Rękojmia na samochód używany

  • Autor wątku Autor wątku zenek10
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Z

zenek10

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2015
Odpowiedzi
3
Witam,
Jako osoba fizyczna dokonałem w dniu 25.02.2015r zakupu samochodu używanego w salonie Volvo z silnikiem diesla. Samochód został pozostawiony w rozliczeniu przez poprzedniego właściciela i wystawiony na sprzedaż przez Volvo. Zakup potwierdzony został umową z informacją, że obowiązuje roczna rękojmia.

Po zakupie kilka razy przyjeżdżałem do ASO Volvo z drobnymi usterkami i zawsze naprawiane były nieodpłatnie, w ramach rękojmi.

W okresie wakacyjnym dużo podrożowałem samochodem i zauważyłem znaczne zużywanie oleju silnikowego. Wcześniej (tzn od momentu zakupu do wakacji) podróżowałem mniej i zuzycie nie było aż tak widoczne (aczkolwiek dolewałem trochę, wiedząc, że w dieslach "tak bywa"). 2 tygodnie temu umówiłem się do ASO Volvo sygnalizując problem, ponieważ zużycie było już bardzo duże (około 1 litr oleju na 1 tys km przebiegu). Poprosiłem o sprawdzenie oraz usunięcie usterki, w ramach obowiązującej rękojmi. W Volvo powiedziano mi, że usunięcie tej usterki będzie odpłatne, ponieważ jest to wada eksploatacyjna i nie można stwierdzić kiedy doszło do jej powstania.
Proszę o informację, czy mogę się domagać bezpłatnej naprawy tej usterki i jak się to ma do obowiązującej rękojmi.
 
Szkoda że zgodziłeś się na tą roczną rękojmię, bo generalnie powinna obowiązywać dwa lata. Oczywiście że możesz, a nawet powinieneś domagać się naprawy w ramach rękojmi. To sprzedawca będzie musiał Tobie udowodnić że to Ty zepsułeś samochód, bo przez rok istnieje domniemanie że wada istniała już w momencie zakupu (tylko ujawniła się trochę później)
Ochrona konsumenta w pierwszym roku po zakupie, nie różni się bardzo od ochrony gwarancyjnej przy nowym samochodzie. Możesz więc dopytać w ASO, czy jeśli ktoś kupi nowy samochód i po 8 miesiącach będzie brał litr oleju/1000km, to też będzie to wada eksploatacyjna?
 
JIMI52 napisał:
Szkoda że zgodziłeś się na tą roczną rękojmię, bo generalnie powinna obowiązywać dwa lata
Ograniczenie rękojmi do roku czasu nie wymaga w tym przypadku żadnej zgody nabywcy.

JIMI52 napisał:
czy jeśli ktoś kupi nowy samochód i po 8 miesiącach będzie brał litr oleju/1000km, to też będzie to wada eksploatacyjna?
No może być norma fabryczna.
 
loco1 napisał:
Ograniczenie rękojmi do roku czasu nie wymaga w tym przypadku żadnej zgody nabywcy
To prawda, ale pisząc o braku zgody miałem na myśli możliwość rezygnacji z zakupu.
Polecam to zresztą wszystkim, którzy spotkają się z takim ograniczeniem czasu trwania rękojmi. Kupowanie samochodu u kogoś, kto jak mniemam w ukryty sposób ogranicza prawa konsumenta, budzi podejrzenia o nieuczciwość.
Oczywiście tak, jeśli producent dopuszcza takie zużycie przy fabrycznie nowych samochodach (typowy dupochron), to reklamacja nie będzie skuteczna. Ale mam podejrzenie , że w opisywanym przypadku na takim zużyciu się nie skończy.
 
Norma producenta to 0,3 l/1000 km. Wszystko powyżej to już odstępstwo.
U mnie jest ok 1 l/1000 km czyli 3x więcej, zatem reklamacja ma uzasadnienie.
Dziękuję za odpowiedź.
 
