Rozprawa w sądzie PRESCO

  • Autor wątku Autor wątku asdf1111
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

asdf1111

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2013
Odpowiedzi
26
Witam serdecznie
Mam problem z firmą PRESCO. A mianowicie otrzymałem wezwanie na rozprawę, wiem że wierzytelność jest przedawniona jednak kiedy podnieść ten zarzut w odpowiedzi na pozew czy dopiero jak zostanie wydany przez Sąd nakaz zapłaty?
Dodam iż Sąd w zawiadomieniu o posiedzeniu napisał:

"Jednocześnie Sąd doręcza odpis pozwu i wzywa pana/ią do zajęcie wobec niego stanowiska na piśmie w terminie 14 dni poprzez wskazanie wszystkich twierdzeń i wniosków dowodowych - pod rygorem ich pominięcia w przyszłości jako spóźnionych"

Za pomoc z góry dziękuję;)
 
Kiedy podnieść ten zarzut w odpowiedzi na pozew czy dopiero jak zostanie wydany przez Sąd nakaz zapłaty?
 
w odpowiedzi.
poza tym podnieś zarzut braku udowodnienia istnienia roszczenia - jak mniemam presco jako dowody podaje umowę cesji i listę wierzytelności, która ma taką samą moc dowodową jak twój notes w którym zapiszesz że tusk wisi ci 150 tys zł
 
jerry23 napisał:
czy dopiero jak zostanie wydany przez Sąd nakaz zapłaty
Jak rozprawa, to nie nakaz zapłaty. Po prostu, wyrok. Zarzut przedawnienia roszczenia możesz podnieść na dowolnym etapie postępowania aż do zamknięcia rozprawy w drugiej instancji. To tak, dla poszerzenia wiedzy teoretycznej. Oczywiście podnieś ten zarzut od razu, w pierwszym piśmie i miej z głowy.
 
Radzę podnieść zarzut braku legitymacji procesowej biernej.

Czyli, że presco nie wykazało, iż jesteś ich dłużnikiem, no chyba że wykazało - dołączyło umowę, wykaz należności faktury itp, dopiero jako zarzut ewentualny, przedawnienie.

Różnica jest niebagatelna.
 
rafal_26 napisał:
Radzę podnieść zarzut braku legitymacji procesowej biernej.

Czyli, że presco nie wykazało, iż jesteś ich dłużnikiem, no chyba że wykazało - dołączyło umowę, wykaz należności faktury itp, dopiero jako zarzut ewentualny, przedawnienie.

Różnica jest niebagatelna.


O właśnie :)
Mógłbyś rozpisać jak to ma wyglądać "tak ładnie, prawnie"? :)

Bo domyślam się, że chodzi o sformułowanie "z ostrożności procesowej"?

Chodzi o to, żeby najpierw sąd badał Punkt A (czy roszczenie w ogolę istnieje), a jak uzna, że punkt A istnieje, to dopiero bierze się za punkt B (zarzut przedawnienia).
 
W pierwszej kolejności podnoszę zarzut braku wykazania roszczenia, gdyż powód nie wykazał, że poprzednikowi prawnemu przysługuje wobec mojej osoby jakiekolwiek roszczenie. Powód w liście dowodów nie wskazał umowy, a więc źródła zobowiązania (rozumiem, że to kredyt bankowy), jeśli to roszczenia z faktur, to dodatkowo należy dopisać, że powód nie przedstawił faktur oraz zasadności ich wystawienia.

Sama lista dowodów i umowa cesji wskazuje jedynie, że powód nabył jakąś wierzytelność, a nie że ona istnieje oraz że istnieje w dochodzonej wysokości.

W sytuacji gdy sąd jednak dojdzie do wniosku, że powód wykazał zobowiązanie, podnoszę - jako zarzut ewentualny - przedawnienie roszczenia. Gdyż należność stała się wymagalna (wpisujemy jeśli wiemy daty), a od tego czasu upłynął okres przedawnienia roszczenia, który wynosi 3 lata.

W sytuacji gdy sąd oddali pozew i nikt nie będzie żądał uzasadnienia to presco nigdy nie będzie mogło SKUTECZNIE i ostatecznie wpisać Cię na listę dłużników. Jeśli wpiszą, to reklamacja do podmiotu prowadzącego rejestr pod rygorem skierowania przeciwko temu podmiotowi żądania o ustalenie.

W sytuacji jednak, gdy sąd oddali pozew, a z uzasadnienia będzie wynikało, że to na skutek przedawnienia, wówczas presco może wpisać Cię na listy dłużników. Oczywiście, gdy podstawą będzie brak wykazania roszczenia, sytuacja jest odmienna i j/w nie można skutecznie wpisać do rejestrów dłużników.
 
rafal_26 napisał:
W pierwszej kolejności podnoszę .



Dziękuję za informację :)

Czyli np w sprzeciwie (przy uzupełnianiu braków dla sądu rejonowego) pisze się, że roszczenie nie istnieje, po powód nie wykazał że poprzednikowi prawnemu przysługuje wobec mojej osoby jakiekolwiek roszczenie (i tutaj wszystkie dane).
I później rozumiem, że dodajemy kolejny akapit w stylu:
"Ale z ostrożności procesowej pozwany podnosi zarzut przedawnienia, bo..."

I to dla sądu jest jednoznaczne, że najpierw sprawdzamy przedmiotowe A (czy należność w ogolę istnieje), i dopiero jak ta należność istnieje, to sprawdzamy B (czyli przedawnienie)?

Zawsze lepiej mieć właśnie odrzucenie powództwa (bo należność nie istnieje), niż odrzucenie powództwa ze względu na przedawnienie.
 
Co do pierwszej części wypowiedzi, to tak to trzeba napisać.

Co do drugiej, to nie odrzucenie, tylko oddalenie, nie mylmy mostu z wiaduktem.
 
Powrót
Góra