Reklamacja - rękojmia - miejski rzecznik konsumentów - przestroga

  • Autor wątku Autor wątku bezpomyslu
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

bezpomyslu

Użytkownik
Dołączył
02.2017
Odpowiedzi
37
Poniżej zamieszczam treść pisma wystosowanego do Miejskiego Rzecznika Konsumentów, z prośbą o interwencję oraz odpowiedź zwrotną od kogoś nazywanego Rzecznikiem Konsumentów.

Czy aby przypadkiem nie na wyrost ta funkcja tak się nazywa?
Czy aby na pewno Rzecznik Konsumentów jest faktycznie dla konsumenta a nie chroni interesów przedsiębiorców i nie uskutecznia sobie prywaty i praktyk niezgodnych z prawem?

Chciałbym również poznać stanowisko osób znających tematykę konsumencką.




Treść pisma skierowanego do Miejskiego Rzecznika Konsumentów:

Wnoszę o podjęcie interwencji w mojej sprawie przeciwko....

W dniu 04.07.2016 r., zawarłem umowę (os. fiz.) i zakupiłem nowy telefon Samsung
W dniu 15.11.2016 r. złożyłem osobiście reklamację na piśmie (rękojmia
W dniu 24.11.2016 r. otrzymałem wiadomość SMS, informację o odrzuceniu w całości mojej reklamacji. Sprzedawca stwierdził, że wada powstała z winy użytkownika, a nie producenta.

Tego samego dnia dwukrotnie dzwoniłem do sprzedawcy z żądaniem przesłania mi uzasadnienia odrzucenia reklamacji, oraz wskazania dowodów na podstawie których sprzedawca stwierdził, że wada powstała z mojej winy.
Najpierw sprzedawca zapewnił mnie, ze otrzymam uzasadnienie na e-mail, a podczas drugiej rozmowy stwierdził, że skoro wystosowałem oficjalne pismo (reklamację) to mają 14 dni na odpowiedź.
Kodeks cywilny (art. 556/2) stanowi jasno, że to na sprzedawcy ciąży obowiązek udowodnienia, że wada ujawniona w ciągu 12 miesięcy od zakupu jest winą konsumenta. Sprzedawca utrudniał mi otrzymanie uzasadnienia i poznania dowodów, twierdząc, że mają na to 14 dni mimo, że już odrzucili reklamację.

W dniu 25.11.2016 r. udałem się do sprzedawcy celem odebrania telefonu, nie godząc się na naprawę oraz celem otrzymania uzasadnienia (dowodów) odrzucenia reklamacji. Nie wydano mi telefonu, gdyż nie było go w sklepie-pojechał do serwisu celem udzielenia odpowiedzi i uzasadnienia odrzucenia reklamacji.
Przygotowałem kolejny dokument reklamacyjny i chciałem go złożyć podczas tej samej wizyty. Jednakże sprzedawca utrudniał mi to, uzależniając jej przyjęcie od dopisania, że jest to reklamacja po wcześniejszej odmowie. dokument był nową reklamacją a sprzedawca potraktował to jako odwołanie. żadnego odwołania nie składałem.
W dniu 07.12.2016 r. otrzymałem wiadomość SMS od sprzedawcy w którym stwierdził, że zgodnie z przysługującymi mu uprawnieniami oraz moim pismem reklamacyjnym (niedoprecyzowując o reklamację z którego dnia chodzi), że telefon został naprawiony
sprzedawca nie podał podstawy prawnej swojej decyzji, nie uzasadnił dlaczego jednostronnie bez mojej zgody zmienił moje roszczenie (żądanie) z wymiany na nowy towar wolny od wad bądź zwrot pieniędzy i naprawił telefon. Do momentu otrzymania tej wiadomości, sprzedawca nigdzie nie stwierdził, że wymiana towaru na nowy wiąże się z nadmiernymi kosztami w porównaniu z naprawą.
W związku z czym przedsiębiorca załamał przepisy art. 561 par. 2 k.c. oraz art. 561 par. 3 k.c.
Stanowią one jasno, że przedsiębiorca ma prawo tylko i wyłącznie w dwóch przypadkach nie zgodzić się na roszczenie konsumenta zawarte w reklamacji i może zaproponowac inne.

