Rozwód z orzeczeniem o winie vs. wspólna opieka nad dziećmi

  • Autor wątku Autor wątku lajconic
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

lajconic

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2011
Odpowiedzi
27
SYTUACJA
Jakieś 1,5 roku temu dowiedziałem się o zdradach żony. Wybaczyłem jej wszystko i próbowliśmy rozpocząć wszystko od nowa. Nie udało się. Jakiś rok temu żona stwierdziła, że mnie nie kocha i musimy się rozwieść. Uzgodniliśmy, że zrobimy to kulturalnie, bez orzekania o winie. Biorąc pod uwagę naszą sytuację mieszkaniową (dom na kredyt w CHF) jesteśmy zmuszeni przynajmniej jakiś czas mieszkać ze sobą razem (albo zamieszkać osobno z dziećmi na bruku). Przygotowaliśmy pozew o rozwód i plan opieki na dziecmi. Żona miała złożyć pozew o rozwód bez orzekania o winie. Mimo, że nigdy żony nie zdradziłem i starałem się zrobić wszystko, żeby nam się żyło jak najlepiej to zapowiedziałem, że zgodzę się na rozwód bez orzekania o winie. Zapowiedziałem jej, że jeżeli JA będę musiał złożyć ten pozew to na pewno złożę pozew z orzeczeniem o winie. Dlatego to żona miała złożyć ten pozew. Niestety żona nie potrafiła doczekać nawet do złożenia pozwu i znowu zaczęła się spotykać z innymi mężczyznami. Pozwu nie złożyła, gdyż jak powiedziała "rozwód nie jest jej do niczego potrzebny". Moja żona, jak sama stwierdziła, "nie potrafi być dobrą żoną i nie ma monogamicznej natury". Stara się być dobrą matką. Oboje bardzo kochamy nasze dzieci, a dzieci są bardzo emocjonalnie przywiązane do obojga rodziców. Cały nasz majątek to dom kupiony na kredyt (obecnie kredyt większy niż wartość domu).

PYTANIE 1
Czy możliwe jest uzyskanie rozwodu z orzeczeniem o winie przy jednoczesnym pozostawieniu opieki obojgu rodzicom? Bez sądowego podziału domu i nakazywania płacenia alimentów? Ze względu na styl zycia żony chciałbym uniknąć takiej sytuacji, że w przyszłości ona pozwie mnie o alimenty na siebie (obecnie jest bez pracy). Dlatego chciałbym uzyskać rozwód z orzeczeniem o winie (z udowodnieniem jej winy raczej nie będę miał problemów), a jednocześnie pozostać przy wspólnej opiece nad dziećmi (opiekujemy się dziećmi naprzemiennie zmieniając się co tydzień).

PYTANIE 2
Czy jeżeli żona na pierwszej rozprawie przyzna się do winy to jest możliwość uzyskania rozwodu na jednej - dwóch rozprawach?

Z czasem, jeżeli będzie nas na to stać to albo sprzedamy dom i zamieszkamy oddzielnie, albo przebudujemy dom tak, żebyśmy nie musieli się codziennie oglądać.

Wiem, że ze wspólną opieką i bez alimentów nie byłoby pewnie problemu przy rozwodzie bez orzekania o winie, ale tak jak napisałem zdecydowałem się na rozwód z orzeczeniem o winie.
 
Albo coś w ostatnim roku się zmieniło i przeoczyłem to, albo w Polsce nie ma możliwości zostawienia władzy rodzicielskiej obojgu rodzicom, po rozwodzie. Tym samym konieczne też staje się przyznanie alimentów.
Ustalmy parę faktów.
To że ktoś jest niedobrym małżonkiem, nie oznacza że jest niedobrym rodzicem i sąd o tym wie. Dlatego może nawet orzec winę po jednej stronie i tej samej stronie przydzielić dzieci (chociaż niemoralne prowadzenie może to jej utrudnić)

Tak więc na twoje pytanie pierwsze:
jest możliwe uzyskanie rozwodu z orzeczeniem o winie i sprawowanie opieki zgodnie z zaproponowanym przez was planem opieki. Sąd może odstąpić od podziału domu, jeśli obie strony się na to godzą. Nakaz płacenia alimentów chyba nadal jest. Prawo jeszcze chyba do tego nie dojrzało. No chyba że w ostatnich miesiącach ustawodawca się zreflektował w tej sprawie.
Alimenty na żonę w przypadku braku orzeczenia winy, lub ustalenia winy po obu stronach mógłbyś płacić do 5 lat od rozwodu, lub do czasu jej zamążpójścia. Ale by musiała wpierw popaść w niedostatek, czyli stracić zdolność utrzymywania samej siebie na stopie życiowej zbliżonej do tej na jakiej była podczas trwania małżeństwa.

