pewnej racjonalizacji, dzięki której firma w której pracuję i nie tylko ona, może zaoszczędzić olbrzymie pieniądze (b. duża firma,branża chemiczna, notowana na giełdzie) O pomyśle poinformowałem ustnie technologa wydziału, a facet (na co dzień miły, uprzejmy, grzeczny, ze wszystkimi na ty, no w życiu by człowiek nie pomyślał, że to może być złodziej) tak po prostu go sobie przywłaszczył i sprzedał jako swój. Świadkiem był drugi, młodszy technolog, ale na niego też raczej nie mogę liczyć.Przypuszczam, że strach przed utratą pracy nie pozwoli mu zeznawać na moją korzyść. Zresztą to nie moja liga, a jak wiadomo ; swój ciągnie do swego, a poza tym pewnie dostał działkę. Ja kompletnie się nie orientuję w przepisach prawa. Nie wiem co mogę w takiej sytuacji, komu się poskarżyć, bo ten człowiek ma bardzo szerokie powiązania towarzyskie, a nie wiem czy i nie rodzinne. Boję się, że jakakolwiek reakcja z mojej strony, może wywołać skutki, których nie jestem w stanie przewidzieć, ze zwolnieniem z pracy włącznie. A na to nie mogę sobie pozwolić, mam rodzinę. Nie stać mnie na prawników i włóczenie się po sądach. A zresztą, co to da. Wystarczy, że facet powie, że nie było takiej rozmowy i sprawa zamknięta. Siedzę i łapię coraz większego doła, że byłem taki głupi i zaufałem temu człowiekowi.
Ewentualna pomoc mile widziana. Pozdrawiam.
Ps. Nie piszcie, że jestem frajerem. Wiem o tym.
Ewentualna pomoc mile widziana. Pozdrawiam.
Ps. Nie piszcie, że jestem frajerem. Wiem o tym.