Art. 560 par. 2 k.c. definiuje co należy uwzględnić przy ocenie nadmierności kosztów. Zgromadzona dokumentacja i dowody w postaci nagrań, bezspornie wskazują, że zostałem narażony przez sprzedawcę na niedogoności. Działanie sprzedawcy było celowe i świadomie mnie oszukiwał, wprowadzał w błąd, nie otrzymałem teleofnu zastępczego i uszkodzonego telefonu mi nie wymieniono.

Tego samego dnia zadzwoniłem do przedsiębiorcy i zapytałem dlaczego nie otrzymałem uzasadnienia decyzji odmownej z dnia 24.11.2016 r. (dowodów stwierdzających moją winę). W odpowiedzi usłyszałem "ale ja panu naprawiłem ekran".
Następnie przedsiębiorca stwierdził, że skorzystał z przysługującego mu uprawnienia i naprawił telefon, gdyż może wybrać sposób najbardziej ekonomiczny dla siebie. Tymczasem przepisy kodeksu cywilnego jasno precyzują, że sprzedawca ma prawo odmówić wymiany i zaproponować naprawę w przypadku nadmierności kosztów. Tym samym przedsiębiorca mija się z prawdą gdyż to nie o "najbardziej ekonomiczny dla przedsiębiorczy sposób" chodzi lecz o nadmierność tych kosztów przy uwględnieniu niedogoności na jakie jest narażony kosument. Przez nadmierność rozumiemy nie to że wymiana jest droższa od naprawy o złotówkę... Sprzedawca według własnej wiedzy stwierdził, że ujawniona wada powstała z mojej winy, nie posiadając na to dowodów, po czym nie wiadomo dlaczego odesłał telefon do serwisu. Podczas tej rozmowy przedsiębiorca informuje mnie, że serwis nie był w stanie wykazać, że zaistniała wada jest moją winą i telefon naprawił.
Tym samym przedsiębiorca przyznał, że w dniu 24.11.2016 r. odrzucił moją rejklamację nie posiadając dowodów na to, że wada powstała z mojej winy. W związku z czym nie dochował obowiązku zawartego w art. 556/2 k.c.

Godzinę później otrzymałem na e-mail uzasadnienie o treści: "...W odpowiedzi na pismo reklamacyjne z dnia 25.11.2016r, otrzymane przez nas 25.11.16 r. odwołujące się do poprzedniej decyzji, że:
za namową i porozumieniem z Autoryzowanym Serwisem Samsung jako
bezstronnym przedstawicielem producenta oraz autoryzowaną jednostką wydającą
ekspertyzy dotyczące telefonów marki Samsung oraz dbałością o pozytywny kontakt
z konsumentem wymieniliśmy bez kosztowo błędnie działający wyświetlacz..."
Tym samym sprzedawca dopiero w dniu 07.12.2016 r. dostarczył mi na e-mail uzasadnienie, ale nie decyzji o odrzuceniu mojej reklamacji z dnia 15.11.2016 r., lecz odniósł się do reklamacji z dnia 25.11.2016 r., którą de facto uznał bezpodstawnie za odwołanie.
Po odczytaniu tego e-maila zadzwoniłem ponownie do przedsiębiorcy aby zwrócić mu kolejny raz uwagę, że od przeszło trzech tygodni nie wykazano dowodów dlaczego to ja jestem winny ujawnionej wadzie. przedsiębiorca, co słychać na nagraniu stwierdza, że nie musi mi niczego udowadniać, że w jego ocenie wykonał już wszystkie obowiązki, które nakładają na niego obowiązki polskiego prawa.

