elwira konin napisał:
No, chyba, ze sklamala, i uzyla ...unrasonable behaviour.
Jedno ci powiem:Nie zatrzymasz na sile.
uzyła "nieodwracalny rozpad małżeństwa". Chore, zastanawiam sie czy ja żyje z psychiczną osobą czy nie. Kocham ją ponad życie, nie jestem święty, ale ludzie .....
Pogadałem troche tu i tam, popytałem prawników nieco .... wierzyć się nie chce co opowiadają. Okazuje się że można żyć wiele lat z kimś kogo wogóle się niezna, a wg prawników od rozwodów , to co opisałem wygląda na typową sytuację że ona kogoś ma i dlatego się rozwodzi.
Zabawne ... zasze zarzucała mi że jestem nieufny, zazdrosny itp. a teraz to ja jestem tym który jej broni w oczach innych. Nie wierze aby mogła zdradzać. Niechce w to wierzyć.
Z drugiej strony nasze obecne rozmowy to koszmar ... każda kończy sie kłótnia, żona w jednej sekundzie z cudownej osoby zamienia sie we wredną sukę .... ogladaliście "Casino" z De Niro i Sharon Stone ? Pamietacie jak ona się wsciekała gdy on ją pytał o różne sprawy ? Moja żona reaguje identycznie.
Zastanawiam się czy nie zrobić testu na ojcostwo ... ale boję się wyniku choc niemam najmniejszych podstaw aby uważać iz to nie moje.
Nie wiem w co juz wierzyć. Nie wiem jak mógłbym rozwieść się i wspólnie wychowywac dzieci (żona tak by chciała). Jezeli sie rozwiedziemy to jak moge mówic dzieciom ze mamusia ich kocha skoro nie była na tyle odpowiedzialna a by walczyc o normalna rodzinę, albo ... aby okazało sie nieprawdą .....ze rozwiodła się bo się puścila. Czy dzieci moga wiedziec że matka byla po prostu kurwą ? (oczywiscie pisze to w sytuacji gdyby okazło się, ze .... ).
Weźcie sytuację z dzisiaj - prosze o szczere porady.
Pytam ... w naszym mazłenstwie niespecjalnie lubilaś sie golić "na dole", golic nogi, zakładac fajna bielizne itp. Czemu robisz to teraz gdy oglosilas rozwod ? Czy nie sadzisz ze to wyglada dziwnie ?
No i sie zaczelo ..... ze ona zawsze taka byla (na poczatku kłótni) tylko ja bylem ślepy, a potem mowi ze wkoncu poczula ze kobieta musi taka byc (to w dalszej cześci kłotni) - cudownie odparlem, ciesze sie bo masa klotni naszych byla o to, a zakonczyla ze to jej sprawa i gowno mnie to obchodzi, ze jestem paranoikiem, ze mam chory umysl i ze to pokazuje ze sie nigdy nie zmienie (zazdrosc z mojej strony, itp.).
Co sadzicie ? Oczywiscie moze to byc przypadek ... tyle razy byl to problem i nagle zaczela o siebie dbac, ale .... sami przyznacie ze to dziwne, nie ? A reakcja ....
elwira konin napisał:
Zycze powodzenia, i bardzo mnie cieszy to, ze walczysz.Ja tez probowalam, i poleglam.Dzis wiem, ze rozwod byl jedna z najlepszych decyzji w moim zyciu.
Rozwod to nie wyrok, bo nie jestes skazancem.
Malzenstwo, kiedy sie nie uklada, to marnowanie zycia...Jeden drugiemu.
Walcze i bede wlaczyl. Bede gryzl i zabijał choc słabne z dnia na dzien. Nie dlatego ze jej nie kocham, a tylko dlatego iz coraz mocniej sie zastanawiam ..... czy czasem nie walcze o osobe która tak naprawde nie powinna walczyć o mnie ... pomimo moich wad ?
Jedyne pozytywne co usłysząłem to to, ze wg prawnikow mam ogromne szanse na to aby dzieci zostaly ze mną a nie z nia. Po wstępnym przeanalizowaniu sprawy wynika iż bycie kobietą w niczym jej tu nie pomoże (nie moge powiedzieć dlaczego gdyż nigdy nie wiadomo kto czyta to forum ... moze nasi znajomi, a poki co niechcialbym oglaszac swiatu o rozwodzie ... moze go unikne ...modle sie o to.).