Sądowe wezwanie do zapłaty

  • Autor wątku Autor wątku lulek35
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

lulek35

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2009
Odpowiedzi
21
Witam,
moja sytuacja wygląda następująco:
- dziś dostałem wezwanie do zapłaty w sprawie zaległego czynszu na kwotę 3000zł (zaległości na grudzień 2011) +650zł za postępowanie i prawnika
- czynsz miesięczny 225zł
- dnia 05.08.2011 dostałem pismo z Wspólnoty mieszkaniowej że mam zaległe saldo na do lipca 2011 na kwotę 1580zł
- w sierpniu 2011 zapłaciłem 670zł
- teoretycznie zostało mi do spłaty 910zł + opłaty od sierpnia do grudnia (5x225), 2035zł

różnica ok tysiąca złotych...

Tylko, że paradoksalnie niestety te pismo wspólnoty z sierpnia było chyba błędem bo faktycznie jak dziś zliczyłem wszystkie opłaty i teoretyczne należności od początku kiedy zacząłem być właścicielem mieszkania.
Ale pismo zostało wystawione i wprowadziło mnie w błąd...
nie dostaję w ogóle żadnych innych pism od wspólnoty o tym ile powinno się płącić itd. Tak na prawdę przez 2 lata powiedziano mi przez telefon ile mam płacić -nie przychodzą, żadne rozliczenia.. (ogrzewanie i woda jest oddzielnie płatna).

Czy jest sens pisać sprzeciw, czy mam szansę coś ugrać?
Nie chce się migać od zapłaty, ale nie miałem świadomości, że mam aż tak dużą zaległość, szczególnie że zostałem przez Wspólnotę wprowadzony w błąd.

POMÓŻCie - czy z tym coś można zrobić?
 
pomóżcie proszę....
 
Jeżeli uregulowałeś część należności, a "sądowe wezwanie do zapłaty", czyli zapewne nakaz zapłaty obejmuje także tą część to według mnie jak najbardziej wnoś sprzeciw.
Co dokładniej nie zgadza Ci się w naliczonym czynszu i w wezwaniu od wspólnoty z sierpnia?
Jak wprowadziło Cię w błąd?
Co innego oprócz obniżenia należności głównej z nakazu chciałbyś "ugrać"?
 
Jeszcze raz:
- dnia 05.08.2011 dostałem pismo z Wspólnoty mieszkaniowej że mam zaległe saldo do lipca 2011 na kwotę 1580zł
- wpłaciłem po tym piśmie 670zł
zostało = 910
później był sierpień wrzesien pazdziernik listopad grudzień
5 miesięcy po 225 zł czynszu = 1125
1125+910=2035
A nakaz zapłaty (obejmujący saldo do końca roku 2011) jest na kwotę 3000zł

I teraz paradoksalnie okazało się, że mam do zapłaty więcej, bo w między czasie ich księgowa dokładniej mnie podliczyła, ale nie zostałem o tym poinformowany....Domyślam się, że gdyby było tak jak było w piśmie z sierpnia to by, żadnej sprawy sądowej nie było....szczególnie że w styczniu 2012 przelałem na ich konto 1100zł...ale to było już po tym jak prawnicy złożyli pismo do sądu o nakaz zapłaty....
 
Myślę, że powinieneś z wierzycielem uzgodnić salda. Zawrzeć Ugodę. (n.p prosić o nie naliczanie odsetek)Rozłożenie długu na raty. Sprzeciw, wydłuży sprawę. Wątpię byś coś ugrał.
A zapomniałbym...starość. Świadomość to podstawa. Nie trać jej... :)
 
W piątek na prośbę telefoniczną dostałem wyciąg z jakiegoś programu że w sierpniu zalegałem na 2120zł ("dzisiejsze dane")
Pismo z sierpnia jednak było wystawione na kwotę 1580....
dziś znalazłem jeszcze jedno pismo z maja 2011, w którym zalegałem na kwotę 1130zł...a według ich systemu z dnia dzisiejszego 1670...