Pytanie drugie:
w przypadku gdy sąd uzna że rozpad małżeństwa jest zupełny i trwały to może orzekać na pierwszej rozprawie (kiedyś musiały być przynajmniej 2), jednak nie wiem czy kwestia winy coś tu zmienia. Tak sama z siebie chce wziąć absolutnie całkowitą winę na siebie? Jeśli sąd uzna że faktycznie tak jest to kto wie, może nie będzie przeprowadzał postępowania dowodowego.
 
Kaiki napisał:
Albo coś w ostatnim roku się zmieniło i przeoczyłem to, albo w Polsce nie ma możliwości zostawienia władzy rodzicielskiej obojgu rodzicom, po rozwodzie. Tym samym konieczne też staje się przyznanie alimentów.

Masz nieaktualne wiadomości. Ja uzyskałam rozwód w 2009 roku i zgodnie z naszą wolą oboje z byłym mężem mamy władzę rodzicielską, nie mamy ustalonych alimentów, nie mamy również ustalonych terminów spotkań. Ja mam drugiego męża, on ma drugą żonę, mieszkamy od siebie kilka km. Jak widać wystarczy trochę dobrej woli. U was będzie to o tyle łatwiejsze, że bedziecie mieszkać razem.
 
Faktycznie. W 2009 roku była nowelizacja krio art 58
Art. 58. § 1. W wyroku orzekającym rozwód sąd rozstrzyga o władzy rodzicielskiej nad wspólnym małoletnim dzieckiem obojga małżonków i o kontaktach rodziców z dzieckiem oraz orzeka, w jakiej wysokości każdy z małżonków jest obowiązany do ponoszenia kosztów utrzymania i wychowania dziecka. Sąd uwzględnia porozumienie małżonków o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem po rozwodzie, jeżeli jest ono zgodne z dobrem dziecka. Rodzeństwo powinno wychowywać się wspólnie, chyba że dobro dziecka wymaga innego rozstrzygnięcia.
§ 1a. Sąd może powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców, ograniczając władzę rodzicielską drugiego do określonych obowiązków i uprawnień w stosunku do osoby dziecka. Sąd może pozostawić władzę rodzicielską obojgu rodzicom na ich zgodny wniosek, jeżeli przedstawili porozumienie, o którym mowa w § 1, i jest zasadne oczekiwanie, że będą współdziałać w sprawach dziecka.
§ 2. Jeżeli małżonkowie zajmują wspólne mieszkanie, sąd w wyroku rozwodowym orzeka także o sposobie korzystania z tego mieszkania przez czas wspólnego w nim zamieszkiwania rozwiedzionych małżonków. W wypadkach wyjątkowych, gdy jeden z małżonków swym rażąco nagannym postępowaniem uniemożliwia wspólne zamieszkiwanie, sąd może nakazać jego eksmisję na żądanie drugiego małżonka. Na zgodny wniosek stron sąd może w wyroku orzekającym rozwód orzec również o podziale wspólnego mieszkania albo o przyznaniu mieszkania jednemu z małżonków, jeżeli drugi małżonek wyraża zgodę na jego opuszczenie bez dostarczenia lokalu zamiennego i pomieszczenia zastępczego, o ile podział bądź jego przyznanie jednemu z małżonków są możliwe.
§ 3. Na wniosek jednego z małżonków sąd może w wyroku orzekającym rozwód dokonać podziału majątku wspólnego, jeżeli przeprowadzenie tego podziału nie spowoduje nadmiernej zwłoki w postępowaniu.
§ 4. Orzekając o wspólnym mieszkaniu małżonków sąd uwzględnia przede wszystkim potrzeby dzieci i małżonka, któremu powierza wykonywanie władzy rodzicielskiej.
Na podstawie tego artykułu § 1a można pozostawić władzę obojgu rodzicom. No proszę prawo poszło lekko do przodu. Trzeba zaktualizować dane w głowie :confused:
 
Tak jak napisałem wczesniej, wiem, że w przypadku rozwodu bez orzeczenia o winie nie byłoby problemu z pozostawieniem władzy rodzicielskiej obojgu rodzicom. Chciałem tylko zapytać czy przy rozwodzie z orzeczeniem o winie to nie bedzie jakimś problemem formalnym. Jak rozumiem nie będzie.

