Rozdzielność majątkowa w Polsce a sprawa w Indiach

  • Autor wątku Autor wątku Madab
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Madab

Zbanowany
Dołączył
08.2009
Odpowiedzi
92
W indiach sąd uznał udział kobiety w dochodzie męża. Orzekł, iż kobieta ma równy udział w majątku bowiem żona w równym stopniu przyczyniła się do nabycia majątku rodzinnego poprzez wykonywanie prac domowych. To był jej wkład w majętek.
Mąż pracował w Arabii Saudyjskiej.
Spór dotyczył czterech nieruchomości. Domu i ziemi, sztabek złota, biżuterii, a nawet sari :) które dostała od męża.

"W 2007 roku mężczyzna zmarł, a to jego dzieci podjęły się dalszego prowadzenia sprawy."
Źródło: https://www.money.pl/gospodarka/pie...biety-w-dochodzie-meza-6913867878771360a.html


Ciekawe jak byłoby w Polsce w przypadku gdy małżeństwo tworzy rodzinę, ale mają rozdzielność majątkową. Ona zajmuje się domem, mężem i dziećmi, rodziną. Nie może iść do pracy, bo mąż nie ma czasu dla dzieci, gdyż od świtu do późnego wieczora jest w pracy. Czy u nas jest gorzej jak w Indiach z powodu rozdzielności majątkowej?

Czy ktoś spotkał się z taką sprawą rozwodową?
Albo z przypadkiem śmierci męża, gdy dziedziczyły po nim dzieci w przypadku rozdzielności majątkowej?
 
Czemu uważasz, że w Polsce jest gorzej niż w Indiach? W Polsce wspólnota majątkowa jest w standardzie, nie trzeba jej uznawać przez sąd. Dopiero taką wspólnotę można znieść poprzez dobrowolne, wspólne oświadczenie woli.

Tak więc jeżeli dwójka małżonków dobrowolnie ustaliła, że nie chce aby ich majątek był wspólny, to nie rozumiem, czemu nagle sąd miałby orzekać, że majątek jednak był wspólny.
 
Chodzi o to, że w przypadku rozdzielności majątkowej w Polsce, gdy żona pracuje i zarabia, mąż tak samo, i dzielą się obowiązkami przy dzieciach to rozumiem, że każde wypracowało sobie samo to co ma.
Ale inaczej jest w sytuacji jak opisałem wyżej. Co wypracowała żona opiekując się dziećmi od świtu do późnego wieczora, oraz prowadząc dom? Dzięki czemu mąż powiększał swój majątek. Ona zostaje z niczym? Bo wcześniej zrobili rozdzielność majątkową? A co z długiem męża wobec jej poświecenia dla niego i rodziny?
 
Bo wcześniej zrobili rozdzielność majątkową
Rozdzielności majątkowej nie robi się ot tak, dla zabicia czasu albo dla zgrywy. To świadoma decyzja obojga małżonków (jednostronne oświadczenie woli nie ma mocy prawnej w tym przypadku). I każdy z nich powinien być świadom na co się pisze i jakie konsekwencje prawne z tego wynikają. Chyba nie twierdzisz, że 100% matek w Polsce które mają rozdzielność i wychowują dzieci, zajmują się domem, to debilki, które nie wiedzą co podpisały a do notariusza wpadła w ramach relaksu podpisać rozdzielność. Niekiedy wprowadzenie rozdzielności ratuje (czy skutecznie to inna sprawa) czy też zabezpiecza cztery litery. Możliwe jest też działanie odwrotne, czyli wprowadzenie majątku osobistego do majątku wspólnego małżeńskiego.
 
Nie, to nie debilki. Nie oceniajmy ludzi. Patrzmy na fakty i sprawiedliwość. Rozdzielność rozdzielnością, a dług długiem. To, że jedna ze stron podpisała rozdzielność nie oznacza, że nie mogła przyczynić się do majątku współmałżonka. I nic się jej za to nie należy?
Nawet jak komuś obcemu ktoś świadczy jakieś usługi za darmo, to fiskus potrafi sobie policzyć od tego podatek.
Czy nie postrzegasz tej kwestii płytko?
 
To, że jedna ze stron podpisała rozdzielność nie oznacza, że nie mogła przyczynić się do majątku współmałżonka.
Powyżej tłumaczę, że jednostronne oświadczenie woli, nie ma mocy prawnej. A Ty dalej swoje. To tak, jakbyś napisał sobie umowę kupna samochodu od sąsiada i teraz żądał jego wydania.
Nawet jak komuś obcemu ktoś świadczy jakieś usługi za darmo, to fiskus potrafi sobie policzyć od tego podatek.
Co to ma wspólnego z rozdzielnością czy wspólnością małżeńską? Na dodatek podajesz zły przykład.
 
Madab napisał:
To, że jedna ze stron podpisała rozdzielność nie oznacza, że nie mogła przyczynić się do majątku współmałżonka. I nic się jej za to nie należy?
Osoba, która podpisała rozdzielność zapewne głęboko przemyślała jej skutki. Zatem, jeśli z własnej woli będzie zajmować się swoimi dziećmi, a nie pracować, to tak - nic jej się nie należy. Z drugiej strony nie przesadzajmy, że taka osoba zajmuje się dziećmi za darmo. Mężowi przecież nie płaci za mieszkanie, w którym mieszka, za jedzenie, ubrania itp., prawda? Bo skoro nie pracuje, to nie ma kasy, a za coś żyje?
 
Powrót
Góra