Witam.
Wczoraj dostaliśmy decyzję burmistrza, w której nakazuje sąsiadom wykonanie, wzdłuż naszego 40 metrowego ogrodzenia, odwodnienia w postaci rowu o szer. 50 cm, wyłożonego betonowymi korytkami (wymiary podane), kąt nachylenia terenu podany, wymagane podkłady pod korytka podane (folie nieprzepuszczalne + agrowłóknina). Tok dalszego postępowania jest teraz następujący: po uprawomocnieniu się decyzji, o ile żadna ze stron nie odwoła się do SKO, sąsiedzi powinni uzgodnić z zarządem dróg powiatowych warunki techniczne włączenia się z odwodnieniem do przydrożnego rowu, a następnie zgłosić zamiar budowy rowu do wydz. architektury (milcząca zgoda po upływie 30 dni). Potem niezwłocznie (co zaznaczyła inspektor z wydz. ochrony środowiska) mają przystąpić do wykonania nakazu. Oczywiście to, czy sąsiedzi wypełnili obowiązek uzgodnienia i zgłoszenia, sprawdzimy sobie i gdyby przypadkiem tego nie zrobili, odczekamy cierpliwie na zakończenie montażu całości i zwrócimy się z prośbą do PINB o skontrolowanie całości. Jeżeli okaże się, że jednak dopełnili wymagań, na zakończenie budowy rowu mamy zwrócić się ponownie do burmistrza z wnioskiem o kontrolę prawidłowości wykonania nakazu - przyjeżdżają z gminy, sprawdzają, sporządzają protokół, informują nas pismem o wynikach. Jak powiedziała pani inspektor, taka sytuacja jest dla nas korzystna, ponieważ - zwracając się z wnioskiem do burmistrza np. 2 x w roku o skontrolowanie prawidłowości funkcjonowania odpływu oraz utrzymania jego drożności (przepisy Pr. wodnego) - mamy właściwie przez całe lata wgląd (poprzez urzędników z ochr. środowiska) w to, na czym nam zależy. A że sąsiedzi mają ciągoty do wykonywania różnych dziwnych przekrętów, taką stałą kontrolą uniemożliwimy im wypuszczenie do rowu także i odpływu z szamba, które znajdować się będzie dosłownie przy korytkach. Wylewanie ścieków do rowu, biegnącego wzdłuż naszego ogrodzenia!, planują od początku budowy. Zamiar ten wstrzymany został ciągłymi kontrolami (PINB, wydz. ochr. środowiska) na ich posesji. Drogę postępowania administracyjnego oczywiście wyczerpiemy do końca - w przyszłym tygodniu wyślemy wniosek do marszałka województwa o naliczenie szkód, wynikłych z zamakania naszej posesji, spowodowanej zaburzeniem stosunków wodnych na sąsiedniej działce. Załącznikiem do wniosku będzie 8 stronicowa decyzja burmistrza z precyzyjnie napisanym uzasadnieniem. Jeżeli marszałek nie uzna naszych żądań, sprawę skierujemy do sądu powszechnego, z przepisów kc. Na razie to by było na tyle. Pozdrawiam.
PS Kontrewolucja masz rację: DOCHODZENIE SWOICH PRAW, DOCHODZENIE SPRAWIEDLIWOŚCI W NASZYM KRAJU, TO PRAWDZIWA, DŁUGOTRWAŁA DROGA PRZEZ MĘKĘ

!!!