A
ablablabla
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2010
- Odpowiedzi
- 4
witam
mam bardzo powazna i pilna sprawe
a na szali moze byc koniecznosc wyczarowania nawet paru tysiakow:/
a wiec :
przez ok. rok otrzymywalem rente rodzinna po ojcu
przez pierwsze miesiace bylem czynnym studentem studiow wieczorowych, nastepnie powtarzalem semestr = semestr byl oplacony, mialem status studenta, jedynie nie chodzilem na zadne zajecia, bo bylem na tzw. urlopie dziekanskim (i tu jeszcze wszystko ok, to tez mnie uprawnialo do renty)
legitymacje rencisty mialem podbita do 30 kwietnia tego roku
zus dysponowal tez zaswiadczeniem, ze do 14.02 jestem na urlopie dziekanskim, wpisany na liste studentow
I TERAZ - rzeczywiscie, wg przepisow, powinienem zostac skreslony z listy studentow przez pania z dziakanatu z dniem 15 lutego
(studia byly platne, pierwszy semestr mialem oplacony w calosci = dawalo mi to status studenta do 14.02 ... nastepnie, powinienem wniesc oplate za caly drugi semestr, albo chociaz pierwsza rate - termin na to byl do 15.02)
ja sobie dalem spokoj z tymi studiami i ani nie chodzilem na zajecia ani nic nie wplacilem na poczet drugiego semestru
wychodzi na to, ze pani z dziakanatu przeoczyla zarowno fakt, ze nie wnioslem oplat (narazie jeszcze do tego sie nie odniosla), jak i fakt, ze nie chodze juz wogole na zajecia (tu mowi, ze ona po prostu nie wiedziala bo nie ma jak sprawdzac czy student chodzi na zajecia po urlopie czy nie i stad nie skreslila mnie wczesniej)
fakt faktem, teoretycznie powinna byla mnie skreslic 15.02 i wyslac list z informacja o tym do mnie jak i chyba takze do zusu (albo ja powinienem byl ten list dostarczyc do zusu...jesli bym go dostal)
fakt faktem, przeoczyla mnie najprawdopodobniej
wiec zus dalej wyplacal rente
okres tego mojego stanu 'zawieszenia' obejmuje chyba 3 miesiace wyplat (luty, marzec, kwiecien)
no i teraz dostalem pisemko ze chamie dawaj zaswiadczenie o 'podjeciu nauki' po 14.02 bo jak nie to zadamy zwrotu nienaleznych swiadczen (moze to byc kwota liczona w tysiakach w najgorszym wypadku...)
skontaktowalem sie z dziekanatem...rozmowa najpierw z pania zajmujaca sie ogolnie sprawami wydzialu (nie konkretnie pania 'dedykowana' mojemu kierunkowi) wygladala tak, ze znalazla mnie w systemie...i powiedziala mi dzis, ze w bazie nie figuruje jako skreslony
za chwile wrocila jednak do dziekanatu pani 'dedykowana' z ktora studenci mojego kierunku zalatwiaja wszystkie sprawy, przejela rozmowa i mi mowi, ze zostalem skreslony wczoraj (12.05), natomiast do zusu ona wysyla pismo, ze przestalem uczeszczac na zajecia 15.02
jeszcze na poczatku rzucila sie, ze czemu nie odbieram mnostwa telefonow, ona do mnie wydzwaniala, natomiast na 99% zadnych telefonow z dziekanatu nie bylo ani na komorke ani na stacjonary (na ktorym mam rejestrowanie nieodebranych polaczen i rozpoznawanie numerow)...watek zakonczyla, ze pewnie zmienilem numer
i teraz tak
dziwne jest to pojecie 'podjecie/kontynuowanie nauki/uczeszczanie na zajecia'
bo zus pyta o ten fakt, ona wysyla info ze skonczylem chodzic na zajecia 15.02
NATOMIAST jej stwierdzenie, ze zostalem skreslony dopiero wczoraj oznacza, ze no przepraszam bardzo, z jej przeoczenia, ale do wczoraj mialem oficjalnie status studenta (?)
