reklamacja strony www

  • Autor wątku Autor wątku zzz3
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Z

zzz3

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2009
Odpowiedzi
4
Witam,

jakis czas temu (pazdziernik) stworzylem klientce strone www.
W pazdzierniku spotkalem sie z nia, opowiedzialem jej jak dziala system CMS. Pokazalem strone - klientka zatwierdzila, ze jest ok - i dostalem gotowke, ona dostala fakture VAT.

Po jakims czasie dostawalem maile od niej, ze na stronie sa bledy (drobne przesuniecia jednopixelowe w grafice itp) - wszystkie dotyczyly grafiki. Uznalem to za drobne poprawki i skrupulatnie poprawialem, co mi mowila, nie biorac dodatkowej oplaty, dzis strona wyglada nienagannie (na roznych plrzegladarkach). Nawet czasem dokonywalem zmian na jej zyczenie (nie-poprawek).
Natomiast nie moglem doprosic sie o zrzuty ekranow z pokazaniem bledow (u mnie strona dzialala prawidlowo).

Pewnego dnia napisala mi ze na stronie jest wirus, po czym -od razu mnie obwiniajac -napisala mi reklamacje. Za pol godziny (tu moze przesadzilem, ale to byl ktrotki okres czasu, max 2h :>) napisala mi ze zada zwrotu kosztow za nowy szkielet (programistyczna czesc) i sama jaka czesc chce dostac spowrotem. Natomiast wirus jest na serwerze (dopisuje sie na koncu plikow w kodzie html), nei na moich plikach. Wysylajac strone na swoj serwer (tamten byl klientki, miala go juz wczesniej) nie ma tego wirusa (trojan, ktory daje o sobie znac poprzez program antywirusowy).

Przemila pani podczas ostatnich dni wysylala mi xxx maili, nawet w wigilie, nie czekajac na moja odpowiedz, w ktorych kilkukrotnie zmieniala zdanie (proponowala, ze bedzie mi wysylac poprawki, wysylala je, po czym zadala zwrotu, po czym znow dostawalem poprawki...)
Straszyla nawet sadem i prawnikami.

Jej argumentami byly m.in. zrzuty pokazujace bledy (niezaladowane obrazki, biale pola) z:
- pulpitu (umieszczona strona jako element pultpitu) xd
- firefox - strona niezaladowana do konca
- ie - tez pokazujaca ze strona jest w trakcie zaladowania....
masakra


Moje pytania sa nastepujace:

1 Czy istnieje cos takiego jak reklamacja za usluge, ktora zostala zrobiona na zyczenie klienta? (usluga zostala 'odebrana' i oplacona, w momencie kiedy strona dzialala)
2 Czy klientka moze ubiegac sie o zwrot kosztow za czesc programistyczna, skoro strona dziala?
3 Czy klientka moze ubiegac sie o calkowity zwrot kosztow, bo po prostu chce zrezygnowac z moich uslug? (Tak jak to sie ma w przypadku zwrotu np zakupionego przedmiotu w sklepie)
4 Czy klientka moze zareklamowac taka usluge po jej odebraniu? - to tak jakbym reklamowal fryzure, ze mnie fryzjer zle obcial przychodzac do neigo/niej miesiac po strzyzeniu..
5 Czy jesli mam racje z powyzszymi argumentami, to moge ubiegac sie od niej dodatkowego wynagrodzenia za wprowadzane zmiany w grafice? (po terminie odebrania)
 
Witaj,

zapoznaj się na początek skrupulatnie z następującymi fragmentami kodeksu cywilnego - przyda się na teraz i później:
- http://forumprawne.org/umowy-zlecenia-o-dzielo/73780-kodeks-cywilny-umowy-o-dzielo.html
- Dział II Rękojmia za wady Art. 556. do 576.
- Dział III Gwarancja jakości Art. 577. do 581.

Ad.1. oczywiście, że istnieje, i to w ogólności dla przedsiębiorstw w dwu formach:
1. rękojmia - z mocy prawa. Jeśli nie ma żadnych ograniczeń w umowie o dzieło pomiędzy zamawiającym a wykonawcą, to okres obowiązywania wynosi jeden rok. I to Cię obowiązuje.
2. gwarancja - wymaga formy pisemnej - jeśli takowej nie ma, nie ma również i gwarancji.

