Rudy Consulting

  • Autor wątku Autor wątku karol00
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

karol00

Użytkownik
Dołączył
04.2011
Odpowiedzi
134
Witam

Tym razem w imieniu kolegi z pracy piszę z zapytaniem co mu radzić.
Problem jest z firmą windykacyjną. Jest zobowiązanie wobec mbanku na kwotę ok 45 tyś, umowę bank wypowiedział ale przysłał pismo zwykłym listem nie poleconym, w którym napisał iż wypowiada umowę i sprawę przekazuje do Rudy Consulting.
Nie chce się uchylać od spłaty bo wziął to i oddać zamierza. Niestety pracuje w takim przemyśle gdzie pracy czasem nie ma dzień a czasem dwa miesiące niestety. Próbował rozmawiać z mbankiem przed tym wszystkim ale nic to nie pomogło. Przekazali sprawę do Rudy Consulting a ci wydzwaniają po 10-20 razy dziennie, z tym tylko iż ich dzwonienie to 1-2 sygnały i się rozłączają. Więc nawet telefonu z kieszeni nie zdąży wyjąć (sam byłem kilka razy świadkiem takiej sytuacji). Jak już udało mu się złapać to cisza w słuchawce i po chwili rozłączyło samo.

Próbując oddzwonić nie chcą iść na ugodę by spłacił to w ratach a chcą w całości jednorazowo, co jest niemożliwe przy zarabianiu miesięcznie 3 tyś.
Ktoś powie, "chciało się brać to trzeba było się liczyć z ryzykiem odnośnie pracy". Może i miał by rację, ale był kontrakt na blisko 5 lat i nikt się w pracy nie spodziewał ,że armator go zerwie z firmą jednak. A przez to wielu moich kolegów w tym i ja miało długą przerwę niestety.

Teraz jest praca i kolega jest w stanie miesięcznie spłacać od 500 do (w zależności od miesiąca) możliwe iż nawet 1,5 tyś. Ale oni nie chcą rozmawiać. Ok 20 w tym miesiącu spłynie mu wypłata i chcę wpłacić co nieco w miarę możliwości. Tylko jak to teraz z nimi rozegrać by udało się jakoś porozumieć.
Nie chce mieć sprawy w sądzie na głowie, ani tym bardziej później komornika bo mu zabierze prawie wszystko z wypłaty, a w domu ma dwójkę dzieci na utrzymaniu jeszcze.

Bardzo proszę o pomoc i rady co i jak zrobić..
 
jeśli papiery się zgadzają i kredyt został wypowiedziany to Twój kolega niestety jest na łasce wierzyciela. do żadnej ugody nie da się go przymusić. jedyne co może robić to spłacać w takim stopniu w jakim daje radę, żeby wierzyciel widział, że sprawa rusza się do przodu
 
Kolega nie chce nikogo przymuszać do ugody ale chciał by do niej dojść na zasadzie umówienia się co spłacania. Nie chce się uchylać od spłaty kredytu który zaciągnął. Niestety fakt jest taki iż firma Rudy Consulting, wydzwania po 2-3 sygnały i się rozłącza, a jak zdąży odebrać to cisza w słuchawce. Oddzwaniał ale i to w zasadzie jest nie takie jak powinno być.

Bywa tak iż nikt telefonu nie podnosi, a i zdarza się ,że jeśli już ktoś podniesie to rozłącza. Dwa razy udało mu się dodzwonić do nich i porozmawiać, w każdej z tych dwóch sytuacji usłyszał iż oni oddzwonią z decyzją i tak zaczyna się kolejne kółko z sygnałami i ciszą w słuchawce.
To wygląda tak jakby Rudy Consulting nie chcieli by doszło do jakiejkolwiek chociaż by próby ugody, a potem do sądu sprawa gdzie w razie co powiedzą "myśmy próbowali się dodzwonić by uzgodnić dogodne warunki spłaty, ale bez skutku"..

Dlatego teraz w imieniu kolegi pytam na forum co może zrobić?
Wpłaty oczywiście dokona czy uda mu się w między czasie do nich dodzwonić i uzgodnić coś czy też i nie. Dzięki temu chyba odsetki przestają się naliczać jeśli spłata jest w toku (czy też i nie??).
 
wszystkie pytania należy kierować do wierzyciela.
jeśli faktycznie windykacja "zamęcza" dłużnika to w grę może wchodzić naruszanie dóbr osobistych
 
karol00 napisał:
Przekazali sprawę do Rudy Consulting
A co to właściwie oznacza? Bank przekazał wierzytelność, czy przekazał tylko sprawę do ściągnięcia własnej wierzytelności? Jeżeli to drugie to nie ma co z nimi rozmawiać o spłacaniu, tylko z bankiem.
 
martul56 napisał:
A co to właściwie oznacza? Bank przekazał wierzytelność, czy przekazał tylko sprawę do ściągnięcia własnej wierzytelności? Jeżeli to drugie to nie ma co z nimi rozmawiać o spłacaniu, tylko z bankiem.