Kaiki napisał:
..Tak sama z siebie chce wziąć absolutnie całkowitą winę na siebie? ...
Trudno byłoby jej udowodnić mi jakąkolwiek winę bo po pierwsze jej nigdy nie zdradziłem, po drugie zawsze ją szanowałem i ani słowem ani czynem krzywdy jej nie zrobiłem, a jej zdrada była dla mnie dużym szokiem. Sądzę też, że nie będzie chciała wyciągać swoich "brudów" na światło dzienne. Obecnie jest zakochana w facecie, dla którego chce być świętsza od papieża, a jak na jaw wyjdą jej kontakty z przeszłości to ze swoim nowym (podobno porządnym facetem) bedzie mogła się pożegnać, a tego pewnie by bardzo nie chciała.

Jeszcze mam tylko jedno pytanie.
Czy te 5 lat po rozwodzie to jest na złożenie pozwu o alimenty jeżeli znajdzie się w niedostatku czy też tylko przez te 5 lat będę musiał jej w razie czego płacić? Bo w sumie tylko o to chodzi w tym rozwodzie z orzeczeniem o winie. Nie mam zamiaru sponsorować jej zycia z nowym facetem. Żona na razie ma pieniądze, ale już nie ma pracy i jak będzie tak dalej żyła to 5 lat nie przezyje.
 
Art. 135. § 1. Zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego
Art. 1441. Zobowiązany może uchylić się od wykonania obowiązku alimentacyjnego względem uprawnionego, jeżeli żądanie alimentów jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Nie dotyczy to obowiązku rodziców względem ich małoletniego dziecka.
To że nie podjęła pracy z powodu lenistwa, to nie wystarczający powód by popaść w niedostatek. Musi być niezdolna do zarobienia na siebie by należały się alimenty.

5 lat od uprawomocnienia się wyroku rozwodu jest obowiązek alimentacyjny, a nie czas na złożenie pozwu. Jednak chociaż pamiętam co było w tym paragrafie, to nie mogę go znaleźć i go przytoczyć. Może inni bogatsi w wiedzę coś podadzą.

A co do jej przyznania się do winy, to właśnie może chcieć się przecież wszystkiego wypierać, skoro ma wyglądać na świętą.
 
Jeśli rozwód zapada z orzeczeniem o jej winie, nie ma mowy, żebyś płacił jej jakiekolwiek alimenty. Alimenty przysługują wyłącznie od małżonka winnego dla niewinnego. Nie odwrotnie. I nie ma tu okresu 5 lat tylko "dożywotnio" (oczywiście przy spełnionych warunkach: niedostatku, pogorszonej stopy życiowej itp. w powiązaniu z możliwościami zobowiązanego). Jeśli rozwód jest bez orzekania o winie, wtedy alimenty może otrzymać ten z małżonków, który znajduje się w niedostatku. W tej drugiej sytuacji okres alimentowania trwa 5 lat.
Jeśli wnioski obu stron są zgodne i nie ma nieporozumień dotyczących dzieci, wyroki rozwodowe zapadają szybko.
 
miriam71 napisał:
W tej drugiej sytuacji okres alimentowania trwa 5 lat.
Dziękuję. o to mi właśnie chodziło. Jeżeli to okres alimentowania trwa 5 lat a nie okres w którym żona może się zwrócić o alimenty na siebie to może odpuszczę sobie ten pozew z orzeczeniem o winie. Nie zależy mi na na wyciąganiu brudów i robieniu jej problemów, a udowodnienie jej winy nie sprawi mi żadnej satysfakcji. Chodzi mi tylko o to, żebym przy niekorzystnym zbiegu okoliczności nie musił jej płacić na żonę alimentów do końca życia. Czyli w najgorszym wypadku płacę do 5 lat po rozwodzie. W razie czego jakoś to przeżyję :-)
 
A co zrobic w sytuacji, jesli jeszcze nie doszlo do rozwodu, żona zawiniła, a ja che rozwodu z orzeczeniem o winie, ale ja sam mam juz partnerke, o ktorej sie dowiedziała nie z moich ust. Czy może to wykorzystac przeciwko mnie i oboje dostaniemy rozwód z orzeczeniem o winie. Bo np. zona skłamie, że chciała naprawic małzensto, ale ja sobie kogos znalazłem?
 