Ad.2. i 3. odpowiedzialność, jak w przepisach o rękojmi. Ale, jeśli klientka reklamuje oprogramowanie strony z uwagi na wirusy - to jak dla mnie nie tyczy się to przedmiotu umowy i jej żądania wydają się bezzasadne.

Ad.4. po to właśnie jest rękojmia lub gwarancja.

Ad.5. wydaje się, że tak - o ile rzeczywiście nie były one związane z błędami w procesie tworzenia samej strony.

EXTRA: pamiętaj, jeśli nie przeniosłeś w umowie majątkowych praw autorskich do strony (oprogramowania, grafiki, etc.) oraz nie zezwoliłeś zamawiającej na realizację prawa zależnego (czyli tworzenia i rozpowszechniania modyfikacji strony jako całości lub poszczególnych jej elementów) zamawiająca nie może wykorzystywać ani nic robić ze stroną poza umieszczeniem jej w internecie. Każde takie działanie mogłoby stanowić naruszenie Twoich praw autorskich.
 
Art. 641. § 1. Niebezpieczeństwo przypadkowej utraty lub uszkodzenia materiału na wykonanie dzieła obciąża tego, kto materiału dostarczył.

- czy to sie tyczy rowniez tego, ze klientka dostarczyla serwer, ktory ma wirus?
poza tym, ona utrzymuje ze to moja wina i nie daje sobie tego wytlumaczyc (bo wczesniejsza strona 'dzialala genialnie').


Art. 637. § 1. Jeżeli dzieło ma wady, zamawiający może żądać ich usunięcia, wyznaczając w tym celu przyjmującemu zamówienie odpowiedni termin z zagrożeniem, że po bezskutecznym upływie wyznaczonego terminu nie przyjmie naprawy. Przyjmujący może odmówić naprawy, gdyby wymagała nadmiernych kosztów.
§ 2. Gdy wady usunąć się nie dadzą albo gdy z okoliczności wynika, że przyjmujący zamówienie nie zdoła ich usunąć w czasie odpowiednim, zamawiający może od umowy odstąpić, jeżeli wady są istotne; jeżeli wady nie są istotne, zamawiający może żądać obniżenia wynagrodzenia w odpowiednim stosunku. To samo dotyczy wypadku, gdy przyjmujący zamówienie nie usunął wad w terminie wyznaczonym przez zamawiającego.

-o jaki 'odpowiedni termin' chodzi ? klientka zadala zmian w przeciagu godzin. Czasem dostawalem maile jeden po drugim w okresie krotszym niz 3h, nawet nie upewniala sie, ze mail odebralem. Klientka sadzila, ze bede do dyspozycji i caly dzien odbieral jej maile (dzwonila o 9 rano, i do 20 wieczor dostawalem od niej maile/smsy). Dostawalem rowniez miale w swieto - wigilie, na ktore w swojej tresci dalo sie znac, ze czeka na odpowiedz. Po czym nawet dostalem kolejnego maila, w ktorym opisuje, ze nie chce wspolpracowac..
 
zzz3 napisał:
Art. 641. § 1. Niebezpieczeństwo przypadkowej utraty lub uszkodzenia materiału na wykonanie dzieła obciąża tego, kto materiału dostarczył.

- czy to sie tyczy rowniez tego, ze klientka dostarczyla serwer, ktory ma wirus?
poza tym, ona utrzymuje ze to moja wina i nie daje sobie tego wytlumaczyc (bo wczesniejsza strona 'dzialala genialnie').
hm, może się tyczyć, bo powstaje pytanie, dlaczego nie zauważyłeś obecności tego wirusa testując stronę w środowisku docelowym? Czyli nie jest jasne, czy przekazany komputer faktycznie posiadał zainfekowany system w momencie przekazania przez zamawiającego, czy infekcja powstała w okresie późniejszym, w czasie dokonywania instalacji strony lub wykonywania poprawek przez Ciebie, lub w trakcie normalnej eksploatacji serwera. O ile oczywiście system jest rzeczywiście zainfekowany.
-o jaki 'odpowiedni termin' chodzi ?
prawo nie normuje takich kwestii, jak czas reakcji i czas wykonania naprawy, można znaleźć jedynie orzeczenia sądów. I po to właśnie spisywane są umowy, by doprecyzowywać takie kwestie, bo przecież zawsze będzie to zależało od konkretnej sytuacji - jak meritum tematu czy wynagrodzenia za dzieło... Nie można więc teraz powiedzieć czy reakcja powinna wynosić dwie godziny czy dzień roboczy, jak również w jakim czasie powinna być dokonana naprawa.
 