W dniu 13.01.2017 r., doręczyłem sprzedawcy oświadczenie o odstapieniu od umowy wraz z wezwaniem do zwrotu należności w terminie 7 dni.
W dniu 31.01.2017 r., otrzymałem pisemną odpowiedź. Z jej treści wynika, iż sprzedawca nie uznał odstąpienia od umowy stwierdzając, że takowe prawo miałbym tylko i wyłącznie kiedy sprzedawca nie udzieliłby mi odpowiedzi w ciągu 14 dni lub wady nie usunął. Następnie przedsiębiorca podnosi, że usunięcie wady poprzez naprawę było korzystne dla obu stron. Zapomniał jednak, że nie zaproponował mi takiego rozwiązania, nie zapytał mnie czy wyrażam zgodę (mimo, że w reklamacji zastrzegłem brak zgody).
Następnie przedsiębiorca oznajmił, że to ja wyraziłem niechęć szybkiego załatwienia sprawy, oraz, że jego firma kilkukrotnie informowała mnie, że wybrane przeze mnie roszczenie (wymiana) nie jest możliwa ze względu na nadmierne koszty.
Z materiału dowodowego jasno wynika, że po raz pierwszy przedsiębiorca posłużył się argumentem nadmiernych kosztów dopiero w dniu 07.12.2016 r., i to nie w odpowiedzi na moje reklamacje lecz później podczas rozmowy telefonicznej.
...
Warto w tym miejscu zastanowić się czy przedsiębiorca nie poświadczył nieprawdy w dokumentach w dniu 24.11.2016 r. A za taki nalezy uznać decyzję o odrzuceniu mojej reklamacji obwiniając mnie za powstałą wadę. Skoro odrzucił moją reklamację nie będąc w stanie udowodnić mojej winy, to on już wtedy dążył do przedłużania procesu reklamacyjnego. Uniemożliwił mi również zaznajomienie się z uzasadnieniem decyzji odmownej.

Należy jeszcze zwrócić uwagę, że obu wiadomościach SMS które otrzymałem w odpowiedzi na moje reklamacje, nadawca ani sie nie podpisał z imienia i nazwiska, ani wiadomości nie zostały do mnie wysłane przez zweryfikowanego nadawcę gdzie zamiast numeru telefonu powinna się pokazać nazwa przedsiębiorcy. Zwyczajnie, dostałem SMSy ze zwykłego numeru telefonu którego wczesniej nie znałem. W drugim przypadku brak jest de facto (SMS z dnia 7.12.2016 r.) ustosunkowania się (decyzji) na moją reklamację.

Reasumując, przedsiębiorcą już w dniu 24.11.2016 r., dopuścił się naruszenia przepisów kodeksu cywilnego odrzucając w całości moją reklamację. Nie posiadał jakichkolwiek dowodów uprawnijących go do wydania takiej decyzji. Jeżeli kupuję telefon komórkowy za kwotę przeszło .... zł to mam prawo wymagać, że sprzedawca dochowa należytej staranności i zagwarantuje mi sprawne działanie urządzenia przez czas nieco dłuższy niż 4 miesiące. A kiedy przytrafi się taka sytuacja to dołoży wszelkich starań aby kompleksowo zminimalizować moje niedogodności związane brakiem multi urządzenia mobilnego i potraktuje mnie priorytetowo. Ponieważ udając się do tego samego sprzedawcy i pytając u usługę wymiany digitezera/ekranu w takim samym telefonie podano mi czas do 5 dni. A koszt takiej usługi z oryginalnym podzespołem i montażem to około 1000 zł.
--------------------------------------------------------------------------