banany napisał:
... ale ja sam mam juz partnerke, o ktorej sie dowiedziała nie z moich ust. Czy może to wykorzystac przeciwko mnie i oboje dostaniemy rozwód z orzeczeniem o winie...
Polskie prawo jest takie, że jeżeli mąż będzie prał żonę codziennie przez 5 lat i po 10 latach żona w końcu nie wytrzyma i mężowi odmachnie to Sąd orzeknie winę obu stron. Co prawda w uzasadnieniu będzie napisane, że wina leży w 99% po stronie męża i w 1% po stronie żony. Ale skutkie prawne dla obu stron będa takie same. To samo ze zdradą. Żona może zdradzać przez 3 lata, aż w końcu po 3 latach mąż nie wytrzyma i też zdradzi. Wina bedzie obopólna, a zkutki dla obu stron takie same jak przy wyroku bez orzekania o winie. Chyba, że ON zrobi to już po złożeniu pozwu rozwodowego. Wtedy zdrada już nie jest zdradą. Czyli jak żona zdradza i samemu ma się też ochotę to zrobić, to najpierw pozew, a później można TO robić legalnie. Zdrada po złożeniu pozwu już nie jest zdradą, przed złożeniem to wciąż zdrada.
 
Ale to żona zawiniła... ja sie wreszcie pocieszyłem i to ja złoże pozew o rozwód z orzekaniem i przy wyciaganiu tak zwanych brudów wyjdzie na jaw, że tez nie byłem swięty, czyli może mnie tez uwalić????:mad:
Z góry dziekuje Ci za odpowiedz

i kolejne pytanie, czy jesli sad wyda wyrok, ze oboje jestesmy winni, czy żona wtedy moze ubiegac sie o alimenty na siebi i dziecko, mimo ,że wieksza wina lezy po stronie zony?
 
Ostatnia edycja:
Z moralnego punktu widzenia jej wina, z prawnego Sąd może uznać winę obu stron. Kwestia winu nie ma żadnego znaczenia jeżeli chodzi o opiekę i alimenty na dzieci. Może być winna w 100% i dostać dzieci i alimenty na nie. Alimenty na siebie moze wygrać tylko przez 5 lat (w przypadku orzeczenia winy obojga lub bez orzekania o winie). W uzasadnionych przypadkach Sąd może ten okres przedłużyć. Żona musi wykazać, że znalazła się w niedostatku i nie może ponownie wyjść za mąż. Zdaje się , że musi też wykazać, że to popadnięcie w niedostatek było związane w związku z rozpadem małżeństwa, ale tego nie jestem pewien. Generalnie podobno bardzo trudno wygrać alimenty na siebie. Na dzieci wygra bez problemu jeżeli będzie miała nad nimi opiekę, pozostaje tylko kwetia ile.
 
lajconic napisał:
Z moralnego punktu widzenia jej wina, z prawnego Sąd może uznać winę obu stron. Kwestia winu nie ma żadnego znaczenia jeżeli chodzi o opiekę i alimenty na dzieci. Może być winna w 100% i dostać dzieci i alimenty na nie. Alimenty na siebie moze wygrać tylko przez 5 lat (w przypadku orzeczenia winy obojga lub bez orzekania o winie). W uzasadnionych przypadkach Sąd może ten okres przedłużyć. Żona musi wykazać, że znalazła się w niedostatku i nie może ponownie wyjść za mąż. Zdaje się , że musi też wykazać, że to popadnięcie w niedostatek było związane w związku z rozpadem małżeństwa, ale tego nie jestem pewien. Generalnie podobno bardzo trudno wygrać alimenty na siebie. Na dzieci wygra bez problemu jeżeli będzie miała nad nimi opiekę, pozostaje tylko kwetia ile.

Czyli popełnilem błąd , niby zdradzając żone przed złożeniem pozwu. Co za kraj , zdradzajaca ma wieksze prawa...:mad:
 
lajconic nie wprowadzaj w błąd. Nie ma znaczenia kto i kiedy złożył pozew rozwodowy. Ważne jest kiedy doszło do zupełnego i trwałego rozpadu małżeństwa. Czyli czy ta zdrada powstała jeszcze kiedy małżeństwo mogło być odbudowane, czy też nie. Jeśli od pewnego czasu już żyliście osobno i wtedy się "pocieszałeś" to nie przyczyniło się do rozpadu małżeństwa. Jednak jeśli mieszkaliście nadal razem i się "pocieszałeś" to przyczyniło się. Nawet w trakcie procesu rozwodowego nie jest określone że jest to zupełny i trwały rozpad małżeństwa, bo na tej podstawie może sąd nawet pozew rozwodowy oddalić, widząc możliwość ponownego zejścia się małżonków.