podjechalem do dziekanatu proszac o wydruk jakiegos zaswiadczenia, ze zostalem skreslony z listy studentow 12.05 (bo wczesniej powiedziala, ze wszystko wysle mi poczta) ... stwierdzila, ze nie, ze ona musi jeszcze zapytac kogos, bo to wszystko do zusu idzie itd, potwierdzila jeszcze, ze bedzie pisac w oswiadczeniu, ze na zajecia przestalem uczeszczac 15.02 i umowilismy sie na poniedzialek po osobisty odbior jakiegos wydruku (to jest zarowno ostatni dzien gdy moge do zusu dostarczyc jakies zaswiadczenie)
no i teraz tak - CO ZROBIC, NA CZYM SIE NAJPEWNIEJ SKONCZY, CO MI GROZI, JAK TO ROZEGRAC?
ja narazie planuje odebrac od niej oswiadczenie i wersje sa takie :
- dostane jedynie oswiadczenie, ze 15.02 przestalem uczeszczac na zajecia...kloce sie z nia wtedy ze poprosze takze do tego zaswiadczenie, ze ostatecznie z listy sutdentow zostalem skreslony 12.05
(jej kontrargument dotychczas jest taki, ze ona nie wiedziala, ze przestalem chodzic na zajecia i dlatego dopiero teraz mnie skreslila...co nie zmienia faktu, ze przez sam brak oplaty powinna mnie skreslic 14.02 i wyslac list, natomiast wszystkie te rzeczy przeoczyla)
tutaj bede sie klocil do upadlego, bo jesli dwa razy mi mowila dzis, ze skreslenie mialo miejsce dopiero 12.05 no to przepraszam bardzo, przysluguje mi oddzielne zaswiadczenie tego faktu
i wtedy jade z tym do zusu, nie ukrywam zaswiadczenie o przerwaniu nauki 15.02 bo i tak dojdzie poczta, ale rownoczesnie daje zaswiadczenie o skresleniu 12.05 co moim zdaniem jest rownoznaczne z tym, ze do tego czasu mialem status studenta = mimo, ze to przeoczenie/pomylka no to renta mi przyslugiwala w takim razie...jezeli beda mi chcieli uwzglednic tylko pierwsze zaswiadczenie to przepraszam, ale to jest podejscie tak jakby z racji samych nieobecnosci na zajeciach postanowiono mi odebrac rente:/
pojawia sie tez problem przeoczonej wplaty, bo brak wplaty 15.02 rowna sie z tym, ze powinienem zostac skreslony...nie zostalem...teoretycznie prawa studenta stracilem, ale nie zostalo to potwierdzone prawnie przez skreslenie (nie z mojej winy! to nie ja nie zauwazylem braku wplaty)...boje sie wlasnie, ze jak teraz pojawie sie po odbior wydrukow, to powie mi, ze wszystkie daty zostaly ustanowione na 15.02 z racji braku wplatu
ma teraz pani takie prawo zeby tak zrobic? przez telefon i osobiscie mi wprost powiedziala, ze jeszcze do wczoraj bylem w bazie studentow przez przeoczenie, skreslila mnie dopiero wczoraj (tak naprawde dzis gdy zadzwonilem, bo pierwsza rozmowczyni jeszcze nie widziala skreslenia lol), wiec jak nagle jej kaza 'zatuszowac' ta sprawe ustalajac takze skreslenie na 15.02 to bedzie to mega chamstwo i dzialanie wstecz:|
ja zdaje sobie sprawe, ze od 15.02 powinienem byc skreslony i nie miec prawa do renty
ALE skoro zostalo to przeoczone, nie o3malem listu z uczelni, zus dalej wyplacal swiadczenia, to czemu teraz ja mam ponosic konsekwencje niedopatrzen ze strony uczelni? po prostu jak sie taka okazja pojawila no to chce sie jakimkolwiek sposobem wybronic ze zwracania paru tysiakow, ktore nie wiem skad wyczaruje wogole...
w razie jak beda jakies problemy z otrzymaniem zaswiadczenie o skresleniu dnia 12.05 to kloce sie do upadlego, mowie ze dwa razy osobiscie i przez telefon pani mi to mowila prosto w ucho i oczy, ze to smieszne, ostatecznie wyjmuje dyktafon i mowie jej, ze skoro tak to jestem zmuszony uzyc jako dowodu w zusie nagrania naszej rozmowy przez telefon i osobiscie, dodajac, ze przez telefon jest potwierdzone jej nazwisko, bo poprosilem pania xxx po czym zglosila sie ona
(tak naprawde zadnego nagrania nie ma heh, no ale bede robil co tylko sie da)
- druga mozliwosc jest taka, ze da mi po prostu te dwa zaswiadczenia (albo drugie uda mi sie wywalczyc), czyli bede mial kwitek, ze 15.02 przestalem kontynuowac nauke, i drugi kwitek ze 12.05 zostalem skreslony z listy studentow = moim zdaniem dopiero wtedy stracilem status studenta
pytanie tylko co wtedy zrobi zus?
skoro mialem status studenta, to moim zdaniem bez wzgledu na nieobecnosci renta mi dalej przyslugiwala!
wszystko sprowadza sie do tego, ze uczelnia przeoczyla, ze nie wnioslem oplaty i powinni mnie skreslic...i nie skreslili! czyli chyba fakty sa po mojej stronie...
BLAGAM O POMOC, RADY, WSKAZOWKI, JAKIS PLAN DZIALANIA
NIE USMIECHA MI SIE KOMBINOWAC PARU TYSIECY ZEBY SPLACIC ZUS...
i od razu pytam - ile w takich wypadkach zus daje czasu na splacenie sie, czy mozna to jakos rozpisac na raty, zlozyc podanie o rozciagniecie terminu?
jakie sa konsekwencje nie placenia przez dluzszy czas?
tak jak z mandatami, ze moze praktycznie wisiec nade mna jakis czas i grozi mi tylko w koncu wizyta komornika, albo moge se w miedzyczasie sam splacac 'na raty' wedle uznania, czy tu juz powazniej do tego podchodza?
z gory serdecznie dziekuje za wszelkie informacje
mam bardzo powazna i pilna sprawe
a na szali moze byc koniecznosc wyczarowania nawet paru tysiakow:/
a wiec :
przez ok. rok otrzymywalem rente rodzinna po ojcu
przez pierwsze miesiace bylem czynnym studentem studiow wieczorowych, nastepnie powtarzalem semestr = semestr byl oplacony, mialem status studenta, jedynie nie chodzilem na zadne zajecia, bo bylem na tzw. urlopie dziekanskim (i tu jeszcze wszystko ok, to tez mnie uprawnialo do renty)
legitymacje rencisty mialem podbita do 30 kwietnia tego roku
zus dysponowal tez zaswiadczeniem, ze do 14.02 jestem na urlopie dziekanskim, wpisany na liste studentow
I TERAZ - rzeczywiscie, wg przepisow, powinienem zostac skreslony z listy studentow przez pania z dziakanatu z dniem 15 lutego
(studia byly platne, pierwszy semestr mialem oplacony w calosci = dawalo mi to status studenta do 14.02 ... nastepnie, powinienem wniesc oplate za caly drugi semestr, albo chociaz pierwsza rate - termin na to byl do 15.02)
ja sobie dalem spokoj z tymi studiami i ani nie chodzilem na zajecia ani nic nie wplacilem na poczet drugiego semestru
wychodzi na to, ze pani z dziakanatu przeoczyla zarowno fakt, ze nie wnioslem oplat (narazie jeszcze do tego sie nie odniosla), jak i fakt, ze nie chodze juz wogole na zajecia (tu mowi, ze ona po prostu nie wiedziala bo nie ma jak sprawdzac czy student chodzi na zajecia po urlopie czy nie i stad nie skreslila mnie wczesniej)
fakt faktem, teoretycznie powinna byla mnie skreslic 15.02 i wyslac list z informacja o tym do mnie jak i chyba takze do zusu (albo ja powinienem byl ten list dostarczyc do zusu...jesli bym go dostal)
fakt faktem, przeoczyla mnie najprawdopodobniej
wiec zus dalej wyplacal rente
okres tego mojego stanu 'zawieszenia' obejmuje chyba 3 miesiace wyplat (luty, marzec, kwiecien)
no i teraz dostalem pisemko ze chamie dawaj zaswiadczenie o 'podjeciu nauki' po 14.02 bo jak nie to zadamy zwrotu nienaleznych swiadczen (moze to byc kwota liczona w tysiakach w najgorszym wypadku...)