a teraz odpowiedź Miejskiego Rzecznika Konsumentów


03e640791f372da3gen.jpg


8042324d6c53b0f0gen.jpg


0e9131619357e949gen.jpg


f8767e84930772fbgen.jpg
 
Ostatnia edycja:
Naturalnie, na część pytań odpowiedzi znam. Temat powstał też dlatego aby zwrócić uwagę konsumentom na fakt, że Miejski Rzecznik Konsumentów wcale nie musi być po ich stronie i wcale nie musi on być narzędziem pomocnym w sporach z przedsiębiorcami. Zwłaszcza, że procedura trwa kilka tygodni (przedawnienie) i jak widać powyżej, nijak się ma do rzeczywistości i stanu faktycznego. Niechaj konsumenci mają świadomość, że zastanawiając się nad wyborem czy spór skierować do Rzecznika czy też do sądu, w mojej ocenie lepiej od razu kierować sprawę do sądu gdyż w tej konkretnej sprawie trąca wybitnym dyletanctwem podmiotu mającego pomagać konsumentom w sporach z przedsiębiorcami. A zamiast tego szkoli w zakresie nagrywania rozmów telefonicznych i wprowadza konsumentów w błąd.


W tej sprawie przedsiębiorca bezspornie postępował wbrew przepisom i nie dopełnił swoich obowiązków a także nie spełnił wymaganych prawem warunków dzięki którym może

- odrzucić reklamację w całości obwiniając za uszkodzenia konsumenta;
- odmówić spełnienia żądania konsumenta;
- brak możliwości zaznajomienia się decyzjami poszczególnych reklamacji oraz ich uzasadnieniem w ustawowych terminach.

Natomiast co do Rzecznika Konsumentów:

- Na podstawie którego przepisu ustawy czy kodeksu Rzecznik stwierdza, że wykazanie zasadności roszczeń konsumenta przed sądem cywilnym będzie trudne a nawet może być niemożliwe? W mojej ocenie wygląda to na jasny komunikat "odbierz telefon i nie idź do sądu bo już przegrałeś"...

- Dlaczego Rzecznik Konsumentów świadomie wprowadza konsumenta w błąd w przedmiocie rejestrowania rozmów telefonicznych oraz rozmów prowadzonych osobiście w siedzibie przedsiębiorcy. Rzecznik jednoznacznie stwierdza, że było to działanie nielegalne, że nagrania zdobyłem w sposób nielegalny i że grozić mi może odpowiedzialność karna.

Konsument był stroną każdej rozmowy telefonicznej i wszystkie prowadził osobiście w związku z czym miał pełne prawo je nagrywać bez narażania się na jakąkolwiek odpowiedzialność karną w związku z tym.
Rozmowy nagrywane podczas wizyt w miejscu prowadzenia działalności przez przedsiębiorce, w których konsument również był stroną również nie nosiły znamion czynów zabronionych gdyż prawo nie zabrania nagrywania rozmów w trakcie których jesteśmy stroną i bierzemy w nich udział, zwłaszcza kiedy nie padają jakiekolwiek dane osobowe chronione odrębnymi przepisami.

- Jak to możliwe, że wg. Rzecznika stwierdzenie "lub zwrot gotówki" jest tożsame i równoznaczne z oświadczeniem o odstąpieniu od umowy? Skoro zwrot gotówki może nastąpić również mimo braku oświadczenia konsumenta w takim przypadku kiedy np. niemożliwa jest już wymiana towaru na nowy wolny od wad gdyż nie jest już dostępny.

Jeżeli konsument podczas pierwszej reklamacji żądał (błędnie) odstąpienia od umowy albo wymiany telefonu na nowy wolny od wad, to czy w takim przypadku reklamacja powinna zostać w ogóle rozpatrzona? Czy oczywistym nie jest fakt, że żądanie odstąpienia od umowy stoi w sprzeczności z kodeksem cywilnym gdyż jest to oświadczenie a nie żądanie? W związku z czym nie powinno być brane pod uwagę wyłącznie żądanie wymiany?

Jeżeli w drugiej reklamacji konsument żądał wymiany telefonu na nowy, wolny od wad albo zwrot pieniędzy to czy w tym przypadku reklamacja była złożona poprawnie i jednoznacznie? Zwrot pieniędzy nie jest oświadczeniem o odstąpieniu od umowy.
 
Ostatnia edycja:
odpiszę wieczór gdyż nie było mnie kilka dni.
 
Powrót
Góra