Pytałem o to kolegi własnie i mówi iż dostał zwykłym listem do domu informację iż sprawa została przekazana do Rudy Consulting i mBank prosi o kontakt z tą firmą w celu ustalenia spłat etc.

Jak próbował zadzwonić do banku po otrzymaniu listu, w rozmowie telefonicznej osoba po drugiej stronie powiedziała by się kontaktować własnie z Rudy Consulting. A Rudy tak jak opisałem wyżej się zachowuje.

Karol Bartosz a jak on ma to teraz udowodnić? Ma xxxxx połączeń od nich ale nie widać w telefonie iż te połączenia miały jedynie po 2-3 sygnały..
 
martul56 napisał:
Jeżeli to drugie to nie ma co z nimi rozmawiać o spłacaniu, tylko z bankiem.
Cóż to za rewolucyjny pomysł? Wierzyciel ustanawia pełnomocnika do konkretnej sprawy, a Ty wykoncypowałeś, że nie należy rozmawiać z pełnomocnikiem, tylko z wierzycielem w tej sprawie. Świat się kończy.
 
karol00 napisał:
a jak on ma to teraz udowodnić? Ma xxxxx połączeń od nich ale nie widać w telefonie iż te połączenia miały jedynie po 2-3 sygnały..
no to juz jest zupełnie inna kwestia czy da się udowodnić, na razie porozmawiajmy o tym, co w ogóle miałby udowodnić. jeśli to jest faktycznie po 20 razy dziennie i trwa przez dłuższy okres to możnaby się zacząć zastanawiać...
a co trzeba by udowodnić? ilość telefonów, skąd pochodzą, że nie mają na celu kontaktu z dłużnikiem, a jedynie jego nękanie, skutki u dłużnika, tj rozstrój nerwowy:) sprawa dowodowo nie należy do najprostszych
 
Jeden Grzeszczyk napisał:
Wierzyciel ustanawia pełnomocnika do konkretnej sprawy
A skąd wykoncepowałeś, że to pełnomocnik? A może wierzyciel, a może była tylko powiernicza cesja, a może tylko zwykła umowa o ściągniecie zadłużenia banku i dla banku?
 
martul56 napisał:
A skąd wykoncepowałeś, że to pełnomocnik?
Stąd, że zlecenie windykacji długu bez pełnomocnictwa do windykacji byłoby absurdem.
martul56 napisał:
A może wierzyciel, a może była tylko powiernicza cesja
W takim przypadku, Twoja podpowiedź dopiero byłaby idiotyzmem.
martul56 napisał:
a może tylko zwykła umowa o ściągniecie zadłużenia banku i dla banku?
Czyli wracamy do kwestii pełnomocnika.
Nie popisałeś się, daj już spokój. Po prostu nigdy więcej nie podpowiadaj, by nie rozmawiać z podmiotem, który został wyznaczony przez inny podmiot do rozmów właśnie.
 
Szanowny kulturalny kolego Jeden itd. Pozwolisz nie nie będę się odwzajemniał epitetami, ale grzecznie wyjaśnię.
Jeden Grzeszczyk napisał:
Wierzyciel ustanawia pełnomocnika
A skąd wiesz kto jest obecnie wierzycielem? A skąd przypuszczenie, że jest jakiś pełnomocnik? Wierzyciel bez pełnomocnika to koniec świata? Otóż nie. Kompletnie nie ma znaczenia funkcja pełnomocnika, którego ten czy inny wierzyciel może ustanowić lub nie. Pełnomocnik nigdy nie jest stroną postępowania, a tylko i wyłącznie wykonawcą woli mocodawcy czyli tutaj wierzyciela. I nie o jakiegoś pełnomocnika tu chodzi tylko o to co oznacza "przekazał sprawę". Może to oznaczać zarówno zmianę wierzyciela jak i zwykłą umowę pomiędzy dwoma podmiotami na obsługę wierzytelności, która dłużnika banku do niczego nie obliguje.
Z informacji przekazanych przez pytającego nie wiadomo z czym mamy do czynienia i nie rób mu wody z mózgu. No chyba że jesteś powiązany z Rudy Consulting i wtedy wszystko jasne.
Pomijając tak powszechną na forum bezsensowną wyminę zdań pomiędzy odpowiadamiającymi, można zrobić dwa posunięcia. Złożyć do banku wniosek o wydanie zaświadczenia o braku zobowiązań wobec banku. Jeżeli nastąpiła cesja wierzytelności na rzecz Rudy Consulting, to bank powinien wydać takie zaświadczenie. Jeżeli odmówią, to przynajmniej podadzą powód i będzie wszystko jasne. Po drugie (kolejność dowolna) napisać wniosek/prośbę do banku o zawarcie ugody na spłatę wypowiedzianej umowy kredytowej. W zależności od tego co odpowiedzą, będzie można wnioskować z kim rozmawiać o spłacie zadłużenia. To, że jakaś pani na infolinii
karol00 napisał:
prosi o kontakt z tą firmą w celu ustalenia spłat
nie jest żadną miarodajną wskazówką. Pozostawmy pytającemu wolną wolę skorzystania z tej czy innej podpowiedzi, bez tej całej przepychanki.
 
