E
ermirka
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2010
- Odpowiedzi
- 6
Witam.
Mąż pracuje jako kierowca międzynarodowy. Jakiś czas temu do firmy przyszło pismo, ze mąż rzekomo wjechał w jakiegoś Chevroleta w Salzburgu w dniu 25.07.2013 r. Mąż nie przyznał się do winy, twierdząc, że nic takiego się nie wydarzyło, że nic o tym nie wie. Twierdzi także, ze przecież gdyby ta kolizja faktycznie miała miejsce, to nie byłby taki głupi, żeby odjechać z miejsca zdarzenia - przecież odszkodowanie wypłaciłby Ubezpieczyciel. Po jakimś czasie do firmy znów przyszło pismo, ze znalazł się świadek, który twierdzi, ze Mąż nie dość, ze wjechał w tą osobówkę, to jeszcze wysiadł z auta, oszacował szkody, wsiadł do ciężarówki i odjechał. Mąż idzie w zaparte, nie przyznaje się do czegoś, czego nie zrobił. Twierdzi, że właściciel Chevroleta ,,szuka jelenia". Ani na naczepie ani na ciągniku nie ma żadnych śladów wskazujących na to, ze mógłby uczestniczyć w jakimkolwiek zdarzeniu drogowym. Poza tym, skoro był świadek zdarzenia, dlaczego wraz z właścicielem nie powiadomili od razu Policji o "ucieczce". Zaraz by męża znaleźli - przecież Ciągnikiem Siodłowym nie uciekłby zbyt daleko.
Dziś do Męża przyszło pismo z Kancelarii. Wyceniono szkodę na 5 265,66 Euro.
Bardzo proszę o pomoc bo nie wiemy co mamy dalej z tym zrobić.
Będę bardzo wdzięczna.
Pozdrawiam serdecznie
Mąż pracuje jako kierowca międzynarodowy. Jakiś czas temu do firmy przyszło pismo, ze mąż rzekomo wjechał w jakiegoś Chevroleta w Salzburgu w dniu 25.07.2013 r. Mąż nie przyznał się do winy, twierdząc, że nic takiego się nie wydarzyło, że nic o tym nie wie. Twierdzi także, ze przecież gdyby ta kolizja faktycznie miała miejsce, to nie byłby taki głupi, żeby odjechać z miejsca zdarzenia - przecież odszkodowanie wypłaciłby Ubezpieczyciel. Po jakimś czasie do firmy znów przyszło pismo, ze znalazł się świadek, który twierdzi, ze Mąż nie dość, ze wjechał w tą osobówkę, to jeszcze wysiadł z auta, oszacował szkody, wsiadł do ciężarówki i odjechał. Mąż idzie w zaparte, nie przyznaje się do czegoś, czego nie zrobił. Twierdzi, że właściciel Chevroleta ,,szuka jelenia". Ani na naczepie ani na ciągniku nie ma żadnych śladów wskazujących na to, ze mógłby uczestniczyć w jakimkolwiek zdarzeniu drogowym. Poza tym, skoro był świadek zdarzenia, dlaczego wraz z właścicielem nie powiadomili od razu Policji o "ucieczce". Zaraz by męża znaleźli - przecież Ciągnikiem Siodłowym nie uciekłby zbyt daleko.
Dziś do Męża przyszło pismo z Kancelarii. Wyceniono szkodę na 5 265,66 Euro.
Bardzo proszę o pomoc bo nie wiemy co mamy dalej z tym zrobić.
Będę bardzo wdzięczna.
Pozdrawiam serdecznie