A tak poza tym, to po co to orzeczenie o winie? Chcesz ją potem ścigać o alimenty na siebie?
 
Kaiki napisał:
lajconic nie wprowadzaj w błąd. Nie ma znaczenia kto i kiedy złożył pozew rozwodowy. Ważne jest kiedy doszło do zupełnego i trwałego rozpadu małżeństwa. Czyli czy ta zdrada powstała jeszcze kiedy małżeństwo mogło być odbudowane, czy też nie. Jeśli od pewnego czasu już żyliście osobno i wtedy się "pocieszałeś" to nie przyczyniło się do rozpadu małżeństwa. Jednak jeśli mieszkaliście nadal razem i się "pocieszałeś" to przyczyniło się. Nawet w trakcie procesu rozwodowego nie jest określone że jest to zupełny i trwały rozpad małżeństwa, bo na tej podstawie może sąd nawet pozew rozwodowy oddalić, widząc możliwość ponownego zejścia się małżonków.

A tak poza tym, to po co to orzeczenie o winie? Chcesz ją potem ścigać o alimenty na siebie?

no a czemu nie? bedzie miała bogatego faceta... nie mieszkalismy juz raze ,ale moze sklamac że chciała odbudowac zycie małżenskie ale sie dowiedxiala,że mam juz kogos,. W sadzie może przeciagać sprawe i mówic że chce to naprawic robiac na złośc i co wtedy?
 
Będzie miała bogatego faceta, ale ona sama nie będzie bogata. Ponadto musiał byś być w niedostatku wpierw. A i tak niełatwo jest zdobyć prawa do tych alimentów. Ale jak chcesz to próbuj, byle się to na tobie nie zemściło.

Co do odbudowania małżeństwa to sąd będzie się pytał, co takiego zrobiła by odbudować to małżeństwo? Jeśli zaś sama zdradzała a potem nie chciała odbudować małżeństwa bo już zacząłeś sobie układać życie na nowo, to też nie jest argument. Zresztą sąd was będzie ciągle wypytywał a w stresie się mówi różne rzeczy.
 
Kaiki napisał:
Będzie miała bogatego faceta, ale ona sama nie będzie bogata. Ponadto musiał byś być w niedostatku wpierw. A i tak niełatwo jest zdobyć prawa do tych alimentów. Ale jak chcesz to próbuj, byle się to na tobie nie zemściło.

Co do odbudowania małżeństwa to sąd będzie się pytał, co takiego zrobiła by odbudować to małżeństwo? Jeśli zaś sama zdradzała a potem nie chciała odbudować małżeństwa bo już zacząłeś sobie układać życie na nowo, to też nie jest argument. Zresztą sąd was będzie ciągle wypytywał a w stresie się mówi różne rzeczy.

Rzeczywiście nie robila nic, ale w sadzie może składac zeznania, że proponowała mi powrót do domu, a ja nie chciałem- co jest oczywiscie nieprawda, ale sad może jej dac wiare. Czy w zwiazku z tym,że bedzie sie upierac ze chciała uratowac malżenstwo sad nas może skierowac na jakies terapie rodzinne?
 
Ostatnia edycja:
Tak może i możecie się udać wtedy. Taki terapeuta porozmawia z wami dosyć dokładnie i oceni czy faktycznie ktoś chce się zejść. Ze zwykłej złośliwości to nic nie wyniknie. Ale to wszystko zależy od sądu.
 
A jeśli sie nie zgodze na takową terapie, a żona bedzie sie przy terapii upierać to co sąd może wtedy mysleć,że utrudniam rozprawę?? Czyli może lepiej odłożyc poki co rozwód, aż każde z nas zadecyduje,że chce rozwodu bez orzekania...
 
Jeśli nie zgodzisz się na taką terapię a ona będzie na nią nalegać, to jasny sygnał, że to ty nie chcesz tego małżeństwa. Wtedy zapewne by została orzeczona wina obu stron, bo i ona się przyczyniła do tego stanu.
 
Powrót
Góra