Samochód z komisu katastrofa

  • Autor wątku Autor wątku nunu82
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
N

nunu82

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2015
Odpowiedzi
18
Witam, bardzo serdecznie proszę o pomoc. Postaram się jak najlepiej opisać sprawę. Postanowiliśmy z mężem zakupić samochód, ponieważ nasza córka zaczęła chorować, potrzebowaliśmy auta, w którym będzie ciepło (klimatyzacja) zimą w drodze do szpitala i na kontrolne badania. Mąż znalazł na jednym z znanych portali ogłoszeniowych Mazdę 6 z 2002r. którą sprzedawał komis (mam kopię ogłoszenia). Komis ten był oddalony od nas o ok 300km więc mąż zadzwonił aby upewnić się, że ten samochód jest w takim stanie jak w ogłoszeniu, sprzedawca potwierdził. Mąż z 3innymi osobami pojechał zakupić samochód. Doszło do sprzedaży, w momencie gdy sprzedający (reprezentant komisu) spisywał umowę, mąż poszedł do samochodu po umówioną kwotę ( w ogłoszeniu kwota 10900zł, mąż zapłacił 10 000zł). W tym momencie umowa była już podpisana, ale od osobyprywatnej, kwota jaka widniała na umowie to 4000zł z adnotacją, że auto ma problemy z silnikiem ( w ogłoszeniu stan techniczny idealny) sprzedawca tłumaczył to niższym podatkiem. Po przejechaniu kilku kilometrów auto zaczęło się psuć, mąż zadzwonił do sprzedającego z chęcią oddania samochodu ale ten powiedział że "nie ma już czasu"! Mąż wrócił do domu z tym autem załamany. Dodam, że pilnie potrzebowaliśmy ten samochód na dojazdy z małą do lekarzy (około 100km) więc wzięliśmy kredyt gotówkowy. Mąż nagrywał rozmowy telefoniczne z komisem, który z czasem wypierał się, że jest komisem, nie sprzedawał takiego samochodu a później nie odbiarali już telefonu. Mąż zaczął szukać informacji na własną rękę w internecie, dotarł tak do właściciela auta, który jak się okazało później nie oddawał auta do komisu tylko sprzedał je pod giełdą, nowy nabywca zaprowadził samochód do komisu a komis sprzedał go nam. Z tym, że podpis na umowie sprzedającym był pierwszy właściciel pojazdu a podpis sfałszował pracownik komisu. Jakiekolwiek ugody z komisem nie wchodzą w grę, wypierają się na każdym kroku, że takie auto sprzedawali. Mąż kontakt ma dobry z 1 właścicielem samochodu, który powiedział mu, że był u niego jeszcze nabywca samochodu z pod giełdy i wręczył mu nową umowę, taką jak ma mój mąż a wcześniejszą kazał mu zniszczyć. Teraz samochód nadal nie jeździ, wymienione zostało zawieszenie a teraz czekamy na nowy silnik (jest zatarty), mąż wziął kolejny kredyt na remont samochodu, natomiast dziś przyszło do zapłaty z ubezpieczalni 600zł jako 2 rata OC, która miała być zapłacona już (zgodnie z ogłoszeniem). Samochód zakupiony w lutym 2015r. Błagam o pomoc jeżeli jest ktoś w stanie coś doradzić to z góry dziękuję za poświęcony czas. Mi ręce opadają. Pozdrawiam
 
Czy coś da się zrobić w tej sprawie, do kogo się udać, czy jest sens wydawać kolejne pieniądze na ewentualne sprawy sadowe? Cokolwiek...
 
Czy pierwszy właściciel zniszczył pierwotną umowę?
 
W tej sprawie moim zdaniem już nic.
A w przyszłości polecam dokonywanie zakupu z rozsądkiem, albo branie ze sobą kogoś myślącego.
 
Raczej nie, przynajmniej poprosiliśmy Google o to żeby zostawił. Mogę się dowiedzieć, ale ma dobry kontakt z mężem i próbował nam pomoc stąd wiemy że był Jeszce jeden właściciel samochodu.Jakiś pomysł?
 
Dziękuję loco1 za odpowiedź ale przez tel wszystko było dogadywane czy coś jest do zrobienia. Czy na takie osoby nie ma paragrafu żadnego i mogą tak bezkarnie oszukiwać?
 
Dlaczego piszesz o oszustwie? Czy ktoś Was zmusił do podpisania unmowy tej treści, czy też zrobiliście to dobrowolnie?
 
Przepraszam autokorekta. Poprosiliśmy pierwszego właściciela samochodu żeby zachował umowę z tym drugim który od niego kupował.
 
Oszustwo ponieważ samochód nie jest zgodny z ogłoszeniem jakie komis wystawił na stronie
 
Nie zgadza się przebieg, termin ubezpieczenia oc, stan techniczny.
 
nunu82 napisał:
Nie zgadza się przebieg, termin ubezpieczenia oc, stan techniczny.
Nie liczy się ogłoszenie, liczy się to, co jest w umowie, a w umowie jest napisane, że jest problem z silnikiem. Swoją drogą, nie wzbudziło w Was to podejrzeń, że Sprzedający taki zapis umieścił ?
 
Ogłoszenie to inna bajka.
Oglądaliście na miejscu - trzeba było nie kupować. Kupiliście auto z uszkodzonym silnikiem za 4000 zł. O co zatem pretensje?
 
Kanas sprzedawca tak wpisał powiedział że zapłacimy mniejszy podatek. Słyszałam że dużo osób tak robi więc nie wzbudziło podejrzeń poza tym potrzebowaliśmy pilnie samochodu na dojazdy z małą do szpitala więc mieliśmy jeszcze na głowie jej chorobę. Wiem, że myślicie że jesteśmy bezmyslni ale stało się daliśmy się zrobić i co dalej? Pchać się w naprawy? Sprzedać się nie opłaca w takim stanie no i kredyt do spłaty. Szkoda gadać. Czyli że beznadziejny przypadek i nic się nie da zrzrobic?
 
nunu82 napisał:
sprzedawca tak wpisał powiedział że zapłacimy mniejszy podatek
Pierwsza sprawa, US ma swój katalog i z niego bierze wartośc pojazdu, druga, chcialiście "wykiwać" US czyli nas wszystkich i sami zostaliście wykiwani.
nunu82 napisał:
Czyli że beznadziejny przypadek i nic się nie da zrzrobic?
Mi osobiście nic nie przychodzi do głowy... Nawet jeśli, to do odzyskania będzie kwota z umowy. Widzę, że jednak kolega ma jakiś pomysł :)
 
Dziękuję Kanas za zaangażowanie, masz rację próbowaliśmy zaoszczędzić troszeczkę i tak jak piszesz sami zostaliśmy wykiwani.
 
nunu82 napisał:
Raczej tak, poprosiliśmy 1 właściciela o pozostawienie tej umowy.
Możecie złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa podrobienia podpisu i umowy.
Jeśli to ruszy to z tym można ew próbować oddać sprawę do sądu bez gwarancji wygrania.
 
Powrót
Góra