Istotnie serwer przed moimi ingerencjami działał bez wiusow, jak również w momencie odbierania przez klientke strony. Minął miesiąc i dopiero zostało zgłoszone, ze pojawił się wirus. -Musi on być na serwerrze należącym do klientki, bo strona puszczona na mój jest od niego wolna (sprawdzalem tym samym antywirusem, z którego ona przeslala mi screenshota). ponadto kiedy wysylalem stronę jeszcze raz na jej serwer(zdrową) to wirus na niej pojawiał się po uplywie jakiegoś czasu, raz po 20min, raz następnego dnia (wtedyzostal zauazony). No nic, zobaczymy co teraz odpowie na mój dowód. Wg jej rozumowania skończyła ze mną współpracę, bo przecież sama żądała żebym jej odpowiedział w przeciągu godziny (czasem nawet kszybciej:> ). xd.

jeszcze raz zapytam: Czy klientka może się chcieć wycofać ze wzystkiego, jesli bledy na stronie nie sa z mojej winy? Czyli: czy mogłaby się wycofać z powodu takiego, ze po prostu się z nią poklocilem i już nie chce ze mną współpracować a nawet nie wysluchuje moich tłumaczeń?
 
zzz3 napisał:
Czy klientka może się chcieć wycofać ze wzystkiego, jesli bledy na stronie nie sa z mojej winy? Czyli: czy mogłaby się wycofać z powodu takiego, ze po prostu się z nią poklocilem i już nie chce ze mną współpracować a nawet nie wysluchuje moich tłumaczeń?
moim zdaniem nie, bo dzieło odebrała, a wszelkie następujące po tym wydarzenia miały charakter reklamacji, które to usunąłeś. Dla mnie nie ma podstaw do takiego działania.

Może ktoś inny ma dostęp do jej serwera i to on, świadomie, bądź nie, aktywuje tego wirusa? To mogłoby tłumaczyć różny okres jego uaktywniania się.
 
Ona ma dostep do serwera, zarowno ftp jak i do phpmyadmin jak i wszystkie inne hasla (od niej je otrzymalem). Mysle ze moze miec ktos inny dostep i juz jej o tym pisalem - kiedys cos mi wspominala ze jej brat pomaga czasem w czyms zwiazanym ze strona, jak rowniez poradzala sie innej osoby robiacej strony www. Ale czy dawala im dostep, zeby specjalnie mogly w nia ingerowac i wgrywac wirusy - nie wiem. Nie mam umiejetnosci i podstaw wiedzy zeby to moc sprawdzic, czy osoba trzecia logowala sie na serwer.
Z mojej strony nie widze takiej mozliwosci.

Moglo tez byc po prostu wlamanie (tez jej o tym pisalem) - to mi napisala, ze strona "nie ma kodowania ", "strona jest bez kodów i ma wirusy, bo jest bląd". Profesjonalistka :)

Czy powienienem ubiegac sie o zwrot kosztow, tzn wynagrodzenie za spedzone godziny w celu wykrycia i naprawy bledu, za ktory nie jestem odpowiedzialny?
 
Z taką idiotką to ja bałbym się współpracować a pomocy raczej szukałbym na forum dla psychicznych ;)

Wirus o którym piszesz prawdopodobnie przechodzi przez program FTP, a sądząc po poziomie klientki to na bank jest jej wina. Znam podobny przypadek, gdy klientka zasiała mnóstwo wirusów na hostingu, została wyrzucona, a następnie szantażowała adminów. Najgorsze, że w takich przypadkach reszta debili z jej otoczenia pewnie jej przyklaskuje i ona sama jest święcie przekonana, że ma rację.

Mówię ci, idź po pomoc na forum dla psychicznych :) Zapytaj jak wytłumaczyć idiocie, że jest idiotą, albo coś ;)
 
Powrót
Góra