Jeden Grzeszczyk napisał:
Cóż to za rewolucyjny pomysł? Wierzyciel ustanawia pełnomocnika do konkretnej sprawy, a Ty wykoncypowałeś, że nie należy rozmawiać z pełnomocnikiem, tylko z wierzycielem w tej sprawie. Świat się kończy.
Próbować rozmawiać można i z jednym, i z drugim, tylko zależy który z nich rozmawiać będzie chciał.
Ustanowienie pełnomocnika nie oznacza zakazu rozmów z wierzycielem, prawda? Co innego jego ochota do dyskusji.
 
martul56 napisał:
A skąd wiesz kto jest obecnie wierzycielem? A skąd przypuszczenie, że jest jakiś pełnomocnik? Wierzyciel bez pełnomocnika to koniec świata?
Mało wiem o sprawie. Kolega też. Poczułem się jednak w obowiązku zaprotestować wobec absolutnie skandalicznej, złej porady jakiej kolega zechciał udzielić na forum prawnym. Zacytowałem tę wypowiedź i zrobię to teraz ponownie.
martul56 napisał:
Jeżeli to drugie to nie ma co z nimi rozmawiać o spłacaniu, tylko z bankiem.
Rozumiesz chociaż co napisałeś? Muszę Ci wyjaśnić zawiłości Twojego własnego rozumowania. Raczyłeś poradzić, że w przypadku, gdy windykator działa na zlecenie (jest więc oczywiście pełnomocnikiem ustanowionym do prowadzenia tej sprawy przez wierzyciela), to nie należy z nim rozmawiać o spłacie. Tylko tyle i aż tyle. Nie wskazałeś alternatywy, pisząc np., że można też rozmawiać z wierzycielem (byłoby to przynajmniej prawdą, a w tej konkretnej sprawie może nawet słuszną poradą), tylko wyraźnie zaznaczyłeś, to co zaznaczyłeś. Przy okazji podpowiem, jeśli ma się wątpliwości, co do faktycznego umocowania pełnomocnika (zleceniobiorcy), należy go poprosić o okazanie pełnomocnictwa. O tym nie pomyślałeś, tylko postanowiłeś stawiać świat na głowie.
martul56 napisał:
zwykłą umowę pomiędzy dwoma podmiotami na obsługę wierzytelności, która dłużnika banku do niczego nie obliguje.
Całkowita racja. Tylko jaki jest sens doradzać dłużnikowi ignorowanie woli wierzyciela?
martul56 napisał:
Pozwolisz nie nie będę się odwzajemniał epitetam
Wydaje mi się, że nie użyłem żadnego epitetu w stosunku do szanownego kolegi. Co najwyżej używałem przymiotników określających Twoją konkretną wypowiedź. Sądzę, że trafnych przymiotników.
martul56 napisał:
No chyba że jesteś powiązany z Rudy Consulting i wtedy wszystko jasne.
Eh. Co miałoby być jasne? Prowadzimy, jak mi się zdaje, merytoryczny spór dotyczący wyrażonego przez kolegę zdania. I któryś z nas ma rację, drugi zaś błądzi. Niezależnie od jego ewentualnych powiązań biznesowych, czy towarzyskich. Nie przypominam natomiast sobie byśmy w naszej dyskusji dokonywali ocen (pochlebnych, lub przeciwnie) "zamieszanego" w sprawę podmiotu. Stosując taką głupkowatą (przepraszam, ten przymiotnik był tu konieczny) logikę, powinienem szanownemu adwersarzowi odpowiedzieć, iż ujawnił się jako osoba powiązana z bankiem.
amelia2013 napisał:
Ustanowienie pełnomocnika nie oznacza zakazu rozmów z wierzycielem, prawda?
Oczywiście prawda. Nie taka jednak była wypowidź, o którą potoczył się spór. Tu wypada wyjaśnić, ustanowienie pełnomocnika przez wierzyciela, nie oznacza żadnych zakazów dla dłużnika. Oczywiście jednak dłużnik powinien o sprawie rozmawiać z pełnomocnikiem, bo z jakiej racji ktokolwiek ma ignorować wolę wierzyciela. Ma on przecież dobre prawo nie chcieć daną sprawą się zajmować (np. choćby po to, aby pracownicy banku nie musieli poświęcać swojego opłacanego czasu danej sprawie), zwłaszcza że właśnie za odciążenie od danego problemu płaci pełnomocnikowi.
 
