P
piterek@85
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2013
- Odpowiedzi
- 2
Witajcie! Mam następujący problem: otóż 7 lat temu byłem na stypendium w Hiszpanii i posiadałem w tym czasie konto w banku hiszpańskim. Gdy wracałem do Polski w 2008 roku poszedłem do banku, żeby zamknąć konto, ale pracownik przekonał mnie, żebym tego nie robił, ponieważ nie będzie ono generować dla mnie żadnych kosztów, a być może wrócę jeszcze do Hiszpanii i mi się ono przyda. Tak więc wyjechałem z Hiszpanii i zapomniałem o całej sprawie. Kilka dni temu skontaktował się ze mną właściciel mieszkania, które wynajmowałem, informując mnie że przychodzą listy z banku na moje nazwisko i że otworzył jeden z tych listów, i że bank żąda ode mnie około 170 euro opłat za prowadzenie konta. Oczywiście dopiero wtedy przypomniałem sobie o całej rozmowie z pracownikiem banku, bo dotychczas byłem święcie przekonany, że konto zostało zamknięte i nic mnie już z tym krajem nie łączy. Właściciel mieszkania przesłał mi zdjęcie pisma, datowanego na koniec października 2013 roku, i wynika z niego, że bank podał mnie już do sądu. Zadzwoniłem do tego banku i poproszono mnie o napisanie maila, co już zrobiłem, opisując całą sprawę i prosząc o natychmiastowe zamknięcie konta i anulowanie wszelkich roszczeń. Nie wiem, co mam robić ... Czy ten bank miał prawo naliczać mi te opłaty przez te wszystkie lata (być może dopiero od ukończenia 26 roku życia, to moje przypuszczenie)? Co mogą mi teraz zrobić? Czy mogą nasłać na mnie komornika w Polsce? Czy fakt, że nie byłem o niczym informowany, bo od 7 lat nie mieszkam pod adresem, na który coś wysyłali ma jakieś znaczenie? Poinformowałem ich, że wyjeżdżam na stałe z Hiszpanii ... Proszę, pomóżcie!!!