[rower] - przejście dla pieszych

  • Autor wątku Autor wątku aro3373
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

aro3373

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2010
Odpowiedzi
4
Witam

Dzisiaj zostałem ukarany mandatem karnym (art 97 KW jazda rowerem wzdłuż po przejściu dla pieszych). Osobiści wydaje mi się iż niesłusznie gdyż defakto przetaczałem rower, odpychałem się nogą nie siedziałem na siodełku. Przyznam że byłem dość poirytowany gdyż zawsze zwracam uwagę aby zawsze w taki sposób przekraczać przejście dla pieszych. Jednak niestety panowie z straży miejskiej są nieugięci. Pikanterii tej sprawie dodaje fakt iż dość długo czekałem na zmianę światła, po czym dość spokojnie zacząłem przetaczać rower. Nie wiem czy dobrze zrobiłem przyjmując mandat, aczkolwiek pan z straży miejskiej powiedział mi iż mogą złożyć zażalenie. Ale czy jest sens a może oni mieli racje, nie jestem prawnikiem. Czy przetaczanie podchodzi pod jazdę z prawniczego punktu widzenia ?
 
:) ... to "przetaczanie", w Pana prywatnej ocenie, bardziej przypomina jazdę na rowerze czy poruszanie się pieszo? Jakby na to nie spojrzeć, gdyby z tego "przetaczania" usunąć rower nie poruszałby się Pan wcale :)

Pozdrawiam :cool:
 
Ale rower zgodnie z przepisami ogólnymi to pojazd jednośladowy lub wielośladowy poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem. W tym konkretnie przypadku jazda rowerem bardziej przypominała jazdę hulajnogą ? Czy dobrze zrozumiałem w myśl artykułu 97 jazda hulajnogą przez przejście dla pierwszych jest karalna ?
 
Przepis prawny:
USTAWA z dnia 20 maja 1971 r. - Kodeks wykroczeń.

Art. 97.

Kto wykracza przeciwko innym przepisom o bezpieczeństwie lub o porządku ruchu na drogach publicznych, podlega karze grzywny do 3.000 złotych albo karze nagany.
Przepis mówi o wykroczeniu przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi ruchu, może to być przy użyciu roweru, hulajnogi, deskorolki, a nawet nart ;)

Pozdrawiam :cool:
 
Ta cała bądź co bądź komiczna sytuacja utwierdza mnie jedynie w przekonaniu iż strażnik miejski to nie zawód tylko stan umysłu i chora pogoń za statystyką. 100 zł za coś takiego to moim zdaniem gruba przesada.
 
Ale tutaj mamy art.97 KW w związku z jazdą rowerem po przejściu dla pieszych. Czyli w związku z art.26 ust.3 pkt.3 PoRD:
Art. 26. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu.
2. Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pieszemu przechodzącemu na skrzyżowaniu przez jezdnię drogi, na którą wjeżdża.
3. Kierującemu pojazdem zabrania się:
1) wyprzedzania pojazdu na przejściu dla pieszych i bezpośrednio przed nim, z wyjątkiem przejścia, na którym ruch jest kierowany;
2) omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu;
3) jazdy wzdłuż po chodniku lub przejściu dla pieszych.
Skoro autor tematu jechał rowerem to roweru się trzymajmy a nie nart czy hulajnogi bo narty i hulajnoga zaliczają się do pieszego. Jazda rowerem "na hulajnogę" jest również kierowaniem pojazdem. Aby nie kierować rowerem należy go prowadzić, pchać lub ciągnąć:
18 ) pieszy - osobę znajdującą się poza pojazdem na drodze i niewykonującą na niej robót lub czynności przewidzianych odrębnymi przepisami; za pieszego uważa się również osobę prowadzącą, ciągnącą lub pchającą rower, motorower, motocykl, wózek dziecięcy, podręczny lub inwalidzki, osobę poruszającą się w wózku inwalidzkim, a także osobę w wieku do 10 lat kierującą rowerem pod opieką osoby dorosłej;

100 zł jest w taryfikatorze.
 
A co na to ustawodawstwo unijne ? Czy w tym zakresie może jest coś innego i czy w tym wypadku te przepisy mogłyby być nadrzędne w stosunku do polskiego prawa ?
 
