rekojmia za auto

  • Autor wątku Autor wątku korczas
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

korczas

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2014
Odpowiedzi
9
Dzień dobry.
Chciałbym dowiedzieć się czy w opisanej niżej sytuacji mogę starać się o rękojmie.
Pod koniec listopada zakupiłem samochód od osoby prywatnej za 15 500 zł. Właściciel pojazdu przebywał w tym czasie w Anglii, więc auto pokazał mi jego znajomy, a ostatecznie pieniądze przelałem na konto siostry właściciela. Przed zakupem byłem na stacji diagnostycznej, gdzie sprawdzono stan zawieszenia i poinformowano mnie o niewielkim zacieku oleju, ale kolega stwierdził, że to normalne "pocenie się". Podczas zakupu zostałem poinformowany o tym, że jest wyciek z pompy wspomagania.
Na początku grudnia zawiozłem auto do mechanika z powodu problemów z odpaleniem samochodu oraz zauważyłem, że z silnika cieknie olej (około 1l na 1000 km). Mechanik przejrzał auto i okazało się, że jest znacznie więcej rzeczy do naprawy/ regeneracji na łączną kwotę ok 4000 zł. Udało mi się skontaktować z poprzednim właścicielem tylko przez facebook. Twierdził on, że wyciek nie jest z rozrządu, jak twierdzi mechanik, tylko jest pęknięta miska olejowa (co wskazuje na wadę o której wiedział i ją zataił.), a poza tym "widziały gały co brały", a auto jeździło, gdy je sprzedawali. Ponadto podczas kupna auta byłem zapewniany, że rozrząd był dopiero co robiony, a w późniejszej rozmowie dowiedziałem się, że przez ostatnie 2 miesiące zrobił 35 tys km i praktycznie należy znowu wymienić rozrząd (ok 1000zł).
Po całej sytuacji chciałem odstąpić od umowy, poinformowałem o tym siostrę właściciela której przelałem pieniądze, ponieważ kontakt z właścicielem był utrudniony ("nie ma telefonu", "jest w Anglii", "tylko przez facebooka"). Niestety kilka dni później miałem wypadek tym samochodem - na oblodzonej drodze wypadłem z zakrętu do rowu.
Właściciel w tym momencie odcina się od wszystkiego twierdząc, że auto było sprawne, bo przecież jeździło, rękojmi pieniężnej mi nie da, a o odstąpieniu od umowy nie ma mowy, bo "rozbiłeś auto".
Czy w takiej sytuacji mogę "coś" z tym zrobić?
Z góry dziękuję za wszelką pomoc.
 
To wiedziałeś o "zacieku oleju", mimo tego napisałeś, że to wada ukryta ?
Miej pretensje do kolegi, który stwierdził, ze to normalne.
Rozrząd, to rzeczy które się naturalnie zużywają i nie należą "do wady".

Moim zdaniem, tak jak stwierdził właściciel "widziały gały co brały", trudno zarzucić sprzedawcy zatajanie czegokolwiek, skoro go przy transakcji nie było.
 
"pocenie się" jest normalnym zjawiskiem, ale gubienie 1l oleju na 1000km już nie. Nie byłem wstanie tego stwierdzić przed zakupem.

Przy zakupie było powiedziane, że rozrząd był niecałe pół roku temu wymieniony (sugerowana wymiana co około 50 tys km) więc zakładałem, że mam spokój na ~2lata, a okazuje się, że muszę to zrobić już. Umyślne wprowadzenie w błąd.

poza tym w aucie jest jeszcze turbina do regeneracji (ponad 1000 zł), przekładnia kierownicza (też około 1000 z robocizną) wyciek płynu chłodniczego, wyciek oleju spod rozrządu, spawanie miski olejowej i jeszcze kilka "drobnych" rzeczy.

Ponadto poprzedni właściciel woził dużą butelkę (4L) oleju silnikowego, więc wiedział, że ginie mu tyle oleju, a auto sprzedał jakieś 4-5 miesięcy po zakupie co też "brzydko wygląda".
 
to ze byl pol roku temu wymienion rozrzad nie znaczy ze nie został zuzyty: pytamy przy jakim przebiegu byl wymieniony i wtedy wiemy na ile nam jeszcze starczy, poza tym to normalna eksploatacja samochodu nie wada ukryta.

to skoro wiedziales ze wozil butelke oleju to wiedziales ze ten olej musi uciekac...
 
zostawmy rozrząd w spokoju, bo to jest najmniejszy problem i nie wliczałem tego w te 4000 zł które muszę wydać.

to skoro wiedziales ze wozil butelke oleju to wiedziales ze ten olej musi uciekac...
nie wiem co ma jedno z drugim wspólnego. To tak jakby zakładać, że ma przebitą oponę, bo wozi koło zapasowe... Sam wożę olej w bagażniku, bo zawsze zostaje po wymianie, a w domu nie mam miejsca tego trzymać.
 
sprawa jest przegrana, bo nie dość, że sporne jest tutaj, czy w ogóle miałbyś szanse na odzyskanie tej kasy (widziały gały co brały), to jeszcze skoro skasowałeś samochód to w sądzie nawet biegły nie będzie w stanie ocenić, czy wada była przed zakupem, czy spowodowana Twoim wypadkiem
 
Przyłączę się do podsumowania Ala.Kami.