Cała sprawa kręci się wokół tego, że wprowadzili mnie w błąd....i przez to teraz płace za ich prawnika i rozprawę...

PS: w piśmie do sądu prawnicy załączyli wyciągi z tego systemu księgowego podpisanego przez tą samą księgową, która podpisała te dwa pisma z maja i sierpnia...
 
By dbać o własny budżet domowy nie jest potrzebny system. Nakręcasz się. Podajesz niezbyt istotny szczegół. Podali saldo na dzień składania pozwu i tyle.
Nie zaprzeczasz istnieniu długu. Więc powalcz o łagodne wyjście. I dbaj o rachunki. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że nie znasz stanu swojego portfela, zadłużenia i przychodów.
Gdybyś płacił r-ku w terminie lub zawarł na czas Ugodę nie było by problemu. Nieprawdaż?
 
jedyna alternatywa w tej sytuacji, to wnosić o umorzenie kosztów procesu przedkladając stosowne zaświadczenia o stanie majątkowym - jezeli zarobki są niewielkie i to co pan uzyska wszystko traci na racjonalne i obowiązkowe wydatki to jest szansa na zwolnienie od kosztów
 
Koszty procesu to 655zł ,(w tym 600zł koszt zastępstwa procesowego)

Pytania:
- jakie dokumenty powinienem złożyć do sądu? (żona pracuje na um.prace, a ja prowadzę działalność)
- rozumiem że koszty kredytów też można wliczyć?

Przepraszam, ale pierwszy raz w życiu dostałem nakaz zapłaty.....:(
 
Cypcyk napisał:
jedyna alternatywa w tej sytuacji, to wnosić o umorzenie kosztów procesu

Czy kosztów sądowych? Jakoś przestaję kumać co piszesz....
Koszty zastępstwa są normatywnie przypisane, i były elementem pozwu. Nieprawdaż?

Koszty sądowe to 55zł Musi wypełnić formularz dołączyć pity, wyszczególnić składniki majątkowe ( ruchomości i nieruchomości.
Raty kredytu nic nie mają do sytuacji materialnej...
Tylko z wierzycielem prosząc "całując w rączke", pisząc piękne peany, że będziesz najsolidniejszym spłacającym pod słońcem ,możesz coś ugrać. Spółdzielnie ciężko przędą ( takich jak Ty tysiące) zależy im na kasie....
 
1. Czyli rozumiem o tych 600zł można zapomnieć? (koszty zastępstwa) (w sensie - trzeba zapłacić)

2. Podsumowując temat jedyne co realnie mogę wywalczyć to odsetki...? :(

Te koszty sądowe mnie dołują...
 
korf napisał:
Raty kredytu nic nie mają do sytuacji materialnej...
jak nie mają jak mają!! w sytuacji, kiedy składamy do sądu wniosek o
zwolnienie od kosztów, przedkładamy, zaświadczenie o stanie rodzinnym majątku i dochodach w którym przedstawiamy naszą sytuację materialną a co za tym idzie przedstawiamy jakie mamy dochody i wydatki, w tym również RATY oraz wszelkie inne wydatki

REASUMUJĄC: jeżeli wszystko zostanie dobrze udokumentowane i jeżeli rzeczywiście sąd znajdzie do tego podstawy to zwolnienie od kosztów jest możliwe
 
Panie @cypcyk proszę o głębsze przemyślenia. Kredyt nie jest przychodem, ani rozchodem!!!!
Odsetki mogą być brane pod uwagę.
Nie mam ochoty tłumaczyć dlaczego tak jest....
 
OK to już nic nie rozumem... dwie sprzeczne wypowiedzi....