Jeden Grzeszczyk napisał:
Cóż to za rewolucyjny pomysł? Wierzyciel ustanawia pełnomocnika do konkretnej sprawy, a Ty wykoncypowałeś, że nie należy rozmawiać z pełnomocnikiem, tylko z wierzycielem w tej sprawie. Świat się kończy.


karol00 napisał:
Witam
...umowę bank wypowiedział ale przysłał pismo zwykłym listem nie poleconym, w którym napisał iż wypowiada umowę i sprawę przekazuje do Rudy Consulting...

To nie rewolucyjny pomysł tylko jedyne słuszne rozwiązanie do czasu, gdy zostanie prawidłowo powiadomiony o umocowaniu RC w sprawie.
 
Shocked napisał:
prawidłowo powiadomiony o umocowaniu
Został prawidłowo powiadomiony. Czy może będziesz lansował pogląd, że "zwykły list" nie jest listem? Na tym forum i takie bzdury już widziano.
 
Brak dowodu po stronie nadawcy w praktyce oznacza brak prawidłowego powiadomienia.
 
Shocked napisał:
Brak dowodu po stronie nadawcy w praktyce oznacza brak prawidłowego powiadomienia.
W jakiej praktyce? Kiedy wierzyciel musi udowodnić fakt zawiadomienia? Wyłącznie w jednej, jedynej sytuacji. Gdy dłużnik spełni świadczenie do rąk poprzedniego wierzyciela. Tu nie mamy do czynienia z taką sytuacją, więc rozmawiamy o wpływie Jowisza na klimat na Saturnie. Nie mówiąc już o tym, że rozważaliśmy akurat kwestię rozmów (idiotycznego odradzania tychże) z pełnomocnikiem wierzyciela, nie zaś o cesji wierzytelności. W dodatku, akurat w omawianej sprawie, dłużnik list z informacją otrzymał. Napisał nam o tym.
Wrzuciłeś kolego więc swoje trzy trefne grosze i trafiłeś ... jak kulą w płot. Po co to było?
 
Nie wierzyciel tylko pełnomocnik. Czytamy ze zrozumieniem.

Pełnomocnik musi się okazać pełnomocnictwem lub je przesłać dłużnikowi.
W przeciwnym razie można jego działania ignorować.
Jak nadawca może wykazać, że list dotarł do odbiorcy? Nie może bo nie ma ZPO.
Wobec tego list zwykły = brak dowodu na poinformowanie = niepoinformowanie.

Nie wiadomo czy to sprzedaż wierzytelności czy powołanie pełnomocnika a Ty już piszesz o konkretnym przypadku.

P.S. Trefne to są Twoje, wątpliwej wartości uwagi i porady. Już się dzisiaj objawił jeden taki od wielkiej księgi gumisiów.
 
Ostatnia edycja:
Shocked napisał:
a Ty już piszesz o konkretnym przypadku.
Nie. Ja się odnoszę do konkretnego zdania jednego z użytkowników, z którym to zdaniem dyskutuję.
Shocked napisał:
Pełnomocnik musi się okazać pełnomocnictwem lub je przesłać dłużnikowi.
W przeciwnym razie można jego działania ignorować.
Pewnie, że musi, jeśli chce wykazać, że został w sprawie ustanowiony. Znów nie o tym spór, w który się włączyłeś. Została postawiona na forum prawnym teza, że jeśli podmiot działa na zlecenie wierzyciela, to należy nie rozmawiać z tym podmiotem (nie, że trzeba zażądać pełnomocnictwa, czy coś podobnego). Czemu bronisz tej głupoty? Ponadto, do tej niesłusznej obrony, używasz argumentów z kosmosu (nie odnoszących się do meritum sporu, do którego przystąpiłeś). Wstyd.
 
Dalsza dyskusja z Twoim brakiem zrozumienia słowa pisanego mija się z celem.
Bezmiar dysonansu zamyka dyskusję.

EOT.
 
Powrót
Góra