Reklamacja obuwia sportowego NIKE

  • Autor wątku Autor wątku aple4
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
aple4

aple4

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2010
Odpowiedzi
18
Witam serdecznie.

Piszę, gdyż mam kilka wątpliwości związanych z postępowaniem gwarancyjnym, a konkretnie dalszymi opcjami jakie mam do wyboru.

Pokrótce: Obuwie kupiłem 22.08.2009. W lipcu tego roku w lewym bucie pękła podeszwa. Sprzedawca (jako, że minęło 6 miesięcy od daty sprzedaży) zażądał wraz z pismem gwarancyjnym opinii rzeczoznawcy PIPS. Kosztowało mnie to 30 zł. Opinia potwierdzała, iż pęknięcie jest wadą fabryczną. Wysłałem skompletowaną paczkę.

Dzisiaj dostałem telefon od sprzedawcy. Powiedział, że nie może wymienić obuwia na nowe (jak żądałem w piśmie), gdyż wymagałoby to nadmiernych kosztów z jego strony.
W zamian zaproponował mi naprawę lub zwrot jedynie 50% wartości obuwia.
Kiedy zapytałem się dlaczego tylko 50%, odpowiedział, że tak właśnie jest dla obuwia zakupionego przed więcej niż 6 miesiącami i ma do tego podstawy prawne.
Zdecydowałem się na naprawę ale już wiem, że niewiele ona da - sprzedawca mówił jedynie o sklejeniu. Tymczasem usterka (na moje oko) wymaga - jeżeli już naprawy - wymiany całej podeszwy. W każdym razie jest kwestią czasu jak problem powróci i będę musiał znowu ponosić koszta opinii.
Moje pytania:

1) Ta propozycja zwrotu 50% wartości: Czy faktycznie ma do tego prawo, czy powinien zwrócić 100% kwoty ??

2) W przypadku kiedy znowu będę musiał składać reklamację - czy wtedy sprzedawca już MUSI uznać moje roszczenia (wymiana obuwia) czy nadal może upierać się przy naprawie zasłaniając się niewymiernością kosztów ?

3) Według ustawy Art. 8 ptk 2. Sprzedawca powinien pokryć wszystkie koszta jakie poniosłem podczas postępowania gwarancyjnego. Czy zalicza się do tego koszt opinii rzeczoznawcy, którą musiałem uzyskać ?

Sprzedawca mówił, że po 6 miesiącach od sprzedaży to w moim interesie leżało udowodnienie, iż jest to wada fabryczna i on z tego tytułu nie musi nic zwracać. Ale z drugiej strony koszt ma związek z postępowaniem gwarancyjnym. kto ma rację ?


Pozdrawiam
 
bzdura kompletna co mowi sprzedawca! z tytułu niezgodnosci towaru z umowa masz 2 lata i to sprzedawca odpowiada za wady! jesli wada sie ujawni do pol roku to przyjmuje sie z ewada ta istniala juz w chwili zakupu. jesli po tym okresie- mozemy dochodzić swoich roszczen i to my decydujemy co chcemy w 1 kolejnosci , naprawa, wymiana, zwrot gotowki, musi sprzedawca dac nam znac do 14 dni czy sie ustosunkowuje do naszych roszczen, jesli odpowie po 14 dniach , nalezy traktowac jako ze sie zgadza na nasze warunki.
co do zwrotu 50% bzdura kompletna musi zwrócic 100% ceny obuwia,
Glupio zrobiles bo nie masz obowiazku robic badania przez rzeczoznawce! to wlasciciel moze sobie na swoj koszt zlecic i jesli bedize niekoryzstna dla ciebie to zlecasz sam expertyze. jesli bedize sie upieral na zwrot 50% ceny obuwia niech to napsze na pismie lub najlepiej go nagraj na komorke rozmowe hehe pozniej do inspekcji handlowej i gosciu dostnaie po dupie.

jesli skladales z tytulu gwarancji to poczytaj co pisze gwarant
pozdro
 
Ostatnia edycja:
fajny napisał:
to my decydujemy co chcemy w 1 kolejnosci , naprawa, wymiana, zwrot gotowki, musi sprzedawca dac nam znac do 14 dni czy sie ustosunkowuje do naszych roszczen, jesli odpowie po 14 dniach , nalezy traktowac jako ze sie zgadza na nasze warunki.
W pierwszej reklamacji z niezgodności, możesz tylko otrzymać naprawę/wymianę, chyba że jest to niemożliwe,to zwrot gotówki (o ile sprzedawca uzna reklamację).
Dopiero druga reklamacja z niezgodności umożliwia żądanie zwrotu gotówki.

Glupio zrobiles bo nie masz obowiazku robic badania przez rzeczoznawce! to wlasciciel moze sobie na swoj koszt zlecic i jesli bedize niekoryzstna dla ciebie to zlecasz sam expertyze. jesli bedize sie upieral na zwrot 50% ceny obuwia niech to napsze na pismie lub najlepiej go nagraj na komorke rozmowe hehe pozniej do inspekcji handlowej i gosciu dostnaie po dupie.

Sprzedawca ma rację.
Po 6 miesiącach,to klient musi udowodnić, że wada istniała w momencie wydania towaru.
Bez odpowiedniej ekspertyzy, sklep może Cię brać na przeczekanie - wysyłać pisma, że bez tego nie mogą się ustosunkować do reklamacji i będzie zgodne z prawem.
Odrzucą Ci po prostu reklamację, o ile nie przedstawisz odpowiednich argumentów/opinii.

Podnoszenie argumentu nadmiernych kosztów, to haczyk,bo sprzedawca w przypadku zaspokojenia roszczeń klienta, może dochodzić zwrotu od poprzedniego dostawcy (sprzedawca od dystrybutora, dostawcy itp.) - jest to tzw. regres roszczeń.

2) W przypadku kiedy znowu będę musiał składać reklamację - czy wtedy sprzedawca już MUSI uznać moje roszczenia (wymiana obuwia) czy nadal może upierać się przy naprawie zasłaniając się niewymiernością kosztów ?

3) Według ustawy Art. 8 ptk 2. Sprzedawca powinien pokryć wszystkie koszta jakie poniosłem podczas postępowania gwarancyjnego. Czy zalicza się do tego koszt opinii rzeczoznawcy, którą musiałem uzyskać ?

Sprzedawca mówił, że po 6 miesiącach od sprzedaży to w moim interesie leżało udowodnienie, iż jest to wada fabryczna i on z tego tytułu nie musi nic zwracać. Ale z drugiej strony koszt ma związek z postępowaniem gwarancyjnym. kto ma rację ?

2. przy drugiej reklamacji sprzedawca musi uważać bardziej,bo skoro usterka wystąpiła ponownie, klient może odstąpić od umowy,a sprzedawca zwrócić 100% wartości towaru.
Możesz żądać wymiany/naprawy/odstąpienia od umowy.

3. sprzedawca pokrywa koszty wysyłek itp., ale rzeczoznawcę po 6 miesiącach pokrywa konsument, gdyż to w jego interesie leży udowodnienie, iż towar jest niezgodny z umową .

Ten koszt nie ma nic wspólnego z postępowaniem gwarancyjnym,bo jakbyś oddał na gwarancję,to obowiązują warunki gwarancyjne, a nie ustawowe.

pozdrawiam
 
Ostatnia edycja:
Dziękuję za odpowiedzi.

Reklamację składałem z tytułu niezgodności z umową. W związku z tym zwrotem gotówki:
Jeżeli sprzedawca nie będzie chciał zwrócić pełnej kwoty to jakim przepisem mógłbym go ewentualnie "postraszyć" - tzn. udowodnić mu, że próbuje wymusić coś wbrew przepisom ?
 
aple4 napisał:
Dziękuję za odpowiedzi.

Reklamację składałem z tytułu niezgodności z umową. W związku z tym zwrotem gotówki:
Jeżeli sprzedawca nie będzie chciał zwrócić pełnej kwoty to jakim przepisem mógłbym go ewentualnie "postraszyć" - tzn. udowodnić mu, że próbuje wymusić coś wbrew przepisom ?

zaproponować obniżkę może,ale to nie znaczy, że masz obowiązek się na to zgodzić.
Zgodnie z ustawą, możesz domagać się naprawy/wymiany,a gdy jest to niemożliwe, odstąpić od umowy.
Odstąpienie oznacza zwrot pełnej kwoty,a nie części.
skontaktuj się z rzecznikiem praw konsumenta;)
oni bardzo chętnie pomagają,a w przypadku problemów ze sprzedawcą, napiszą mu odpowiednie pisemka.
 
Witam.

Tak jak się spodziewałem sprzedawca zauważył, że naprawa jest bezcelowa. Zadzwonił do mnie i dalej próbował mi wcisnąć połowę kwoty (nawet oferował o 30 zł więcej jako rozwiązanie "korzystne dla nas obu"). Próbowałem walczyć o swoje prawa i powoływałem się na odpowiednią ustawę, na co pAN "sprzedawca" odpowiadał:

"Proszę podać numer konta i tam wpłacimy pieniądze, które Panu proponuję, a skoro nie pasuje to Panu to będzie nas pan mógł wtedy podać do sądu."

Od razu zwietrzyłem, że chce mi kit wcisnąć, bo jakbym przyjął pieniądze to byłoby już po zawodach.
Co według was mogę teraz zrobić ? Czy wybrać się do rzecznika praw konsumenta, czy do Inspekcji handlowej, czy od razu do sądu ? Kto mógłby mi wtenczas pomóc w poprowadzeniu rozprawy (byłby to pierwszy mój kontakt z wymiarem sprawiedliwości i dość powiedzieć, że nie czuje się zbyt pewnie).
 
aple4 napisał:
Witam.

Tak jak się spodziewałem sprzedawca zauważył, że naprawa jest bezcelowa. Zadzwonił do mnie i dalej próbował mi wcisnąć połowę kwoty (nawet oferował o 30 zł więcej jako rozwiązanie "korzystne dla nas obu"). Próbowałem walczyć o swoje prawa i powoływałem się na odpowiednią ustawę, na co pAN "sprzedawca" odpowiadał:

"Proszę podać numer konta i tam wpłacimy pieniądze, które Panu proponuję, a skoro nie pasuje to Panu to będzie nas pan mógł wtedy podać do sądu."

Od razu zwietrzyłem, że chce mi kit wcisnąć, bo jakbym przyjął pieniądze to byłoby już po zawodach.
Co według was mogę teraz zrobić ? Czy wybrać się do rzecznika praw konsumenta, czy do Inspekcji handlowej, czy od razu do sądu ? Kto mógłby mi wtenczas pomóc w poprowadzeniu rozprawy (byłby to pierwszy mój kontakt z wymiarem sprawiedliwości i dość powiedzieć, że nie czuje się zbyt pewnie).

Skontaktuj się z rzecznikiem praw konsumenta.
Oni w razie czego,napiszą stosowne pismo do sprzedawcy i powiedzą co dalej, jeśli to nie pomoże.
 
Witam.
Mam pytanie tydzień temu zaniosłam 4 miesięczne buty do reklamacji.
Buty te mają zepsuta podeszwę . W piśmie reklamacyjnym uwzględniłam to ,że chce zwrot pieniędzy. Dostałam pismo wczoraj ,że nie oddadzą mi pieniedzy dlatego ,że buty kwalifikują się do naprawy grzecznościowej. Ja nie uważam ,że te buty nadają się do jakiejkolwiek naprawy ,ponieważ jest to ubytek na podeszwie który po prostu nie nadaje się do naprawy. Zgodnie z pismem które dostałam buty powinny byc gotowe na 14 września.

Proszę o pomoc co mogę zrobić ja już teraz wiem ,że ta naprawa nic nie da i będzie powtórka z historii.
 
Przeczytałam .
Sprzedawca wprost zapytał się mnie czy chcesz naprawe ,wymiane obuwia na nowe czy zwrot gotówki. Wybrałam zwrot gotówki to tyle.
Aha i jeszcze jedno pytanie jeżeli nie będę zadowolona z naprawy tego obuwia to co wtedy?
 
U mnie odpowiedź na reklamacje butów Nike. "Według wszystkich producentów obuwia, buty powinny być rozsznurowywane podczas zakładania i zdejmowania. Przedmiotowe obuwie zostało dostarczone do reklamacji zasznurowane co świadczy o tym, iż było w ten sposób użytkowane". Pewnie gdybym oddał te budy do reklamacji z czerwoną plamą, powiedzieliby, że chodziłem w nich po Marsie. Nigdy więcej Nike
 
Powrót
Góra