Wynika to ze zlużycia. Auto uzywane jest tansze od nowego. Dlatego ,że stopień zużycia jest proporcjonalny do wieku oraz zużycia elementów mechanicznych auta i dlatego auto uzywane nie kosztuje co nowe. Zauzmy kupiłeś(aś) auto 10-15 letnie wraz zawarciem umowy czy też podpisaniem faktury zgodziłeś (aś) się na to inaczej zakup byłby auta nowego. Jednak decydując się na zakup auta używanego godzisz się na wszelkie bolaczki które auto posiada lub może posiadać. Branie oleju czy defekt pompy wtryskowej nie jest podstawa do rekojmi.i innych defektów które powstają czy mogą wystapić w trakcie eksploatacji. To jest norma w uzuwanych autach. Masz prawo do reękojmi możesz się sądzić ale nie wygrasz z sadem . Poniesiesz koszty prawnik biegly plus wszystkie koszta drógiej strony. „Przy kupnie rzeczy używanych kupujący jest zazwyczaj przygotowany na to, że normalne zużycie rzeczy zawsze zmniejsza jej wartość, a przeważnie i użyteczność w stopniu zależnym od rodzaju rzeczy i celu, któremu ona służy. Dotyczy to zwłaszcza rzeczy, których używanie polega na eksploatacji mechanicznej, w takich wypadkach bowiem techniczne zużycie materiałów lub poszczególnych zespołów powoduje wcześniejsze awarie, nie zawsze możliwe do przewidzenia, a będące normalnym następstwem prawidłowego używania. Takie wady objęte są świadomością kupującego, znajdują ekwiwalent w niższej (od rzeczy nie używanej) cenie kupna i mieszczą się w granicach podjętego przez kupującego ryzyka. Najbardziej bowiem prawidłowa eksploatacja rzeczy zawsze powoduje zmniejszenie jej wartości użyteczności, zwiększając w realny sposób niebezpieczeństwo awarii będącej normalnym następstwem takiej eksploatacji.” (III CZP 11/77) - Orzeczenie Sądu Najwyższego wydane 21 marca 1977.


Jeżeli to jest za mało proszę idź do sądu.
Zgodzę sie jeżeli auto było robione pod sprzedaż cofniety licznik oporniki zamiast poduszek, rocznik zawyżony,kolo dwumasowe zespawane, czy inne nie do pomyślenia żeczy. Ale przy 10-15 letnim aucie nie ma szans gdyż wszystko się może zdażyć. I niestety ale stracicie pieniażki. Dużo ludzzi cchce naciągacć komiisy i osoby prywatne.. Nie dajcie się ludzie nic wam nie grozi. A oszuści się naciągną na większe koszta. Przerabialem to ostatnio. Nie dajcie sie zastraszyć. Pozdrawiam.
 
Jeżeli auto sprzedawała osoba prywatna, zgadzam się ze wszystkim co napisałeś.
Jeśli sprzedawcą jest komis (z prawnego punktu widzenia jest profesjonalistą), a kupującym konsument ( z prawnego punktu widzenia osoba , która nie musi się znać na szczegółach technicznych budowy samochodu) - sprawy wyglądają inaczej. Bo taka osoba kupując samochód choćby nawet 10 czy 15-letni, ma prawo spodziewać się, że jednak przez okres rękojmi(1 rok) jakoś przejeździ, a nie rozkraczy się po tygodniu.Dlatego nie ma możliwości, żeby prowadzić komis i nie być obciążonym żadnym ryzykiem. A ryzyko można zmniejszyć sprawdzając dokładnie samochody przed zakupem. Nie trzeba również kupować a potem sprzedawać starych rozlatujących się trupów. Ostatecznie jak ktoś chce mieć koniecznie robotę bez ryzyka i stresu, można się zająć sprzedawaniem pietruszki.
 
Powrót
Góra