PS:
1. jeżeli jednak można wnieść wniosek o zwolnienie z kosztów sądowych to ile mam czasu aby to zrobić?
2. jak to się ma do zapłaty na rzecz wspólnoty? Mam im zapłacić bez kosztów sądowych?
 
jeżeli nie wnosi pan sprzeciwu to płaci pan całość łącznie z kosztami sądowymi i odsetkami. W sytuacji kiedy wnosi pan sprzeciw i w tym sprzeciwie wnosi pan o zwolnienie od kosztów ze wzgledu na cieżka sytuacje materialną, która poprze pan wyliczeniem przychodów i wydatków, nakaz zapłaty traci moc i sprawa jest ponownie rozpatrywana i dopiero w wyroku a raczej po nim będzie pan zobowiazany do zapłaty
 
Czynsz to nie wszystko. Trzeba pamiętać o opłatach administracyjno-eksploatacyjnych, które też mogą występować.
 
Cypcyk napisał:
jedyna alternatywa w tej sytuacji, to wnosić o umorzenie kosztów procesu przedkladając stosowne zaświadczenia o stanie majątkowym - jezeli zarobki są niewielkie i to co pan uzyska wszystko traci na racjonalne i obowiązkowe wydatki to jest szansa na zwolnienie od kosztów

Proszę podać podstawę prawną takiego postępowania albo przestać pisać bzdury.

Sąd cywilny, jedyne co może zrobić, to zwolnić od kosztów SĄDOWYCH.

Natomiast w nakazie są koszty procesu. Od nich sąd nie może zwolnić. Może ich nie przyznać, jeśli rzeczywiście sytuacja majątkowa pozwanego jest beznadziejna, a przy okazji nie dał powodów do wytoczenia w tym momencie powództwa. W praktyce na bazie sądów rejonowych takich rozwiązań nie ma. Natomiast częściej, po spłacie zadłużenia, można się dogadać ze spółdzielnią, aby zrezygnowała z dochodzenia tych roszczeń.

Oczywiście takie negocjacje prowadzimy ze spółdzielnią, a nie sądem.

Jednak wniosek do sądu, który wydał nakaz zapłaty o zwolnienie od kosztów procesu jest absurdalny, bo NIE ma takiego środka prawnego. Jest ew. skarga (zażalenie) na koszty procesu, ale sensowna, o ile sąd rzeczywiście pomylił się w wyliczeniu tych stawek.

Oczywiście, jeśli pozwany rzeczywiście kwestionuje część opłat, ma potwierdzenia na wpłaty i ew. błędy w księgowości spółdzielni, może wnieść sprzeciw i wówczas sąd, o ile podzieli jego argumentację, może rozliczyć koszty procesu na jego korzyść i nie obciążać go w takiej sytuacji nimi.

Natomiast raz jeszcze podkreślę, w obecnym stanie prawnym, nie ma możliwości domagania się zwolnienia od kosztów procesu.

Proszę to zapamiętać.
 
Panie Rafale to co Pan proponuje w mojej sytuacji?
 
Udać się do wspólnoty i poprosić o wgląd w historię rachunku.
Jeśli ma pani dowody wpłat, to należy je zabrać ze sobą i sprawdzić, czy wszystko zaksięgowane.

Taka rada na przyszłość, chociaż wiem, że to dla dłużnika uwłaczające, ale trzeba sobie zapisywać wszystko w tym i długi.

Po otrzymaniu takiego wydruku, trzeba siąść i wszystko posprawdzać, później sprawdzić też sposób naliczenia odsetek.

Jeśli okaże się, że rzeczywiście jakaś kwota jest nieuwzględniona przy wpłatach, trzeba to natychmiast zgłosić zarządcy i wskazać, że albo cofną powództwo w tej części i doręczą pani potwierdzenie nadania takiego pisma do sądu (musi się ono zmieścić w terminie na wniesienie sprzeciwu - 14 dni od dnia doręczenia) albo wnosi pani sprzeciw i zaskarża nakaz w części.
 
NIestety ta kwota która była w pozwie się zgadza... tzn tyle powinienem zapłacić:( Jedynie gdzie był błąd to w wezwaniach do zapłaty (około 700zł mniej niż powinno)... i tym mnie wprowadzili w błąd...

Rozmawiałem dziś z Wspólnotą, poprosili żebym napisał podanie o umorzenie odsetek (to moja propozycja).
Przesadą będzie propozycja podzielenia się w kosztach sądowych?
 
Powrót
Góra