skontaktowalem sie z dziekanatem...rozmowa najpierw z pania zajmujaca sie ogolnie sprawami wydzialu (nie konkretnie pania 'dedykowana' mojemu kierunkowi) wygladala tak, ze znalazla mnie w systemie...i powiedziala mi dzis, ze w bazie nie figuruje jako skreslony
za chwile wrocila jednak do dziekanatu pani 'dedykowana' z ktora studenci mojego kierunku zalatwiaja wszystkie sprawy, przejela rozmowa i mi mowi, ze zostalem skreslony wczoraj (12.05), natomiast do zusu ona wysyla pismo, ze przestalem uczeszczac na zajecia 15.02
jeszcze na poczatku rzucila sie, ze czemu nie odbieram mnostwa telefonow, ona do mnie wydzwaniala, natomiast na 99% zadnych telefonow z dziekanatu nie bylo ani na komorke ani na stacjonary (na ktorym mam rejestrowanie nieodebranych polaczen i rozpoznawanie numerow)...watek zakonczyla, ze pewnie zmienilem numer
i teraz tak
dziwne jest to pojecie 'podjecie/kontynuowanie nauki/uczeszczanie na zajecia'
bo zus pyta o ten fakt, ona wysyla info ze skonczylem chodzic na zajecia 15.02
NATOMIAST jej stwierdzenie, ze zostalem skreslony dopiero wczoraj oznacza, ze no przepraszam bardzo, z jej przeoczenia, ale do wczoraj mialem oficjalnie status studenta (?)
podjechalem do dziekanatu proszac o wydruk jakiegos zaswiadczenia, ze zostalem skreslony z listy studentow 12.05 (bo wczesniej powiedziala, ze wszystko wysle mi poczta) ... stwierdzila, ze nie, ze ona musi jeszcze zapytac kogos, bo to wszystko do zusu idzie itd, potwierdzila jeszcze, ze bedzie pisac w oswiadczeniu, ze na zajecia przestalem uczeszczac 15.02 i umowilismy sie na poniedzialek po osobisty odbior jakiegos wydruku (to jest zarowno ostatni dzien gdy moge do zusu dostarczyc jakies zaswiadczenie)
no i teraz tak - CO ZROBIC, NA CZYM SIE NAJPEWNIEJ SKONCZY, CO MI GROZI, JAK TO ROZEGRAC?
ja narazie planuje odebrac od niej oswiadczenie i wersje sa takie :
- dostane jedynie oswiadczenie, ze 15.02 przestalem uczeszczac na zajecia...kloce sie z nia wtedy ze poprosze takze do tego zaswiadczenie, ze ostatecznie z listy sutdentow zostalem skreslony 12.05
(jej kontrargument dotychczas jest taki, ze ona nie wiedziala, ze przestalem chodzic na zajecia i dlatego dopiero teraz mnie skreslila...co nie zmienia faktu, ze przez sam brak oplaty powinna mnie skreslic 14.02 i wyslac list, natomiast wszystkie te rzeczy przeoczyla)
tutaj bede sie klocil do upadlego, bo jesli dwa razy mi mowila dzis, ze skreslenie mialo miejsce dopiero 12.05 no to przepraszam bardzo, przysluguje mi oddzielne zaswiadczenie tego faktu
i wtedy jade z tym do zusu, nie ukrywam zaswiadczenie o przerwaniu nauki 15.02 bo i tak dojdzie poczta, ale rownoczesnie daje zaswiadczenie o skresleniu 12.05 co moim zdaniem jest rownoznaczne z tym, ze do tego czasu mialem status studenta = mimo, ze to przeoczenie/pomylka no to renta mi przyslugiwala w takim razie...jezeli beda mi chcieli uwzglednic tylko pierwsze zaswiadczenie to przepraszam, ale to jest podejscie tak jakby z racji samych nieobecnosci na zajeciach postanowiono mi odebrac rente:/
pojawia sie tez problem przeoczonej wplaty, bo brak wplaty 15.02 rowna sie z tym, ze powinienem zostac skreslony...nie zostalem...teoretycznie prawa studenta stracilem, ale nie zostalo to potwierdzone prawnie przez skreslenie (nie z mojej winy! to nie ja nie zauwazylem braku wplaty)...boje sie wlasnie, ze jak teraz pojawie sie po odbior wydrukow, to powie mi, ze wszystkie daty zostaly ustanowione na 15.02 z racji braku wplatu
ma teraz pani takie prawo zeby tak zrobic? przez telefon i osobiscie mi wprost powiedziala, ze jeszcze do wczoraj bylem w bazie studentow przez przeoczenie, skreslila mnie dopiero wczoraj (tak naprawde dzis gdy zadzwonilem, bo pierwsza rozmowczyni jeszcze nie widziala skreslenia lol), wiec jak nagle jej kaza 'zatuszowac' ta sprawe ustalajac takze skreslenie na 15.02 to bedzie to mega chamstwo i dzialanie wstecz:|
ja zdaje sobie sprawe, ze od 15.02 powinienem byc skreslony i nie miec prawa do renty
ALE skoro zostalo to przeoczone, nie o3malem listu z uczelni, zus dalej wyplacal swiadczenia, to czemu teraz ja mam ponosic konsekwencje niedopatrzen ze strony uczelni? po prostu jak sie taka okazja pojawila no to chce sie jakimkolwiek sposobem wybronic ze zwracania paru tysiakow, ktore nie wiem skad wyczaruje wogole...
w razie jak beda jakies problemy z otrzymaniem zaswiadczenie o skresleniu dnia 12.05 to kloce sie do upadlego, mowie ze dwa razy osobiscie i przez telefon pani mi to mowila prosto w ucho i oczy, ze to smieszne, ostatecznie wyjmuje dyktafon i mowie jej, ze skoro tak to jestem zmuszony uzyc jako dowodu w zusie nagrania naszej rozmowy przez telefon i osobiscie, dodajac, ze przez telefon jest potwierdzone jej nazwisko, bo poprosilem pania xxx po czym zglosila sie ona
(tak naprawde zadnego nagrania nie ma heh, no ale bede robil co tylko sie da)
- druga mozliwosc jest taka, ze da mi po prostu te dwa zaswiadczenia (albo drugie uda mi sie wywalczyc), czyli bede mial kwitek, ze 15.02 przestalem kontynuowac nauke, i drugi kwitek ze 12.05 zostalem skreslony z listy studentow = moim zdaniem dopiero wtedy stracilem status studenta
pytanie tylko co wtedy zrobi zus?
skoro mialem status studenta, to moim zdaniem bez wzgledu na nieobecnosci renta mi dalej przyslugiwala!
wszystko sprowadza sie do tego, ze uczelnia przeoczyla, ze nie wnioslem oplaty i powinni mnie skreslic...i nie skreslili! czyli chyba fakty sa po mojej stronie...
BLAGAM O POMOC, RADY, WSKAZOWKI, JAKIS PLAN DZIALANIA
NIE USMIECHA MI SIE KOMBINOWAC PARU TYSIECY ZEBY SPLACIC ZUS...
i od razu pytam - ile w takich wypadkach zus daje czasu na splacenie sie, czy mozna to jakos rozpisac na raty, zlozyc podanie o rozciagniecie terminu?
jakie sa konsekwencje nie placenia przez dluzszy czas?
tak jak z mandatami, ze moze praktycznie wisiec nade mna jakis czas i grozi mi tylko w koncu wizyta komornika, albo moge se w miedzyczasie sam splacac 'na raty' wedle uznania, czy tu juz powazniej do tego podchodza?
z gory serdecznie dziekuje za wszelkie informacje