Rozprawa - spadek

  • Autor wątku Autor wątku wlodekbar
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
W

wlodekbar

Użytkownik
Dołączył
05.2009
Odpowiedzi
127
Witam.

Odziedzicze po Bracie spadek, jako jedyny spadkobierca.
Przygotowalem pelnomocnictwo, potwierdzone przez notariusza do stawienia sie na rozprawe sadowa memu kuzynowi.
Kuzyn pojawil sie na rozprawie.
Jednak sad nie zaakceptowal tego. Stanelo na tym, ze za dwa tygodnie bede musial stawic sie sam. Moze tez reprezentowac mnie adwokat sadowy. Mam klopoty z chodzeniem, niedojadalem dluzszy czas, mam skurcze glodowe.
Jak zalatwic adwokata sadowego, i ile wzialby za taka usluge.
Sprawa jest pilna, i bardzo prosze o informacje.

Pozdrawiam,

W
 
Załatwienie adwokata tu nie pomoże. Nie chodzi tu bowiem o reprezentowanie przed sądem, ale o złożenie tzw. zapewnienia spadkowego (tzn. oświadczenie, że nie ma innych spadkobierców lub testamentów).
Musi to złożyć osobiście jeden ze spadkobierców. W razie niezłożenia będą konieczne kosztowne ogłoszenia w prasie.
 
Nauzicaa napisał:
Załatwienie adwokata tu nie pomoże. Nie chodzi tu bowiem o reprezentowanie przed sądem, ale o złożenie tzw. zapewnienia spadkowego (tzn. oświadczenie, że nie ma innych spadkobierców lub testamentów).
Musi to złożyć osobiście jeden ze spadkobierców. W razie niezłożenia będą konieczne kosztowne ogłoszenia w prasie.

Dziekuje :).

Jeszcze nie wiem:

1. Jakie ogloszenia masz na mysli??:)

2.Istnieje, zdaje sie, mozliwosc tego, ze przedstawiciel sądu przyszedlby do mnie, jesli jestem niemobilny?

3.Moge tez podobno zlozyc wniosek do sadu, by przyznal mi pelnomocnika z urzedu; jaka to procedura?:)
 
wlodekbar napisał:
Dziekuje :).

Jeszcze nie wiem:

1. Jakie to sa ogloszenia??:)

2.Istnieje, zdaje sie, mozliwosc tego, ze przedstawiciel sądu przyszedlby do mnie, jesli jestem niemobilny?

3.Moge tez podobno zlozyc wniosek do sadu, by przyznal mi pelnomocnika z urzedu; jaka to procedura?:)

Bardzo prosze o odpowiedz, jest to dla mnie bardzo wazne :),

W
 
1. Ogłoszenia w prasie, aby zgłosili się inni spadkobiercy.
2. W wyjątkowych wypadkach, np. osoby sparaliżowanej.
3. Raczej nie przyzna, bo sprawa nie wymaga udziału zawodowego pełnomocnika.
 
Dziekuje :).
Nie bardzo jeszcze rozumiem tylko te kwestie ogloszen prasowych??:)

W
 
Jeżeli nie stawi się pan złożyć zapewnienie, że nie ma innych spadkobierców, to sąd nakaże ogłoszenia w prasie informujące o śmierci osoby XX i wzywające spadkobierców do zgłoszenia się.
 
Nauzicaa napisał:
Jeżeli nie stawi się pan złożyć zapewnienie, że nie ma innych spadkobierców, to sąd nakaże ogłoszenia w prasie informujące o śmierci osoby XX i wzywające spadkobierców do zgłoszenia się.

Mimo ze takowych nie ma?:)

W
 
Nauzicaa napisał:
Jeżeli nie stawi się pan złożyć zapewnienie, że nie ma innych spadkobierców, to sąd nakaże ogłoszenia w prasie informujące o śmierci osoby XX i wzywające spadkobierców do zgłoszenia się.

