Ryczące dzieci w miejscach publicznych :)

  • Autor wątku Autor wątku syncmaster913n
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
S

syncmaster913n

Użytkownik
Dołączył
01.2012
Odpowiedzi
156
Często przesiaduję w pewnej kawiarni w dużej galerii handlowej. Stosunkowo często zdarza się, że do tej kawiarni przychodzą rodzice razem ze swoim dzieckiem. To dziecko siedzi i jest zasmucone ponieważ rodzice nie pozwolili mu wejść do sklepu "Smyk" obok pooglądać zabawki. Dziecko siedzi i ryczy wręcz na całe gardło, często przez 7-8 minut non stop bez żadnej przerwy. Jest to wybitnie irytujące i drażniące i uważam, że rodzice w takiej sytuacji powinni zabrać dziecko i pójść w inne miejsce, gdzie nie będzie to aż tak uciążliwe dla innych. W samolocie to rozumiem - nie ma gdzie pójść, a dziecko musi podróżować z rodzicami. Ok. Ale w galerii handlowej?

I tutaj pytanie: czy w takiej sytuacji mogę zwrócić rodzicom uwagę? Raz lub dwa zdarzyło mi się to zrobić i oczywiście reakcja była defensywno-agresywna, że to dziecko i że to normalne że płacze. Odpuszczałem, bo nie wiedziałem czy mogę coś z tym zrobić czy nie.

Podkreślę, że chodzi tu o na prawdę uporczywy i długotrwały płacz, w miejscu gdzie jest to wybitnie drażniące, aż głowa boli. Rodzice są oczywiście znieczuleni na to i przeważnie czytają sobie gazetki i sączą kawkę, ignorując dziecko.

Czy mogę się na cokolwiek 'powołać' w takiej sytuacji, ewentualnie poprosić pracowników kawiarni o interwencję?
 
Ostatnia edycja:
skoro tak cię to irytuje ,a wiesz ze tak jest to nie uczęszczaj do kawiarni w galedrii handlowej...


nie - nie masz podstawy prawnej aby zwracać komukolwiek uwagę.... to kwestia kultury i "dogadania się" ..a nie prawa....
 
czy to wynika z tego, że jest to konkretnie dziecko, czy po prostu każdy (niezależnie od wieku) w takim miejscu może się wydzierać i zachowywać dowolnie głośno bez konsekwencji?
 
Dosiądź się do nich i siedź nic nie mówiąc, może zrezygnują i sami wyjdą :)
 
Jak to nie ma podstaw? Zgłosić na Policję że nie zapewniają dziecku należytej opieki.
 
destructor napisał:
Dosiądź się do nich i siedź nic nie mówiąc, może zrezygnują i sami wyjdą :)

Właśnie tak dla jaj miałem napisać, że dosiąde się do nich i sam zacznę ryczeć na głos... ;)


rogacz1988 napisał:
Jak to nie ma podstaw? Zgłosić na Policję że nie zapewniają dziecku należytej opieki.

Właśnie mnie w tym wszystkim najbardziej irytuje kompletna pasywność po stronie rodziców. Gdyby chociaż podejmowali aktywne próby uciszenia dziecka, to nie byłoby to dla mnie nawet w połowie tak dokuczliwe. Ale oni go zostawiają przeważnie samemu sobie, z tego co rozumiem to jest to jakaś ich forma wychowania dziecka - "zignorujmy je aby pokazać, że płaczem nic nie wskura". A dziecko nie daje za wygraną :)
 
Ostatnia edycja:
rogacz1988 napisał:
Jak to nie ma podstaw? Zgłosić na Policję że nie zapewniają dziecku należytej opieki.

Bo uczą je, że nie zawsze dostanie to, czego chce? I że nie dają się terroryzować?
 
A jakby zareagowali daniem dziecku klapsa to dopiero zaczęłoby się dziać (bicie dzieci itd.). Nie mówiąc o tym, że zazwyczaj ta metoda jest nieskuteczna, a dzieciak drze się jeszcze głośniej.
 
Ag_Maz napisał:
Bo uczą je, że nie zawsze dostanie to, czego chce? I że nie dają się terroryzować?

Ale chyba nie mogą uczyć kosztem zakłócania spokoju w miejscu publicznym. Jak postanowię sobie, że akurat w kawiarni zacznę uczyć dziecko głośnych okrzyków "kibicowskich" - oczywiście będę je demonstrował i trenował wraz z dzieckiem - to co, będzie dobrze?

A jak dziecko stłucze szybę w kawiarni - bo skoro płacz nie terroryzuje rodziców to trzeba zrobić coś więcej - to też będzie ok?
 
Oczywiście, że nie.
Ale chodziło mi o to, że akurat takie zachowanie nie może być traktowane jako brak należytej opieki.
 
Ag_Maz napisał:
Ale chodziło mi o to, że akurat takie zachowanie nie może być traktowane jako brak należytej opieki.

No tu możemy dyskutować - dziecko krzyczy, zakłóca spokój. A za dziecko, za opiekę nad nim odpowiedzialny jest rodzić lub opiekun. Czyli brak właściwej opieki powoduje, że dziecko hałasuje.
I jak to "ugryźć"? Bo odpowiedzi typu "wyjdź z knajpy" wcale mi się nie podobają.
 
Markiz32 napisał:
to kwestia kultury i "dogadania się" ..a nie prawa....