...miałem podobną sytuację co aro3373 parę dni temu dostałem pouczenie o przymusowym przeprowadzaniu roweru przez przejście dla pieszych... na innych forach i portalach poruszałem już zagadnienie...
...czy ktoś może zna dokładną definicję w kodeksie ruchu drogowego które pkt opisują jak fizycznie wygląda przeprowadzanie roweru? czy np podparcie się ze zmęczenia łokciem na siodełku bądź jedną nogą na pedale bądź jakimś elemencie wystającym z roweru (traktując rower jak hulajnogę) jest jeszcze jazdą... tak się składa że jako jedyny idiota wśród rowerzystów w moim mieście przed każdym przejściem dla pieszych zatrzymuje się i przeprowadzam go schodząc z siodełka mając styczność z podłożem jedną nogą drugą zaś na pedale... i dziś okazało się iż uznawano za jazdę.. z logicznego pkt widzenia takie postępowanie powinno co najwyżej zaliczane za ciągłe wsiadanie i zsiadanie z roweru niż za samą jazdę....
...szczególnie głupio się czuje gdy w ten sposób przeprowadzam rower podczas gdy inni rowerzyści śmigają obok mnie patrząc jak na dziwoląga...
na egzaminie dla motocykli podparcie się nogą z podłożem automatycznie dyskwalifikuje jazdę jednośladem... więc skoro jazda jednośladem i podparcie się nogą z podłożem w jednym pkt kodeks ruchu u drogowego nie jest uznawane za jazdę dziwne że w tym samym kodeksie ruchu drogowego (który nawiasem mówiąc pierwotnie został pierwotnie stowrzony w czasach gdzie na pasie drogowym poruszało się więcej bryczek z końmi niż TIRów) wedle uznania jest uznawane za jazdę jednośladem?....
...dla rowerzystów którzy posiadają rowery ze wspornikiem typowym dla rowerów górskich jest wyjątkowo niekomfortowe wsiadanie i wysiadywanie co 50metrów .. a tak często są rozłożone skrzyżowania w mieście...
...być może ktoś jest w stanie przytoczyć dokładne podpunkty kodeksu ruchu drogowego w którym opisane jest dokładnie jak wygląda zejście z roweru tzn w którym momencie zszedłem z roweru czy jest opisane że całym ciałem mam być po jednej stronie jednośladu? przecież to jest możliwe tylko w przypadku gdybym prowadził rower jedną prawą ręką za lewą część kierownicy i przebywając całym ciałem po lewej stronie (lub też na odwrót)..... jeżeli zejście z roweru oznacza obunożne zetknięcie z podłożem czy to oznacza że mandat zapłaciłbym gdyby przeprowadził rower mając go przy boku i podskakując na jednej nodze?... czy siedząc na bagażniku i kroczeniu obiema nogami nadal uznane by było że nim jadę?... ... suma summarum można by zakładać różne wersje które nie wiem czy są uściślone i wymienione gdziekolwiek jakkolwiek w kodeksie ruchu drogowego... bo moim zdaniem i wedle logiki to ja przesuwając rower jedną nogą nie jadę tak samo jak przesuwając sanki zimą jedną nogą... szczególnie że nie siedzę na siedzeniu.. osoby które nagle uległy awarii na pasie jezdnym też nie schodzą z motocykle żeby za kierownicę popchać tylko jedna nogą przetaczają się w miejsce bezpieczne ...a moja prędkość jest praktycznie taka sama co pieszych nie posiadających ani roweru ani rolek ani hulajnogi.. zachowuje przy tym wszelkie warunki bezpieczeństwa związane z ewentualną awarią sprzętu jak zerwanie linki hamulca, urwanie koła, przebicie dętki,, zerwanie łańcucha (itd itp) i niemożność zareagowania w odpowiedni sposób na zmieniającą się sytuację na drodzę .. co nie koliduje z odpowiednią reakcją ze strony nadjeżdżających samochodów.... czytając fora i portale porusz jace ten temat muszę przyznać rację że dość fajnym i wygodnym pomysłem byłoby wprowadzenie nakazu przy ewentualnym przekroczeniu przejścia dla pieszych przez rower zachowania prędkości takiej jak piesi i jednocześnie zatrzymaniu się przed przejściem.... to było by fajne rozwiązanie gdyby była możliwość jego respektowania i egzekwowania (bo każdy może się potem wykręcać że nie ma prędkościomierza i wydawało mu się że przejeżdża z prędkością nie większą niż 3km/h)... póki co ... dotychczas przeprowadzałem w wyżej wymieniony sposób sądząc że nie naruszam litery prawa... a co ważniejsze uważałem i nadal uważam że czynię to za zgodne z duchem prawa opisanego w kodeksie ruchu drogowego...
 
Rowerzysta na przejściu dla pieszych ma obowiązek zejść z roweru i przeprowadzić go poruszając się obok. Jak będziesz go trzymał to już twoja inwencja twórcza.
 
...z całą pewnością rower posiada koła i jedzie ale czy ja jadę?...
chciałem żeby ktoś wskazał wymienił gdzie znajduje się opis jak wygląda "prowadzenie, ciągnienie lub pchanie roweru"...
jak miałem parę latek w latach 80tych oglądałem czeski film "Latający Czestmir" bylem pod wrażeniem że chłopak powąchał jakieś kwiatki i potrafił latać... ktoś parę lat starszy odemnie powiedział że też potrafi latać i unościć się nad ziemią... ja mu nie wierzyłem więc postanowił się ze mną założyć o 20zł... wszedł na stół i zeskoczył i powiedział że przez ulamek sekundy latał i się unosił... i zarządał monetę 20zł... z prespektywy czasu wiem że ten ktoś nie latał i się nie unosił a wycyganił odemnie 20zł.. dziś tak samo czuje się gdy ktoś mi mówi "no bo jedziesz" i wykorzystujac swoją pozycje chce odemnie wycyganić 100zł....
 
Powrót
Góra