Jednego jeszcze nie rozumiem: poswiadczenie dziedziczenia przez notariusza:
http://forumprawne.org/prawo-cywilne/56585-poswiadczenie-dziedziczenia.html
Sad nie uwzglednil kuzyna jako mego pelnomocnika, teraz juiz rozumiem dlaczego, chodzilo - przypominam - o złożenie tzw. zapewnienia spadkowego (tzn. oświadczenie, że nie ma innych spadkobierców lub testamentów). Ma "na dniach" przyjsc do mnie drugie wezwanie, na stawiane sie 22 bm. Ale to daleko, na Bemowie, a ja jestem troche wyglodzonym pisarzem i mam skurcze glodowe, wolalbym tam nie jezdzic.
Czy to mozliwe, prosze o wytlumaczenie.

W
 
Co do kuzyna jako pełnomocnika - sąd mógł nie uwzględnić pełnomocnictwa udzielonego kuzynowi, ponieważ pełnomocnikiem strony w postępowaniu (poza pełnomocnikami profesjonalnymi - adwokatami czy radcami prawnymi) mogą być co do zasady jedynie rodzice, małżonek i rodzeństwo oraz zstępni (dzieci, wnuki) rodzeństwa. Kuzyn w tych relacjach się nie mieści. Poza tym - zapewnienie faktycznie powinno być złożone przez jednego ze spadkobierców, a nie przez pełnomocnika.

Co do poświadczenia dziedziczenia - można spróbować. Konieczne byłoby jedynie wykazanie, że jest Pan jedynym spadkobiercą (a więc - brat zmarł jako wdowiec, co powinno wynikać z samego aktu zgonu; nie miał dzieci - tu powinno wystarczyć Pana zapewnienie; rodzice nie żyją - to powinno być wykazane odpowiednimi aktami zgonu). Ewentualne plusy notarialnego poświadczenia są takie, że z notariuszem można (zazwyczaj) w miarę bez problemów umówić "czynność wyjazdową". Proszę jedynie pamiętać, że poświadczenie notarialne jest instytucją dość nową (tak - pół roku to jeszcze "nowość" :)). Zakładam, że wiele elementów mogło jeszcze się "nie dotrzeć" w praktyce notarialnej, ale jeśli trafi Pan na notariusza, który ma pierwsze takie akty już za sobą, nie powinno być problemów.
 
mikael napisał:
Co do kuzyna jako pełnomocnika - sąd mógł nie uwzględnić pełnomocnictwa udzielonego kuzynowi, ponieważ pełnomocnikiem strony w postępowaniu (poza pełnomocnikami profesjonalnymi - adwokatami czy radcami prawnymi) mogą być co do zasady jedynie rodzice, małżonek i rodzeństwo oraz zstępni (dzieci, wnuki) rodzeństwa. Kuzyn w tych relacjach się nie mieści. Poza tym - zapewnienie faktycznie powinno być złożone przez jednego ze spadkobierców, a nie przez pełnomocnika.

Co do poświadczenia dziedziczenia - można spróbować. Konieczne byłoby jedynie wykazanie, że jest Pan jedynym spadkobiercą (a więc - brat zmarł jako wdowiec, co powinno wynikać z samego aktu zgonu; nie miał dzieci - tu powinno wystarczyć Pana zapewnienie; rodzice nie żyją - to powinno być wykazane odpowiednimi aktami zgonu). Ewentualne plusy notarialnego poświadczenia są takie, że z notariuszem można (zazwyczaj) w miarę bez problemów umówić "czynność wyjazdową". Proszę jedynie pamiętać, że poświadczenie notarialne jest instytucją dość nową (tak - pół roku to jeszcze "nowość" :)). Zakładam, że wiele elementów mogło jeszcze się "nie dotrzeć" w praktyce notarialnej, ale jeśli trafi Pan na notariusza, który ma pierwsze takie akty już za sobą, nie powinno być problemów.

Dziekuje bardzo :)).

Jeszcze cos takiego ktos mi podrzucil :):

Sprawy spadkowe załatwimy u notariusza - Strefa Biznesu, Gazeta Pomorska - lokalny portal przedsiębiorców

Jak to sie ma w praktzce, i jak to sie ma wobec wyłuszczonego powyzej problemu?:)

Pozdrawiam, czekajac niecierpliwie na wytłumaczenie.

W
 
Przeprasuam, tu wyrzucilem powt.

W
 
Niestety, jak sie okazuje, nie moge skorzystac z notariusza, bowiem postepowanie toczy sie w sadzie, napisalem wniosek o spadek etc., a sprawy nie moga sie dublowac.
Nie jestem jednak w stanie dojechac do sadu daleko na Bemowo, jestem od kilku lat wyglodnialy, mam skurcze glodowe, zarazem boje sie, ze jesli nie dojdzie do sprawy 22. bm (zostalo do mnie wyslane wezwanie), sprawa bardzo sie odwlecze, i nie bede mial juz w ogole pieniedzy na zycie. Jestem dziennikarzem i pisarzem, ktory nie ma stalego miesiecznego dochodu, nb. takich jest duzo.
Prosze o doradzenie, co moglbym zrobic.

W
 
Jak już wcześniej pisałam, jeżeli nie stawi się pan w sądzie, sąd zapewne zarządzi ogłoszenia w prasie celem poszukiwania spadkobierców.

Chce pan powiedzieć, że mieszka pan w Warszawie i nie może dojechać na Bemowo? Ja jednak sugerowałabym zrobienie tego, bo sprawa potrwa pewnie max. 30 minut, a koszty ogłoszeń są spore.
 
Nauzicaa napisał:
Jak już wcześniej pisałam, jeżeli nie stawi się pan w sądzie, sąd zapewne zarządzi ogłoszenia w prasie celem poszukiwania spadkobierców.

Chce pan powiedzieć, że mieszka pan w Warszawie i nie może dojechać na Bemowo? Ja jednak sugerowałabym zrobienie tego, bo sprawa potrwa pewnie max. 30 minut, a koszty ogłoszeń są spore.

Dziekuje bardzo bardzo za pomoc :).
Dojechalem do sadu na Bemowie, podwiozl mnie kuzyn, sedzia byla konkretna i widac bylo w dodatku, ze po prostu dobry czlowiek, sprawa trwala moze piec minut, a moze trzy. Skurcze glodowe mnie nie dopadly, zreszta zaopatrzylem sie w dwie kanapki z serem zoltym, ktore zakonspirowalem (coz to za slowo!) w kieszeni marynarki ;).
Towarzysko jeszcze slowko...
Stworzylem sobie jeden klopot. Otoz wczoraj zaopatrzylem sie w ... piersiowke, na ewentualne rozgrzanie serca w razie czego, choc alkoholu nie uzywam, nie stosuje, atoli upal, duchota nadchodzila, i sprawa choc prosta i jednoznaczna, jednak bolesna. Owe sto "gram" wodki w opakowaniu szklanym wlozylem do prawej gornej kieszeni marynarki. Przy wejsciu do sadu musialem przejsc przez elektroniczna "bramke", a elektroniczny wykrywacz zelaza (stali?), ktorym mnie sprawdzil jeden z sadowych policjantow, sprawil to, ze musialem wyjac nie tylko klucze z kieszeni spodni, ale - o, biedny! - takze piersiowke. Zdziwiony zapytalem, co sie stalo. Autor wykrycia czynu przestepnego, bo - jak sie okazalo - do sadu nie mozna wnosic alkoholu (i cale szczescie :)), na widok mej miny usmiechnal sie, informujac mnie wyrazem twarzy takze o tym, ze czujnik wykryl nakretke.
Piersiowka stoi w domowej apteczce. Biorac pod uwage moje finanse, zapewnie zostanie skonsumowana za jakies dwa lata, moze cztery, a moze nawet tylko pol roku, jesli nadejda dlugotrwale meczace upaly i duchota.

Jeszcze raz dziekuje za wszelka pomoc, lacznie z zagrzaniem mnie do dotarcia do sadu.