To tez. I to przede wszystkim. Ale szczekajacy pies to juz jest problem prawny. A to tez tylko pies, tak samo jak to "tylko dziecko". Jednych drazni ryk dziecka innych szczekanie psa. Dlaczego za szczekanie mozna zostac ukaranym, a za darcie nie? :D
 
Mnie drażni niemożebnie sąsiadka, która bez przerwy obserwuje kto do mnie przyjeżdża i jakim samochodem. A do tego przez bramę dokarmia mojego psa, co już w ogóle mi się nie podoba.... Wychodzi mi, że to stalking i naruszenie miru domowego :)
 
Dużo zależy od okoliczności. Trudno np. wlepiać mandat matce, której niemowlę płacze, bo ma kolkę.
 
wow... a można wiedzieć na jakiej podstawie prawnej chcecie karać matkę jako sprawcę wykroczenia? - skoro to nie ona płaczem zakłóca spokój...? :)
 
Brak reakcji jest elementem wychowania szkraba, który swoimi spazmami stara wymóc na rodzicach pewnego rodzaju uległość wobec siebie.
 
a to znaczy,rozumiem,ze Ty i rodzice ryczącego dziecka spotykacie sie regularnie w tej kawiarni? Umawiacie sie co do godziny,czy masz takiego pecha,ze spotkania powtarzaja sie niezaplanowane?
Pomysl z dosiadaniem sie do nich,podoba mi sie:) Co sie wydarzy:
a) pójda sobie zabierając dziecko,
b) pojda sobie,zostawiajac dziecko:P
c) dziecko bedzie tak zaskoczone,ze przestanie ryczec,widzac OBCEGO z rodzicami niereagującymi na jego krzyki placz i "ryczenie" .

Obstawiam odp c)

galeria handlowa Maz....ia? :)
 
Brak reakcji jest elementem wychowania szkraba, który swoimi spazmami stara wymóc na rodzicach pewnego rodzaju uległość wobec siebie.

Otóż to.
Jak zareagować? Prosiłoby się o klapsa, ale co to da? Ludzie (wtedy nawet Ci, którym płacz przeszkadza) zaczną się mądrować, że nie można itd.
Prosić, by było cicho? Nie pomoże.
Spełnić zachciankę? To do niczego nie prowadzi.
Więc pozostaje wyjść z danego miejsca...i co? Mamy nigdzie nie chodzić z takim dzieckiem?

A karanie matki mandatem to absurdalny pomysł.

Ja uważam, że wszystko można załatwić „po ludzku”.
Jeżeli dzieciak faktycznie drze się w niebogłosy (z własnego kaprysu- podkreślam, bo powód płaczu może być różny. Zależy od wieku dziecka), to dojść do rodzica i GRZECZNIE poprosić o uciszenie dziecka.
Podkreślam słowo „grzecznie”, bo gdyby ktoś naskoczył na mnie z pyskiem, to odwzajemniłabym się tym samym. Tak to działa.
 
Tytułem uściślenia:

1. są to dzieci w wieku 4-5 lat, takie przedszkolaki.
2. tak się składa, że ta kawiarnia znajduje się zaraz koło sklepu Smyk, więc wybitnie często dzieci niezadowolone (czy to przez to ze nie mogą tam wejść, czy dlatego że musiały za szybko wyjść) ryczą. Przeważnie kończy się na tym, że rodzice zabierają dziecko i wychodzą - luksus. Ale pare razy w miesiącu taka rodzinka (zawsze inna, nie ta sama) postanowi sobie, że warto odsapać w kawiarni i przeczekać płacz dziecka.

Rozmowy "po ludzku" nie działały w tych dwóch sytuacjach gdzie tego próbowałem. Rodzice byli z automatu nastawieni agresywnie i oburzające było dla nich, że zwracam im uwagę jak mają wychowywać swoje dziecko. Bardziej ojciec, niż matka. Chyba terytorialni się robią ;)

Nie będe na pewno wdawał się z nimi w kłótnie z takiego powodu, ale gdybym wiedział czy mogę ich czymś 'postraszyć' to na pewno bym nie omieszkał :)


Tequilla napisał:
...i co? Mamy nigdzie nie chodzić z takim dzieckiem?

Nie odrazu nie chodzić nigdzie z takim dzieckiem. Przypuszczam, że tego typu ataki ryku to 1% tego jak się normalnie to dziecko zachowuje poza domem. Więc gdy już do takiej sytuacji dojdzie, to powinno się zabrać dziecko i pojechać do domu, jeżeli nie da rady go uspokoić w odpowiedni sposób. Czyli w 99% przypadków chodzimy z nim gdzie chcemy, a w tym pozostałym 1% idziemy na chwilę tam, gdzie będzie to innym jak najmniej przeszkadzać, a potem wracamy do spędzania razem sympatycznie czasu. Moim zdaniem swoboda innych ludzi powinna kończyć się tam, gdzie zaczyna się mój dyskomfort. Szczególnie, gdy ten dyskomfort dotyczy prawdopodobnie wszystkich innych w lokalu - wszyscy mają wykrzywione miny i zaczyna się charakterystyczne szeptanie na sali :)
 
Ostatnia edycja:
Markiz32 napisał:
wow... a można wiedzieć na jakiej podstawie prawnej chcecie karać matkę jako sprawcę wykroczenia? - skoro to nie ona płaczem zakłóca spokój...? :)

Chyba na tej samej zasadzie to dziala jak karanie wlasciciela psa za jego szczekanie ;)
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra