P
pablopavo
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2017
- Odpowiedzi
- 13
Witam
Sprawa jest troszkę zagmatwana, ale postaram się ją jak najjaśniej przedstawić. Jakiś czas temu na adres zameldowania mojej żony listonosz zostawia awizo. Żona nie mieszka już tam od 7 lat. Awizo jest na jej panieńskie nazwisko. Teściowa próbowała odebrać pismo, ale pani na poczcie nie chciała jej go dać gdyż mówiła, że musi to zrobić żona i musi być jej podpis na potwierdzeniu. Nie chciała zdradzić żadnych szczegółów czego to pismo dotyczy. Udało się wyciągnąć jedynie od pani sygnaturę pisma. Sygnatura pisma to I NC 307/17 ( oryginalna wielkość liter na sygnaturze nie jest mi znana jeśli ma to znaczenie). Pani na poczcie powiedziała, że patrząc po sygnaturze sprawa może dotyczyć czegoś związanego ze zmianą nazwiska czy coś w tym stylu. ślub braliśmy 3 lata temu. Po wpisaniu sygnatury pisma w google wyskoczyła strona sądu rejonowego w Pruszkowie i Wokanda sądu rejonowego w Pruszkowie przy tej sygnaturze jest data 24 stycznia 2017 i I Wydział Cywilny. Pierwsze awizo było około końca czerwca br. Być może jest to zbieżność losowa ( nie wiem czy sygnatury pism mogą się powtarzać w różnych sądach). Żona pochodzi z woj. lubelskiego mieszkamy obecnie w zachodniopomorskim. Kiedyś moja żona jak jeszcze nie był moją żoną miała epizod pracy w firmie Linea Directa Comunications w warszawie. Jest to firma zajmująca się telefonicznym wciskaniem różnego rodzaju badziewia. (telemarketing). Pracowała tam w maju 2010 roku. Podpisała umowę zlecenie na okres od 12.05.2010 do 31.07.2010. Po kilku dniach pracy z powody niewywiązywania się obowiązków poproszono ją na rozmowę i podziękowano jej za współpracę. Po bliżej nieokreślonym czasie ( nie pamiętamy dokładnie czy to było jeszcze 2010 roku czy to już był rok 2011) na adres zameldowania żony przyszło pisma że żądają zwrotu kosztów szkolenia czy coś w tym stylu. Pismo odebrała teściowa bo żona już tam nie mieszkała i wysłała je do nas, ale przesyłka zagubiła się na poczcie i do nas nie dotarła. Sprawa została puszczona w niepamięć. Żona nie pamięta czy prócz umowy zlecenia podpisywała coś jeszcze jakąś lojalkę lub coś podobnego. W umowie zleceniu nie ma nić o żadnej karze pieniężnej za rzucenie pracy tym bardziej,że to ją zwolnili a nie ona sama się zwolniła. Po 7 latach sprawa chyba powróciła (piszę chyba bo nie jesteśmy pewni czego dotyczy pismo) Odebrać go nie mamy jak bo dzieli nas odległość 700 km. Czy takie roszczenia się nie przedawniają. Czy powinniśmy jakoś postarać się odebrać to pismo czy zwlekać jego odbiorem. Było już chyba 3 albo 4 awiza. Jak powinniśmy postąpić. Żona się bardzo martwi ja zresztą również. Jeśli przyjdzie nam płacić po tylu latach jakąś karę razem z odsetkami to będzie masakra. Czy ta firma może nie działać zgodnie z prawem jeśli chodzi o wyegzekwowanie pieniędzy. Może ktoś kiedyś słyszał o takim przypadku (Linea Directa Comunication). Bardzo proszę o sensowną pomoc.
Sprawa jest troszkę zagmatwana, ale postaram się ją jak najjaśniej przedstawić. Jakiś czas temu na adres zameldowania mojej żony listonosz zostawia awizo. Żona nie mieszka już tam od 7 lat. Awizo jest na jej panieńskie nazwisko. Teściowa próbowała odebrać pismo, ale pani na poczcie nie chciała jej go dać gdyż mówiła, że musi to zrobić żona i musi być jej podpis na potwierdzeniu. Nie chciała zdradzić żadnych szczegółów czego to pismo dotyczy. Udało się wyciągnąć jedynie od pani sygnaturę pisma. Sygnatura pisma to I NC 307/17 ( oryginalna wielkość liter na sygnaturze nie jest mi znana jeśli ma to znaczenie). Pani na poczcie powiedziała, że patrząc po sygnaturze sprawa może dotyczyć czegoś związanego ze zmianą nazwiska czy coś w tym stylu. ślub braliśmy 3 lata temu. Po wpisaniu sygnatury pisma w google wyskoczyła strona sądu rejonowego w Pruszkowie i Wokanda sądu rejonowego w Pruszkowie przy tej sygnaturze jest data 24 stycznia 2017 i I Wydział Cywilny. Pierwsze awizo było około końca czerwca br. Być może jest to zbieżność losowa ( nie wiem czy sygnatury pism mogą się powtarzać w różnych sądach). Żona pochodzi z woj. lubelskiego mieszkamy obecnie w zachodniopomorskim. Kiedyś moja żona jak jeszcze nie był moją żoną miała epizod pracy w firmie Linea Directa Comunications w warszawie. Jest to firma zajmująca się telefonicznym wciskaniem różnego rodzaju badziewia. (telemarketing). Pracowała tam w maju 2010 roku. Podpisała umowę zlecenie na okres od 12.05.2010 do 31.07.2010. Po kilku dniach pracy z powody niewywiązywania się obowiązków poproszono ją na rozmowę i podziękowano jej za współpracę. Po bliżej nieokreślonym czasie ( nie pamiętamy dokładnie czy to było jeszcze 2010 roku czy to już był rok 2011) na adres zameldowania żony przyszło pisma że żądają zwrotu kosztów szkolenia czy coś w tym stylu. Pismo odebrała teściowa bo żona już tam nie mieszkała i wysłała je do nas, ale przesyłka zagubiła się na poczcie i do nas nie dotarła. Sprawa została puszczona w niepamięć. Żona nie pamięta czy prócz umowy zlecenia podpisywała coś jeszcze jakąś lojalkę lub coś podobnego. W umowie zleceniu nie ma nić o żadnej karze pieniężnej za rzucenie pracy tym bardziej,że to ją zwolnili a nie ona sama się zwolniła. Po 7 latach sprawa chyba powróciła (piszę chyba bo nie jesteśmy pewni czego dotyczy pismo) Odebrać go nie mamy jak bo dzieli nas odległość 700 km. Czy takie roszczenia się nie przedawniają. Czy powinniśmy jakoś postarać się odebrać to pismo czy zwlekać jego odbiorem. Było już chyba 3 albo 4 awiza. Jak powinniśmy postąpić. Żona się bardzo martwi ja zresztą również. Jeśli przyjdzie nam płacić po tylu latach jakąś karę razem z odsetkami to będzie masakra. Czy ta firma może nie działać zgodnie z prawem jeśli chodzi o wyegzekwowanie pieniędzy. Może ktoś kiedyś słyszał o takim przypadku (Linea Directa Comunication). Bardzo proszę o sensowną pomoc.