Skoro odstąpiłeś od umowy, to nawet jak udowodnisz że coś tam było uszkodzone, i tak nie będziesz w stanie oddać pojazdu. W zasadzie to należałoby zapytać dlaczego korzystałeś bez pozwolenia z cudzej rzeczy ruchomej. W ekstremalnych przypadkach przyjdzie Ci jeszcze dopłacić.
 
kub86 napisał:
Przyłączę się do podsumowania Ala.Kami.

Skoro odstąpiłeś od umowy, to nawet jak udowodnisz że coś tam było uszkodzone, i tak nie będziesz w stanie oddać pojazdu. W zasadzie to należałoby zapytać dlaczego korzystałeś bez pozwolenia z cudzej rzeczy ruchomej. W ekstremalnych przypadkach przyjdzie Ci jeszcze dopłacić.

"Po całej sytuacji chciałem odstąpić od umowy (...)"

sądzie nawet biegły nie będzie w stanie ocenić, czy wada była przed zakupem, czy spowodowana Twoim wypadkiem

będzie w stanie, ponieważ wypadek nie mógł wpłynąć np. na luz osiowy w turbienie
 
poczytaj tu podobne watki, najczesciej koncza sie przegrana i dodatkowymi kosztami. u ciebie jest jeszcze fakt skasowania auta..takze...nie widze szans na wygraną.
 
Przepis prawny:
Art. 61 [Chwila złożenia] § 1. Oświadczenie woli, które ma być złożone innej osobie, jest złożone z chwilą, gdy doszło do niej w taki sposób, że mogła zapoznać się z jego treścią. Odwołanie takiego oświadczenia jest skuteczne, jeżeli doszło jednocześnie z tym oświadczeniem lub wcześniej.


korczas napisał:
"Po całej sytuacji chciałem odstąpić od umowy (...)"

Ciąg dalszy też ma znaczenie...

korczas napisał:
o całej sytuacji chciałem odstąpić od umowy, poinformowałem o tym siostrę właściciela (...) Właściciel w tym momencie(...)a o odstąpieniu od umowy nie ma mowy, bo "rozbiłeś auto".

Chciałeś i jak widać Ci się udało - właściciel się o tym dowiedział zanim go poinformowałeś, że jednak nie chcesz. Albo Ci się nie udało bo nie było podstaw do odstąpienia. Jedno z dwojga.
 
Co jest w umowie na temat stanu technicznego pojazdu, jaki ma przebieg i rocznik?
 
Chłopie, poczytaj moje posty. Już samo to że kupiłeś od prywatnej osoby a nie od komisu cie dyskwalifikuję. Praktycznie bo teoretycznie oczywiście wszystko brzmi pięknie. Ja kupiłem auto w którym silnik dosłownie rozleciał mi się po 300km od kupna. Udowodniłem w sądzie, że poprzedni właściciel (przejechał ponad 30tys km) który prowadził firmę budowlaną zalewał auto ropą z beczki. Zajechał silnik i podstępnie zataił przed kupnem, sprzedał mi auto ledwo jeżdżące. Sprawę w sądzie przegrałem, bo właściciel był prywatną osobą, a nie firma trudniącą się samochodami i nie musiał wiedzieć że auto trzeba tankowac na stacjach benzynowych. Poza tym sędzia nie wiedziała w ogóle co to jest silnik i skrzynia biegów. Babka zmęczona robota myślała bardziej o tym co zje dzisiaj na obiad, a jakieś sprawy podrzędnych obywateli ją nie specjalnie obchodziły. Z reszta czego się spodziewać jak w większości sądów w Polsce sądzą ludzie starego systemu, skazujący np robotników w Gdańsku za Solidarność, a dziś sędziują sobie w "Wolnej Polsce".
 
cedwah napisał:
Co jest w umowie na temat stanu technicznego pojazdu, jaki ma przebieg i rocznik?

Kupujący zna stan techniczny, a sprzedający nic nie zataił (nie mam teraz umowy przed soba ale mniej więcej coś takiego)
rok 2004, przebieg 230tys
 
Sprawdzałeś pojazd przed zakupem i wiedziałeś o wycieku (pozdrów kolegę). Sprzedający nie zapewniał o braku wad, a zużycie u 10-latka nie jest niczym nadzwyczajnym. Ja nie widzę podstaw do reklamacji.
 
marian.o. napisał:
To jakiś kolekcjonerski egzemplarz, czy kupiłeś od dziadka co tylko na zakupy jeździł :> ?

już się tak nie mądrz. Taki przebieg jest w papierach, a prawdziwego i tak nigdy się nie dowiesz.
 
Powrót
Góra