W
 
Ostatnia edycja:
wlodekbar napisał:
Dziekuje bardzo bardzo za pomoc :).
Dojechalem do sadu na Bemowie, podwiozl mnie kuzyn, sedzia byla konkretna i widac bylo w dodatku, ze po prostu dobry czlowiek, sprawa trwala moze piec minut, a moze trzy. Skurcze glodowe mnie nie dopadly, zreszta zaopatrzylem sie w dwie kanapki z serem zoltym, ktore zakonspirowalem (coz to za slowo!) w kieszeni marynarki ;).
Towarzysko jeszcze slowko...
Stworzylem sobie jeden klopot. Otoz wczoraj zaopatrzylem sie w ... piersiowke, na ewentualne rozgrzanie serca w razie czego, choc alkoholu nie uzywam, nie stosuje, atoli upal, duchota nadchodzila, i sprawa choc prosta i jednoznaczna, jednak bolesna. Owe sto "gram" wodki w opakowaniu szklanym wlozylem do prawej gornej kieszeni marynarki. Przy wejsciu do sadu musialem przejsc przez elektroniczna "bramke", a elektroniczny wykrywacz zelaza (stali?), ktorym mnie sprawdzil jeden z sadowych policjantow, sprawil to, ze musialem wyjac nie tylko klucze z kieszeni spodni, ale - o, biedny! - takze piersiowke. Zdziwiony zapytalem, co sie stalo. Autor wykrycia czynu przestepnego, bo - jak sie okazalo - do sadu nie mozna wnosic alkoholu (i cale szczescie :)), na widok mej miny usmiechnal sie, informujac mnie wyrazem twarzy takze o tym, ze czujnik wykryl nakretke.
Piersiowka stoi w domowej apteczce. Biorac pod uwage moje finanse, zapewnie zostanie skonsumowana za jakies dwa lata, moze cztery, a moze nawet tylko pol roku, jesli nadejda dlugotrwale meczace upaly i duchota.

Jeszcze raz dziekuje za wszelka pomoc, lacznie z zagrzaniem mnie do dotarcia do sadu.

W

............

Znow serio i merytorycznie, wynurzylo sie kolejne pytanie ;).

Otoz sad postanowil juz, ze jestem jedynym spadkobierca po Bracie (postanowienie na papierze przyjdzie po 20. lipca przesylka polecona), w miesiac od momentu zapewnienia spadkowego, ktore mialo miejsce 22.bm.
Brat mial mieszkanie, mieszkal z konkubina, ona tam nadal mieszka.
Albo wezme wiec mieszkanie po Bracie, albo spisze umowe z konkubina na mocy ktorej wezme mieszkanie po jej rodzicach, ktore wkrotce nedzie przyznane konkubinie przez sad plus konkubina doplaci mi roznice w domniemanych cenach - to po jej rodzicach jest mniejsze o 12 m2. Ja nawet przystalem, werbalnie, na spisanie umowy przedwstepnej z nia, o tej zamianie i doplacie.
Jednak dowiedzialem sie ostatnio, ze mieszkania na parterze sa tansze (i na ostatnich pietrach). Ponadto mieszkanie po rodzicach ma gorszy uklad: tez alwema dwa pokoje, ale jeden z nich jest przechodni. Tak wiec, jeslibym chcial wynajac to mieszkanie na przyklad studentom, czy doktorantom z niedalekich Jelonek, gdzie mieszkaja w barakach postawionych jeszcze dla budowniczych Palacu Kultury i Nauki, i gdzie sa kiepskie warunki mieszkaniowe (os. Przyjazn), musialbym im z tego tytulu policzyc mniej, badz mniej osob chcialoby tam zamieszkac niz w mieszkaniu nha ul. Soltana na Bemowie, ktore ma uklad "nieprzechodni".
I teraz: konkubina woli dac mi mieszkanie po jej rodzicach z tym przechodnim pokojem, ja jednak doszedlem do wniosku (nb. wypytawszy znajomego agenta nierzchomosciami), ze lepiej bedzie mi sie kalkulowalo nie pozostrawiac jej mieszkania, w ktorym teraz jest, na Bemowie, 50 m2.

Boje sie jednak, ze konkubina, jeli bedzie musiala opuscic to mieszkanie, powie mi: ale masz dlugi wobec mnie, bo przey x (kilka) miesiecy placilam cyznsz, abonament ta telefon tey mi musisz zwrocic, i za internet.

Czy owe platnosci, ktore predzej cyz pozniej beda musialy byc ureguliowane, moga oponic opuszczcenie zwentualne opuszczenie przez nia mieszkania, ktorego jestem juz wlascicielem, czy tez z punku widzenia prawa nie beda mialy wpywu? Wszakze to nasye prywatne rozliczenia? Puzam dlatego, gdzyz ni bede mial na poczatku pieniedzy, a to jest kwota kilku tysiecy zlotych.

Z gory dziekuje za pomoc,

W
 
Powrót
Góra